List do Hebrajczyków (cz. 13)

Zakończyliśmy część 12, analizując nowe przymierze. Było to przymierze ratyfikowane poprzez przelanie krwi Jezusa. Przymierze to stwierdzało, że grzechy mogą zostać przebaczone. To zasadnicza różnica pomiędzy nowym a starym przymierzem – Prawem Mojżeszowym. Przymierze ratyfikowane przez krew składanych w ofierze zwierząt wskazywało na grzechy i przypominało ludziom o ich grzeszności. Nowe przymierze było przewidziane w przymierzu z Abrahamem. Pokazywało, że grzesznicy będą mogli być usprawiedliwieni przez wiarę w Boga.

Rozdział 9 Listu do Hebrajczyków uczy nas, że przybytek zbudowany w czasie pierwszego przymierza był środkiem do przekazania nauki. W dalszej części omawianego rozdziału mówi się o nim jako o kopii prawdziwego przybytku znajdującego się w niebiosach. Był on jedynie odbiciem domu Boga w niebie.

Tak więc Miejsce Najświętsze było symbolem samego nieba. Arcykapłan wchodził do niego raz w roku, by błagać o wybaczenie grzechów popełnionych nieumyślnie – zarówno dla siebie, jak i dla całego ludu. Przepisy go obowiązujące były bardzo ścisłe, ich naruszenie było równoznaczne z karą śmierci.

Prawdziwym arcykapłanem, opoką, jest Jezus, nieśmiertelny, mający boską naturę, który już wstąpił przed oblicze samego Boga i zasiada po Jego prawicy, skąd wstawia się za swymi braćmi i siostrami.

Na różne sposoby zostaliśmy już pouczeni o wyższości Jezusa pod każdym względem. Jako nasz arcykapłan nie miał on nic wspólnego z arcykapłanami według Prawa Mojżeszowego. Nie pochodził z rodu kapłanów. Był arcykapłanem według porządku Melchizedeka, porządku, który istniał na długo przed Prawem. Jezus żyje na zawsze. Nie poszedł w ślady poprzednich kapłanów, którzy umarli. Właśnie on został zaprzysiężony przez Boga, by być kapłanem na zawsze według porządku Melchizedeka.

Jak sądzę, wszyscy znamy wyposażenie przybytku, a Paweł opisuje właśnie te sprzęty w omawianym przez nas obecnie rozdziale. Jednakże napotykamy tutaj zagadkowy werset:

Hbr 9.3-4 [BT]

Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę „Święte Świętych”. Posiadało ono złoty ołtarz kadzenia i Arkę Przymierza, pokrytą zewsząd złotem. Znajdowało się w niej naczynie złote z manną, laska Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza.

Wszyscy wiemy, że ołtarz kadzenia czy też złota kadzielnica [BW], nie znajdował się w Miejscu Najświętszym/„Świętym Świętych”. Stał on przed zasłoną, która oddzielała Miejsce Święte od Miejsca Najświętszego. Dlaczego więc Paweł popełnia ten wydawałoby się podstawowy błąd? Oczywiście, nie może to być błąd, ponieważ słowa te zostały zapisane pod Bożym natchnieniem. Co zatem mamy z tym zrobić?

Brat John Carter w swej książce „Letter to the Hebrews” sugeruje: „zasadniczo, ołtarz kadzenia przynależał do Miejsca Najświętszego”. Dokładny opis nie został umieszczony w tej części, w której przedstawiono wszystkie inne sprzęty w Miejscu Świętym, tj. w Wj 25. Zamiast tego szczegóły te znajdujemy w Wj 30.6: Postawisz go zaś przed zasłoną, która wisi przed Arką świadectwa, przed przebłagalnią, która jest nad świadectwem, gdzie będę spotykał się z tobą. Tak więc zasadniczo ołtarz kadzenia miał związek z przebłagalnią, ponad którą symbolicznie spoczywał tronujący Bóg.

W opisie świątyni Salomona mówi się, że ołtarz kadzenia przynależy do Miejsca Najświętszego: 1 Krl 6.22 – Całą świątynię kazał dokładnie wyłożyć złotem, także i ołtarz, który był wewnątrz przybytku, kazał wyłożyć złotem.

Zauważmy, że Hbr 9 skupia się na Dniu Pojednania oraz na roli arcykapłana. W liście tym apostoł  zwraca szczególną uwagę na wyższość arcykapłana nowego przymierza, Jezusa. Tak więc, porównując stare i nowe przymierze, Paweł pisze:

Hbr 9.6-7

Tak zaś te rzeczy były urządzone, iż do pierwszej części przybytku zawsze wchodzą kapłani sprawujący służbę świętą, do drugiej zaś części jedynie arcykapłan, i to tylko raz w roku, i nie bez krwi, którą składa w ofierze za grzechy swoje i swojego ludu.

