„A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie” Hebr.10;38

Jednym z tematów najczęściej poruszanym w Piśmie Świętym jest kwestia wiary osób pokładających nadzieję w zbawczą ofiarę Jezusa Chrystusa i Niebiańskie Królestwo, którego jest władcą. Bo i jak mówi apostoł Jan (Jana 20:31): „Te (cuda) zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego.” Co prawda Jan wypowiada to w odniesieniu do spisanych przez siebie wydarzeń z życia Jezusa czy też dokonanych przez naszego Pana cudów, ale z pewnością dotyczy to całego Słowa Bożego, gdyż jak stwierdza Jan cytując słowa Pana, całe Pismo składa świadectwo właśnie o Jezusie Chrystusie (Jana 5:39). Tak, sam Stwórca zadbał o to abyśmy mieli mocne podstawy do wiary w Niego oraz Jego zamierzenie, co do nas, dając nam Swe słowo.

Kwestia wiary – pewności nastania rzeczy niezwykłych nie była jak wiadomo obca samemu Jezusowi Chrystusowi. Jak bardzo musiały boleć go słowa wypowiedziane przez jego wrogów i prześladowców kpiących z jego śmierci i złożonej ofiary (przecież także i za nich), kiedy gdy wisiał na krzyżu wyśmiewali go za pokładaną w Ojcu ufność: „Zaufał Panu, niechże go ratuje! Niech go wybawi, skoro go miłuje!…” (Mateusza 27:43) Odpowiedzią Mesjasza w tym momencie była właśnie prośba do Boga, w którego społeczności trwał do końca „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łukasza 23:34)

Jednak jego wiara była doskonała. On od początku trzymał się Tego, który jest godzien „wielkiej chwały, godniejszy zbożnej czci niż wszyscy bogowie.” (1 Kronik 16:25). Dlatego też całkiem zrozumiałe są wypowiedziane przez Jezusa słowa przy okazji dokonywania cudu wskrzeszenia Łazarza, o czym czytamy w Jana 11:41-42: „wzniósłszy oczy w górę, (po prostu) rzekł: Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał. A Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na lud stojący wkoło, aby uwierzyli, żeś Ty mnie posłał.” Tak, ja wiedziałem, ja wiem – taka była postawa Mesjasza.

Nasza wiara z pewnością nie jest aż tak doskonała by graniczyła z perfekcją cechującą naszego Pana, nie mnie jednak już dzisiaj możemy zadbać o to by każdego dnia ją potęgować. Jedynym pewnym i niewyczerpywalnym jej źródłem jak mówi samo Pismo Święte jest: „słuchanie, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzymian 10:17). Nie jest dla nas żadną tajemnicą, że to dzięki Bożemu Słowu możemy zostać obdarzeni mądrością: „ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa.” (2 Tym.3:15) a powtarzając za Psalmistą zaiste szczęśliwy jest mąż: „który … ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.”, gdyż „Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, wydające swój owoc we właściwym czasie, którego liść nie więdnie, a wszystko, co uczyni, powiedzie się.” (Psalm 1:1-3) Znamienne, że te właśnie słowa rozpoczynają obszerną księgę Psalmów.

Przypominają mi się tutaj słowa wypowiedziane przez zmartwychwstałego Pana do uczniów, których spotkał w drodze do Emaus, a która to wypowiedź swego czasu zawsze wprawiała mnie w małą konsternację i zakłopotanie (Łukasza 24:25): „O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy.” Nie wiem, dlaczego ale wcześniej, kiedy czytałem ten werset widziałem Pana (oczywiście oczami wyobraźni), który z politowaniem patrzył na pełnych smutku mężów i ganił ich naiwność i z lekkim wyrzutem mówił: ‚Dlaczego to uwierzyliście we wszystko co napisali prorocy?’ Po czym uczniowie zastanawiali się: Czy rzeczywiście proroctwa nie wypełniły się w 100%. Czy to, co napisano było tylko lekką sugestią a nie Bożym Słowem spisanym przez jego wierne sługi? Obecnie wiem, że zamysł Pana był zupełnie inny a jego słowa oznaczały coś wręcz przeciwnego. Ganił on zatwardziałość czy też głupotę ich serc oraz powolność w przyjmowaniu za pewne i nienaruszone tego, co powiedzieli wcześniej Boży prorocy. Potwierdzeniem są tutaj też słowa Mesjasz (Łuk. 24:26-27): „Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.

Czyż, więc nie należy przyjąć za pewnik tego, co mówi do nas Bóg? Czy Jego Słowo w naszym przekonaniu warte jest zawierzenia? Czy też może znamy rzeczy bardziej do nas przemawiające i przekonywujące nas o swej prawdziwości?

       Cofnijmy się na chwilę do czasów Mojżesza i jego powołania na wyzwoliciela Izraela spod niewoli Egipskiej, bez wątpienia trudnej misji zleconej mu przez samego Boga. Jednak jak wiemy nie było to coś, czemu z chęcią chciał się poddać. Widział jak wyglądało życie w Egipcie, widział jego potęgę i wiedział też, na czym polegała niewola ludu, do którego należał z racji pochodzenia. A teraz on pasterz trzód swego teścia ma po prostu wrócić do Egiptu, aby na Boży rozkaz: „go wyrwać z mocy Egiptu i wyprowadzić go z tego kraju do ziemi żyznej i rozległej, do ziemi opływającej w mleko i miód” (Wyjścia 3:8).

Tak, podjęcie się takiej misji nie miało być łatwe, wymagało ono wielkiej odwagi i bezwzględnego zaufania w słowa Tego, który miał go (Mojżesza) poprowadzić. Sam Stwórca stwierdził:, „Lecz ja wiem, że król egipski nie pozwoli wam pójść chyba, że będzie zmuszony ręką przemożną. Wyciągnę, przeto rękę swoją i uderzę Egipt wszelkimi cudami moimi, których dokonam pośród nich, a potem wypuści was.” (Wyjścia 3:19-20).

Mojżesz uwierzył Bogu. Zapewne sposób, w jaki Bóg mu się objawił, (który Mojżesz skomentował jako: ‚wielkie widzenie’ BG), a także sama rozmowa z Panem były tutaj bardzo pomocne. Nie mniej jednak przyszły wyzwoliciel Izraela miał wątpliwości, co do tych, których miał wyzwolić. Dlatego też: „odezwał się Mojżesz i rzekł: A jeżeli nie uwierzą mi i nie usłuchają mnie, lecz powiedzą: Pan nie objawił się tobie?” (Wyjścia 4:1) Czy nie miał racji? Czyż jego obawy były bezpodstawne? Zapewne nie. Przecież każdy mógłby powiedzieć jestem posłany przez Pana. Jestem tym obiecanym od wieków wyzwolicielem, zatem pójdźcie za mną. Należałoby, więc udowodnić, że to właśnie mnie objawiło się ramię Pana, że to za moim pośrednictwem w Egipcie dokonają się rzeczy wielkie. Stwórca doskonale go rozumiał, dlatego od razu dał mu na to odpowiedź i wskazał, jakich cudów dokona przed Jego ludem, aby: „uwierzyli, że ci się ukazał Pan, Bóg ojców ich, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba,” oraz zapewnił go, że: „Jeśli ci tedy nie uwierzą i nie usłuchają przestrogi pierwszego znaku, wtedy uwierzą przestrodze drugiego znaku.” Co więcej: „A jeśli nawet tym znakom nie uwierzą i nie usłuchają głosu twego, zaczerpniesz wody z Nilu i wylejesz ją na ziemię. Wtedy woda, którą zaczerpniesz z Nilu, zamieni się na ziemi w krew.” (Wyjścia 4:5, 8-9) Można by rzec, iż na taki ogrom znaków i cudów nie ma mocnych. Z pewnością nie znajdzie się nikt, kto by się nie ugiął pod taką potęgą. Słowa Boże dokładnie się wypełniły: „Aaron powtórzył wszystkie słowa, które Pan wypowiedział do Mojżesza, a ten dokonywał znaków na oczach ludu. I lud uwierzył. A gdy usłyszeli, że Pan ujął się za synami izraelskimi i że dojrzał ich niedolę, pochylili głowy i oddali pokłon.” (Wyjścia 4:30-31)