Zatem według porządku starego przymierza faktycznie jedynie arcykapłan mógł wejść do Miejsca Najświętszego raz w roku, ściśle według obowiązującej procedury –

Hbr 9.8-9

Przez to pokazuje Duch Święty, że jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego, dopóki istnieje pierwszy przybytek. To zaś jest obrazem czasu teraźniejszego…

Tak więc, dopóki istniały zasady starego przymierza, błogosławieństwa nowego przymierza, przebaczenie grzechów, były ciągle kwestią przyszłości.

Stąd też uwaga:

w. 9 …składa się w nim dary i ofiary, nie mogące jednak udoskonalić w sumieniu tego, który spełnia służbę Bożą.

Nie, nie mogą; były one jedynie obrzędami, ale jednak pełnymi symbolicznych znaczeń.

w. 10 …są to tylko przepisy zewnętrzne, dotyczące pokarmów i napojów, i różnych obmywań, nałożone do czasu zaprowadzenia nowego porządku. (Nowego porządku lub inaczej nowego przymierza.)

Ale ten nowy porządek już nadszedł! Jakże więc bezsensownym było przylgnięcie do starego porządku Prawa Mozaickiego. System, który potępiał jego wyznawców jako grzeszników, który przypominał im, jak bardzo byli grzeszni. Który nigdy nie mógłby usunąć ich grzechów i skazywał ich na śmierć.

Hbr 9.11-15:

Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek [tj. dom Boga w niebiosach], ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie. Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu. I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy.

Tak więc przebaczenie było możliwe do uzyskania przez ludzi pozostających pod starym przymierzem, o ile byli wierni Bogu. O ile zachowywali Prawo nie jako rytualny obrzęd z koniecznymi do przestrzegania męczącymi ograniczeniami, ale z pełną wiarą w obecność Boga pośród Jego ludu. Wiara była kwestią zasadniczą, wiara podobna do tej, jaką miał Abraham.

Następny werset zastanawiał mnie od lat. Wydaje się on być błędem wnioskowania, nie wydaje się być logicznym ciągiem rozumowania w tym przypadku.

Kontekst jest najważniejszy. Jak to już stwierdzaliśmy wielokrotnie, cały list jest prezentacją kontrastu pomiędzy starym a nowym przymierzem. Nowe przymierze jest o wiele lepsze.

Hbr 9.16-17 – Gdzie bowiem jest testament, tam musi ponieść śmierć ten, który sporządza testament. Testament bowiem po śmierci nabiera mocy, nie ma zaś znaczenia, gdy żyje ten, który sporządził testament.

Z jakiegoś powodu, którego nie jestem w stanie dociec, nie będąc biegłym w grece, wiele przekładów wprowadza określenie „testament”. Testament i  określenie „ten, kto go sporządza”.

Dwie uwagi muszą być poczynione odnośnie do słów tłumaczonych jako „testament” oraz „ten, kto go sporządza” [spadkodawca].

Greckie słowo tłumaczone jako „testament” brzmi „diatheke”. Ale List do Hebrajczyków jest wszak adresowany do Żydów, a odpowiednikiem powyższego słowa w języku hebrajskim jest „berith”, które znaczy „przymierze”. Kontekstem dla rozumowania apostoła jest nowe przymierze, które pojawia się w Księdze Jeremiasza 31.31-34.

To samo słowo zostało użyte przez Jezusa podczas ustanowienia przez niego pamiątki: Ten kielich, to nowe przymierze [testament]we krwi mojej, która się za was wylewa [Łk 22.20] oraz To jest krew moja nowego przymierza [testamentu], która się za wielu wylewa [Mk 14.24]. Paweł używa tego samego słowa w 1 Kor 11.25: Ten kielich to nowe przymierze [testament] we krwi mojej.

Musimy przypomnieć sposób, w jaki zawierano przymierze, opisany w pismach hebrajskich. Dobrze je ilustruje przymierze zawarte przez Boga z Abrahamem. Rdz 15 jest bezsprzecznym fundamentem Prawdy. Łączy się tu usprawiedliwienie przez wiarę z przymierzem Boga z Abrahamem.