Jednak największym niedowiarkiem (przynajmniej na razie) miał okazać się władca znienawidzonych ciemiężycieli, faraon. Bóg znał upór jego serca, dlatego też zobowiązał Mojżesza słowami: „bacz, byś dokonał przed faraonem wszystkich tych cudów, do których udzieliłem ci mocy, Ja zaś znieczulę serce jego tak, że nie wypuści ludu.” (Wyjścia 4:21). Samuel zwracając się do ludu Izraela wskazuje, iż to my sami czynimy nasze serce upartym. „Dlaczego znieczulacie wasze serca tak, jak Egipcjanie i faraon znieczulili swoje serca? (1 Samuela 6:6). Paweł zaś potwierdza, iż popadamy w zatwardziałość „przez oszustwo grzechu”. (Hebrajczyków 3:13)

Zanim poznałem prawdę także tą dotyczącą źródła naszych upadków i grzesznych skłonności uważałem (podobnie jak członkowie wielu innych denominacji religijnych), iż wszelkie przejawy ‘innej (złej) mocy’ są sprawą upadłego anioła powszechnie zwanego diabłem lub szatanem. Tak też myślałem wcześniej w odniesieniu do sztuczki wykonanej przez kapłanów egipskich, kiedy czytamy (Wyjścia 7:11-12): „Wtedy także faraon wezwał mędrców i czarowników, a czarownicy egipscy uczynili to samo czarami swoimi. Każdy z nich rzucił laskę swoją i zamieniły się w węże.

Bóg zna naszą przebiegłość i zmyślność w czynieniu różnych rzeczy. Dzisiejsza ‚czarna magia’ zwana po prostu iluzją wykorzystującą nasze skłonności i znajomość ludzkich zachowań potrafi nie jedną osobę wprawić w osłupienie. Ale i tym razem Stwórca dokonał czegoś, co mógł uczynić jedynie Ten, który ma pełnię władzy i jest wstanie czynić rzeczy niezwykłe: „laska Aarona połknęła laski ich.” (werset 12). Działo się to na oczach magów, którzy nie mogli niczemu zaradzić.

Być może sztuczka z wężem była ulubionym trickiem kapłanów egipskich. Przecież takie widowisko musiało wzbudzać wśród prostego ludu podziw, poszanowanie i paniczny strach. Dlatego też między innymi taki rodzaj cudu został przez Boga wybrany, czym udowodnił On, że nie musi uciekać się do zwykłego podstępu czy oszustwa.

Izajasz między innymi w 45:5 wyraźnie cytuje słowa Pana „Ja jestem Pan i nie ma innego, oprócz mnie nie ma Boga” (hebrajskim słowem dla użytego wyrażenia ‘Bóg’ jest słowo oznaczające ‘moc’) Tak, więc wszystko, co ma miejsce dzieje się wyłącznie za sprawą bezpośredniego udziału Boga lub też za sprawą jego sług (aniołów czy też ludzi), których upoważnił, aby wykonalni Jego zamysł.

Podobnie rzecz się miała z wiarą osób współczesnych Jezusowi Chrystusowi. Wiemy, jaka była jego misja, jednak Stwórca dobrze też wiedział, że w tym czasie może wystąpić wielu samozwańczych mesjaszów roszczących sobie prawo do miana zbawiciela. Historia zresztą potwierdza, że w początkach naszej ery byli tacy, którzy podawali się za przepowiedzianego wybawiciela świata. Dlatego też Jezus był mężem „którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki (i także wśród nas przez Boże Słowo), jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie,” (Dzieje Apostolskie 2:22).

Potwierdził to też sam Zbawiciel odpowiadając na zarzuty Żydów jakoby czynił On siebie równym Bogu, o czym czytamy w ewangelii Jego umiłowanego ucznia Jana: „Jeśli nie wykonuję dzieła Ojca mojego, nie wierzcie mi; Jeśli zaś wykonuję, to choćbyście mi nie wierzyli, wierzcie uczynkom, abyście poznali i wiedzieli, że we mnie jest Ojciec, a Ja w Ojcu.” (Jana 10:37-38)

Przy okazji dokonywania takich uczynków, kiedy to Jezus uzdrawiał opętanego oraz wykazywał niesłuszność i nieszczerość Faryzeuszy oskarżających Go tym razem o współpracę z Szatanem Mesjasz stanowczo ostrzegł, czym kończy się jawne zaprzeczanie istnieniu Bożej mocy i potęgi Jego działania słowami: „Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będzie ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciw Duchowi nie będzie odpuszczone. A jeśliby ktoś rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone; ale temu, kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszłym.” (Mateusza 12:31-32). Tak, każdy mógł powiedzieć jestem obiecanym Mesjaszem, ale nikt, ale to nikt nie mógł dokonywać uczynków, jakie on czynił. Dlatego w innym miejscu Pan ostro skrytykował mieszkańców miast, w których okazał ogrom mocy swego Ojca. Mateusz sprawozdaje, iż Chrystus (11:20-23): „zaczął grozić miastom, w których dokonało się najwięcej jego cudów, że nie pokutowały. Biada tobie, Chorazynie, biada tobie, Betsaido; bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się te cuda, które u was się stały, dawno by w worze i popiele pokutowały. Ale powiadam wam: Lżej będzie Tyrowi i Sydonowi w dniu sądu aniżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do piekła zostaniesz strącone, bo gdyby się w Sodomie dokonały te cuda, które się stały u ciebie, stałaby jeszcze po dzień dzisiejszy.

Jak wspomniano, pewne sfery działań czy zachowań, związane zazwyczaj z rzeczami niezwykłymi, zastrzeżone są tylko dla Boga oraz dla tych, których On upoważni. Świadomi byli tego zarówno zwykli ludzie, jak na przykład człowiek ślepy od urodzenia, którego to uzdrowił Jezus, co też wywołało jego wyznanie przed Faryzeuszami: „Wiemy, ze Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślep-narodzonego. Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić.” (Jana 9:31-33) W innym miejscu czytamy zaś o reakcji ludu na uzdrowienie sparaliżowanego, o czym sprawozdaje Mateusz: „A gdy to ujrzały tłumy, przelękły się i uwielbiły Boga, który dał ludziom taką moc.” (Mateusza 9:8)

Świadomi Bożej ingerencji w życie i działalność Jezusa Chrystusa byli także arcykapłani i faryzeusza, co potwierdzają ich własne słowa: „Cóż uczynimy? Człowiek ten dokonuje wielu cudów.” (Jana 11:47) jednak ich troską był jedynie byt doczesny oraz posiadane nad ludem władztwo i przywileje, dlatego też pełni obaw stwierdzili, iż: „Jeśli go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w niego; wtedy przyjdą Rzymianie i zabiorą naszą świątynię i nasz naród.” (wers 48) Niestety nie podzielali oni takiego entuzjazmu dla uczynków Jezusa jak to czynił prosty lud, o którym Zbawiciel rozradowawszy się w Duchu Świętym wyrzekł „Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom; zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.” (Łukasza 10:21)