Rdz 15.1-21:

Po tych wydarzeniach doszło Abrama w widzeniu następujące słowo Pana: Nie bój się, Abramie, Jam tarczą twoją; zapłata twoja będzie sowita! Wtedy Abram odpowiedział: Panie Boże, cóż mi możesz dać, gdy ja schodzę bezdzietny, a dziedzicem domu mego będzie Eliezer z Damaszku. Potem rzekł Abram: Przecież nie dałeś mi potomstwa, więc mój domownik będzie dziedzicem moim. Wówczas doszło go słowo Pana: Nie ten będzie dziedzicem twoim, lecz ten, który będzie pochodził z wnętrzności twoich, będzie dziedzicem twoim. Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! I rzekł do niego: Tak liczne będzie potomstwo twoje. Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu. Potem rzekł do niego: Jam jest Pan, który cię wywiódł z Ur chaldejskiego, aby ci dać tę ziemię w posiadanie. A on odpowiedział: Panie Boże, po czym poznam, że ją posiądę? On zaś rzekł: Sprowadź mi trzyletnią jałówkę i trzyletnią kozę, i trzyletniego barana, nadto synogarlicę i gołębicę. I sprowadził mu to wszystko, i rozciął na poły, i położył jedną połać na przeciw drugiej, lecz ptaków nie dzielił. Wtedy zleciały ptaki drapieżne do padliny, lecz Abram je odpędził. A gdy zachodziło słońce, ogarnął Abrama twardy sen, wtedy też opadły go lęk i głęboka ciemność. I rzekł do Abrama: Wiedz dobrze, że potomstwo twoje przebywać będzie jako przychodnie w ziemi, która do nich należeć nie będzie i będą tam niewolnikami, i będą ich ciemiężyć przez czterysta lat. Lecz Ja także sądzić będę naród, któremu jako niewolnicy służyć będą; a potem wyjdą z wielkim dobytkiem. A ty odejdziesz do ojców swoich w pokoju i będziesz pogrzebany w późnej starości. Lecz dopiero czwarte pokolenie wróci tutaj, gdyż przed tym czasem nie dopełni się wina Amorytów. A gdy słońce zaszło i nastała ciemność, oto ukazał się dymiący piec i płonąca pochodnia, które przesuwały się między owymi połaciami. W dniu tym zawarł Pan przymierze z Abramem, mówiąc: Potomstwu twemu daję tę ziemię, od rzeki egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat: Kenitów i Kenizytów, i Kadmonitów, i Chetytów, i Peryzytów, i Refaitów, i Amorytów, i Kananejczyków, i Girgazytów, i Jebuzytów.

Przymierze zawarte zostało poprzez rozlanie krwi. Ofiara została zabita, rozcięta na dwoje, a zawierający przymierze przechodzili pomiędzy tymi połowami.

Inny przykład mamy wówczas, gdy król Sedecjasz zawarł przymierze, do którego dołączył też lud; wszyscy oni sprzymierzali się, że uwolnią swoich braci Izraelitów od niewolnictwa. Co charakterystyczne, przymierze to jak szybko zostało zawarte, tak jeszcze szybciej zostało złamane i uwolnieni ludzie zostali złapani i powtórnie uczynieni niewolnikami.

Jr 34.17-20:

Dlatego tak mówi Pan: Wy nie usłuchaliście mnie, aby ogłosić wyzwolenie dla swojego brata i swojego bliźniego; więc Ja, mówi Pan, ogłaszam wam wypuszczenie na wolność miecza, zarazy i głodu i uczynię was postrachem wszystkich królestw ziemi. I postąpię z tymi ludźmi, którzy przekroczyli moje przymierze, nie dotrzymali warunków przymierza, jakie zawarli przede mną, jak z cielcem, którego rozcięli na dwoje i przeszli między jego połówkami, z książętami Judy i z książętami Jeruzalemu, dworzanami i kapłanami, i z całą ludnością kraju, którzy przeszli między połówkami cielca. Wydam ich w ręce ich wrogów i w ręce tych, którzy czyhają na ich życie; a trupy ich staną się żerem dla ptactwa niebieskiego i dla zwierząt polnych.

Hbr 9.16 – Gdzie bowiem jest testament, tam musi być stwierdzona śmierć tego, który go sporządził.

Zapomnijmy o testamencie, a pomyślmy o przymierzu. Zastąpmy słowo „testament” słowem „przymierze”:

Hbr 9.16-17 – Gdzie bowiem jest przymierze, tam musi być stwierdzona śmierć tego, który je sporządził/ustanowił, bo przymierze jest prawomocne z chwilą śmierci, a nie ma nigdy ważności, dopóki żyje ten, kto je sporządził.