Co gorsze ci uczeni w Piśmie nie wyciągnęli żadnej lekcji z tego co się stało zarówno w czasie działalności Jezusa jak i po Jego zmartwychwstaniu, a przecież o tym wydarzeniu mówili także Rzymianie, naoczni świadkowie tego cudownego zdarzenia. Trwali oni nadal w swym uporze i kiedy to głosili Piotr i Jan martwili się jedynie o to „Cóż poczniemy z tymi ludźmi (Piotrem i Janem)? Wiadomo przecież wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, że dokonali oczywistego cudu, i nie możemy temu zaprzeczyć;” (Dzieje Apostolskie 4:16)

I choć jak podaje Paweł w liście do Hebrajczyków11:1: „ wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.” Stwórca uczynił wszystko abyśmy mogli mu zaufać. Stwarza dla naszej wiary solidne podstawy. Jak się okazuje nie jest ona od nas wymagana w sposób bezkrytyczny i bezwarunkowy. Myślę, że jesteśmy Bożymi współpracownikami także w budowaniu naszej własnej wiary.

Chciałbym, abyśmy się zastanowili jednak przez chwilę nad jakością naszej wiary. Nie mam jednak na myśli spraw doktrynalnych, ale to, co stoi za naszym przekonaniem.

Czytając o cudach dokonywanych przez Pana Jezusa czy innych sług Bożych łatwiej jest nam uwierzyć w ich skuteczność, gdy mowa jest o działaniu Bożej mocy w sposób namacalny i w pewien sposób widowiskowy.

Ale niektóre zdarzenia i relacje mogą wywołać w nas swego rodzaju niedowierzanie. W Dziejach Apostolskich 5:15 czytamy: „Tak, iż nawet na ulice wynoszono chorych i kładziono na noszach i łożach, aby przynajmniej cień przechodzącego Piotra mógł paść, na którego z nich. Również z okolicznych miast Jerozolimy schodziło się wielu przynosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste i wszyscy oni zostali uzdrowieni.” W innym miejscu zaś (19:11-12): „Niezwykłe też cuda czynił Bóg przez ręce Pawła, tak, iż nawet chustki lub przepaski, które dotknęły skóry jego, zanoszono do chorych i ustępowały od nich choroby, a złe duchy wychodziły.

Tak, aby chociaż położyć się w jego cieniu, aby dotknąć rąbka chusty bądź opaski, czy to nie przesada? Rozumiem wierzyć, ale żeby aż tak. Czy to nie zbyt naiwne?

Podobną, dobrze nam znaną sytuację opisują ewangelie sprawozdając o kobiecie chorej od wielu lat na krwotok, która (Mateusza 9:21): „Mówiła do siebie: Bylebym się tylko dotknęła szaty jego, będę uzdrowiona.” Czy rzeczywiście coś takiego mogło odnieść skutek? Czy nie należało jak to uczyniło wielu innych po prostu czekać w jakimś miejscu i wierzyć, że zostanie zauważona? A może należałoby skorzystać z pomocy rodziny, która wysłana do Jezusa ubłagałby go, aby do niej przyszedł i dokonał uzdrowienia? On jednak ‚poczuł dotyk jej wiary’, choć to całe tłumy napierały na niego. Potwierdził też publicznie, że jej wiara była tym, co ją uzdrowiło. Ta kobieta, podobnie jak wcześniej wspomniane osoby w księdze Dziejów Apostolskich wiedziała, kto nosił tę szatę, i z czyjego upoważnienia to czynił podobnie jak mężowie Genezaret, którzy wręcz: „prosili go, aby się mogli dotknąć szaty jego; a którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni.” (Mateusza 14:36). Wyznawali oni zasadę, iż wierzę nie, dlatego, że jest to moim zdaniem wiarogodne czy też godne zaufania, ale dlatego, że jest to słuszne w oczach Boga, dlatego, że za tym stoi Boża moc objawiona w Jego sile i słowie.

A co do naiwności, czy też prostolinijności (nie mylić z głupotą i prostactwem) czyż Jezus nie ostrzegł zwracając się do swoich uczniów: „Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios. A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje.” (Mateusza 18:3-5). Ciekawie sparafrazował też właściwą postawę chrześcijanina apostoł Paweł mówiąc „Bracia, nie bądźcie dziećmi (dziecinni) w myśleniu, ale bądźcie w złem jak niemowlęta,” nie mniej jednak „w myśleniu bądźcie dojrzali.” (1 Koryntian 14:20)

Inni mieli jeszcze większą wiarę i wierzyli, iż dana rzecz zdarzy się na wypowiedziane z odległości słowo: „powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój.” (Mateusza, 8:8) Co za ironia, wiara ta została okazana przez Poganina, który nie miał styczności z żywym Bożym Słowem, jak Żydzi, którzy obcowali z nim codziennie, dlatego od razu spotkało się to z pełnym uznania komentarzem Nauczyciela „Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.” (8:10)

O sile wiary Jezus mówił: „Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie.” (Mateusza 17:20). Ciekawe, czy wiarę można zmierzyć? A co jeśliby się komuś udało mieć wiarę wielkości grochu? Jakiej wielkości wiarę miał wspomniany powyżej rzymski żołnierz? Faktem jest, że pewnym rzeczom dajemy wiarę szybciej niż innym. Na innym miejscu Mateusz cytując słowa Jezusa rzuca na tę materię więcej światła: „jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili” (Mateusza 21:21); lub też powtarzając za Markiem, jeśli by ktoś „nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się.” (Marka 11:23) Czasami wydaje się nam, że jesteśmy pełni wiary na przykład w chwili uniesienia, jednakże w tym samym czasie nasze serca są pełne obaw czy rzeczywiście dana rzecz może się spełnić. Czy to, o co prosimy, to czasami nie za dużo (nie mam oczywiście na myśli kwestii zaspakajania przez Boga naszych próżności i pożądliwości. Ale w tym momencie powinniśmy uświadomić sobie, iż wątpimy w Bożą moc i to, że jest On faktycznym suwerenem wszechświata mającym nad wszystkim Swą pieczę.

Myślę, że mądrością wykazał się tutaj opisany przez Marka ojciec chorego na epilepsję dziecka, który bardzo chciał, aby jego syn został uzdrowiony: „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu.” (Marka 9:24). Uzdrowienie tego typu wydawało się dla ówczesnych Jezusowi rzeczą wyjątkowo niezwykłą. Nie była to tym razem gorączka, krwotok czy też jakiś inny widoczny objaw ułomności, ale jak wtedy wierzono miało tutaj miejsce działanie sił nadprzyrodzonych. Dlatego w umysłach wielu pojawiało się zapewne pytanie czy rzeczywiście moc Boga działającego w Chrystusie może pokonać moc złego ducha, który opanował bezbronnego chłopca. Nie mniej jednak ojciec okazał wiarę, że Bóg za pośrednictwem Jezusa może pomóc spotęgować jego wiarę. Chciał, można by rzec, być współpracownikiem Boga w budowaniu swego zaufania. Zwróćmy też uwagę na kolejne zapewnienie Jezusa: „A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego.” (Marka 9:23)

Jednakże wiara może mieć także negatywny wpływ na nasze życie, a co gorsze na naszą przyszłość o ile zostanie ‚źle ulokowana’.

Jak niebezpieczne jest pokładanie nadziei w ułudach możemy przekonać się na przykładzie Saula. Jak wiemy był to pierwszy król Izraela, którego początkowa gorliwość kultowa może spotkać się z czymś więcej niż tylko naszą aprobatą. To on zobowiązał lud ślubowaniem: „Przeklęty niech będzie mąż, który spożyje cokolwiek przed wieczorem, zanim wywrę zemstę na swoich wrogach. Dlatego wszystek lud nawet nie zakosztował chleba.” (1 Samuela 14:24). To on był tym, który dowiedziawszy się, że „lud grzeszy przeciwko Panu, jedząc z krwią”, kazał przytoczyć wielki kamień po czym wydał rozkaz: „każdy przyprowadzi do mnie swego wołu czy swoją owcę i zarzynajcie na nim, a potem dopiero jedzcie, a nie grzeszcie przeciwko Panu, jedząc z krwią.” (1 Samuela 14:33-34)

I mimo to, iż był też tym, który to właśnie „usunął z kraju wywołujących duchy i wróżbitów” (1 Samuela 28:3), co też uczynił zgodnie ze słowem Jahwe, poszedł on do wróżki, aby radzić się w sprawie powodzenia w walce. Co więcej zwracając się do kobiety „przysiągł jej Saul na Pana, mówiąc: Jako żyje Pan, że nie ściągniesz na siebie przez to żadnej winy.” (28:10) Tak, więc zapewnił kobietę, że nie ściągnie na siebie winy za czyn wyraźnie potępiony wielokrotnie przez samego Boga. To przerażając jak daleko można zapędzić się w swym zadufaniu i bezmyślności.

Nie chcę się teraz rozwodzić nad samą treścią zjawiska opisanego w księdze Samuela 28 rozdziale, chociaż sadzę, że swego rodzaju odpowiedź możemy znaleźć w Nowym Testamencie. Paweł pisząc o czasach końca w drugim liście do Tesaloniczan opisał stosunek Boga do ludzi, którzy zetknąwszy się z prawdą świadomie obrali drogę grzechu, mówi on o nich: „dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości.” (2 Tesaloniczan 2:11-12). Tak, niektórzy mówią: przecież sam widziałem, sam tego doświadczyłem, czy też miałem sen, lub wiem to od tej czy tamtej osoby, która jest w świecie tak znanym i szanowanym autorytetem, nie zwracając przy tym uwagi na to, co mówi Boże Słowo. Niektórzy, spoglądając na piękno stwórczego dzieła, są nawet skłonni przyznać, podobnie jak czarownicy faraona: „w tym jest palec Boży” (Wyjścia 8:19), lecz podobnie jak u faraona ich serce pozostaje nieczułe. Wielu woli uznać, że zarówno ich życie jak i los świata nie znajduje się pod niczyją kontrolą, a historią ludzkości rządzi przypadek czy też jakaś inna bliżej nieokreślona, może kosmiczna siła, dlatego też wyznają zasadę: „Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy!”(porównaj Izajasza 22:13).

Jeremiasz jednak przekonuje nas „Zaiste, ułudą jest pokładanie nadziei w pagórkach i wrzawa na górach! Zaiste, w Panu, Bogu naszym, jest zbawienie Izraela.” (Jeremiasza 3:23). Tak więc jeszcze gorliwiej wzmacniajmy swą wiarę studiując Boże Słowo, bo czyniąc to jak mówi sam Pan „poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.” (Jana 8:32) aby nie być już niewolnikami „żywiołów tego świata” jak mówi Paweł  ‚lecz synem (córką), a jeśli synem (córką), to i dziedzicem (dziedziczką) przez Boga” (Galacjan 4:7)

Jak wspomniano wcześniej, słowa Jezusa w stosunku do tego co miało się wydarzyć zawsze brzmiały ‚ja wiem / ja wiedziałem’, sami natomiast najlepiej wiemy jakie dzisiaj byłyby / są nasze słowa: przypuszczam, może, chyba tak, sądzę, że tak, zapewne tak, a może ‚ja wiem’. Da Pan, aby w dniu swej chwały, kiedy przyjdzie na ziemię, aby ustanowić tu swe Wieczne Królestwo mogli z czystym sercem rzec stojąc przed Jego obliczem: ‚Czekałem na Ciebie Jezu, bo wiedziałem, że przyjdziesz’ – „Bo jeszcze tylko mała chwila, A przyjdzie Ten, który ma przyjść, i nie będzie zwlekał; A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; Lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania.” (Hebrajczyków 10:37-38).