Właściwe tłumaczenie znajdujemy w dosłownym przekładzie Younga – gdyż greckie słowo tłumaczone jako „spadkodawca” [„ten, kto je/go sporządził”] znaczy „rozdzielić”. Dlatego Young używa tu określenia „ofiara przymierza”. Ofiara, którą potwierdzano przymierze.

Z takiego punktu widzenia następne wersety są już logiczne.

Tak więc Jezus był ofiarą przymierza. To jego krew przelano, by przypieczętować nowe przymierze.

Hbr 9.18-24:

Dlatego i pierwsze przymierze nie zostało zapoczątkowane bez rozlewu krwi.

Zatem na górze Synaj –

Gdy bowiem Mojżesz ogłosił całemu ludowi wszystkie ustawy zakonu, wziął krew cielców i kozłów wraz z wodą, wełną szkarłatną i hizopem, i pokropił zarówno samą księgę, jak i cały lud, mówiąc: To jest krew przymierza, które Bóg dla was ustanowił. … A według zakonu niemal wszystko bywa oczyszczane krwią, i bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia. Jest więc rzeczą konieczną, aby odbicia rzeczy niebieskich były oczyszczane tymi sposobami, same zaś rzeczy niebieskie lepszymi ofiarami aniżeli te. Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga.

Jak już czytaliśmy, Jezus wstawia się za nami jako współczujący arcykapłan, siedzący po prawicy Ojca. Nie musiał wchodzić do rzeczywistego Miejsca Najświętszego każdego roku, przebywa tam ciągle, aż do dnia wyznaczonego przez Boga, kiedy pośle On Jezusa, by sądził świat sprawiedliwie. Dlatego w wersetach 25-26 wyjaśnia się:

i nie dlatego, żeby wielekroć ofiarować samego siebie, podobnie jak arcykapłan wchodzi do świątyni co roku z cudzą krwią, gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie.

…u schyłku wieków.

Według mnie oznacza to albo schyłek wieków, odkąd grzech pojawił się na świecie, albo czas mozaizmu, wieki, w których panowało Prawo Mojżeszowe.

w. 27-28:

A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują.

Ludzkość została skazana na śmierć i Jezus, jako człowiek, nie był wyjątkiem. Dla nas życie jest czasem służenia Panu, jako to czynił Jezus. Po śmierci zbudzimy się ze snu na sąd. Ale Jezus umarł za nasze grzechy, stąd, jeśli wytrwamy wiernie do końca, niecierpliwie go oczekując, zbudzimy się nie, by zostać potępionymi, ale zbawionymi.

Być może już zauważyliście, że w angielskim tłumaczeniu słowo „ukazać się” występuje trzykrotnie w drugiej części omawianego rozdziału. Ale w każdym przypadku język grecki używa innego wyrazu.

1.

w. 26 – …obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie.

W tym przypadku znaczenie tego słowa w języku greckim to „stał się oczywisty”.

2.

w. 24 – Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga;

Tutaj słowo greckie znaczy „zaprezentować się/przyjść do” samego Boga.

3.

w. 28 – tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują.

W tym wypadku znaczy to „patrzeć ze zdumieniem”. Przypuszczam, że jakkolwiek oczekujemy z wielką niecierpliwością przyjścia Jezusa, to będziemy w tym dniu całkowicie zdumieni. Być może nawet jeszcze bardziej skierowaniem nas na miejsce po jego prawej ręce, by otrzymać chwałę i nieśmiertelność.

Wyższość nowego przymierza nad starym została ukazana poprzez następujące fakty:

Jezus nie wszedł do przybytku, lecz udał się wprost przed oblicze Boga, nie przed symbol Boga, jakim było Miejsce Najświętsze.

Nie zbliżył się do Boga z krwią zwierząt bez skazy, lecz ze swą własną krwią. Złożył w ofierze samego siebie, bez skazy, gdyż przeżył życie bez grzechu.

Wiara w powyższe jest środkiem, dzięki któremu zostajemy usprawiedliwiani przez Boga. Nie przypomina nam się o naszej grzeszności, lecz nam się wybacza.

Nie dyscyplinują nas obrzędy, a Boże prawa są wyryte w naszych sercach i umysłach.

Tak więc Paweł opisuje następująco dzień powrotu naszego Pana, ten dzień, gdy spojrzymy na Jezusa ze zdumieniem –

Rz 2.5-8: Ty jednak przez zatwardziałość swoją i nieskruszone serce gromadzisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta.