Przypowieść o zasiewie Mk 4,26-29

„Z Królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo”.

Przypowieść o zasianym ziarnie, które kiełkuje i rośnie, występuje jedynie w Ewangelii Marka. Wskazuje ona na sposób zrozumienia Królestwa Bożego podobnie jak przypowieść o ziarnie gorczycy Mk 4;30-32. Ewangelia Marka różni się od Ewangelii Mateusza, gdzie znajduje się znacznie więcej przypowieści w których Jezus chciał pokazać naturę Królestwa. Na przykład: jest ono podobne człowieka, który zasiał ziarno na swej roli (Mt 13,24), do ziarna gorczycy (Mt 13,31), do kwasu (Mt 13,33), do ukrytego skarbu (Mt 13,44), do rybackiej sieci (Mt 13,47), do właściciela winnicy (Mt 20,1), do króla który chciał się rozliczyć ze swoimi sługami (Mt 18,23), do króla, który przygotował wesele (Mt 22,2), do dziesięciu panien oczekujących na oblubieńca (Mt 25,1). W Ewangelii Marka Królestwo Boże podobne jest do zasianego ziarna, które kiełkuje i wzrasta, podobne jest także do ziarenka gorczycy.

Cały czwarty rozdział Ewangelii Marka jest zbiorem pouczeń Jezusa skoncentrowanym na Królestwie Bożym. Działalność Jezusa miała miejsce głównie w okolicach Kafarnaum i Jeziora Galilejskiego, gdzie naturalnym tłem nauczania było jezioro i łodzie, to jednak materiał do przypowieści wydaje się być zaczerpnięty z życia wiosek i gospodarstw Nazaretu. Przypowieści tego zbioru: przypowieść o siewcy (Mk 4,3-8) wraz z objaśnieniem (Mk 4,13-20), o zasiewie (Mk 4,26), a także ostatnia – o ziarnie gorczycy (Mk 4,30-32) objaśniają się nawzajem i uzupełniają. Zauważmy, że ten rozdział następuje po rozdziale trzecim, który mówi o sprzeciwie i niezrozumieniu wobec nauczania Jezusa. Rodzina uważała, że „odszedł od zmysłów” Mk 3,21 a uczeni w piśmie mówili, że „ma Belzebuba i że mocą księcia demonów wypędza demony” Mk 3,22. To właśnie główny temat nauczania Chrystusa – Królestwo Boże wywoływał tak przeciwstawne reakcje.

Przypowieść składa się z trzech sekwencji wydarzeń wraz z dołączonym objaśnieniem do drugiej sekwencji. Sekwencja pierwsza obejmuje takie czynności jak: zasiew, spoczynek i ponowne powstanie do pracy gospodarza. Wyrażenie „w nocy i we dnie” wskazuje na rytm upływającego czasu i jest przeciwieństwem słowa „zaraz” („wnet” tłum BW) w końcowej sekwencji trzeciej. W judaizmie dzień zaczyna się po zachodzie słońca stąd taka kolejność noc i dzień. Druga sekwencja opowiada o kiełkowaniu i wzrastaniu zasiewu. Podkreślona jest w niej wewnętrzna moc ziemi, dzięki której następuje wzrost. Skoro siewca wrzucił ziarno, wszystko zmierza ku żniwom, chociaż siewca nie czyni już nic w tym kierunku ani nie wie jak to się dzieje. Ziarna raz wrzucone w ziemię, nic nie powstrzyma, ponieważ tak postanowił Stwórca. I na tym mogłaby zakończyć się przypowieść o Królestwie Bożym, które z czegoś tak małego jak ziarno osiągnie swój pełny kształt. Ale oto pojawia się jeszcze jedna sekwencja wydarzeń: dojrzałe zboże wskazuje na czas rozpoczęcia żniw (w. 29) – przerwany zostaje dotychczasowy rytm pracy i snu. „Żniwo” w Starym Testamencie jest metaforą końca czasów – wskazuje na nowy eschatologiczny wątek przypowieści.

Przypowieść przedstawia rolniczy świat Palestyny. W porze zimowej rolnik wykonuje pracę zasiewu. Po wykonaniu pracy udaje się na odpoczynek nocny, a następnego dnia wstaje znów do nowej pracy. Nie jest powiedziane czy dokonuje on jakiś zabiegów pielęgnacyjnych. Przypowieść o kąkolu sugeruje, że takie prace były podejmowane. Brak wiedzy rolnika odnosi się do zjawiska kiełkowania i wzrostu rośliny, nie zaś do nawadniania czy innych zabiegów pielęgnacyjnych. W opisie bardzo mocno podkreślona jest energia ziemi – „ziemia sama z siebie owoc wydaje”. Przypomina to opis ziemi w akcie stworzenia – „niech się zazieleni ziemia, zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi” 1Moj 1,11. Bez współpracy ziemi nie powstanie łodyga, źdźbło i kłos.

W ostatnim wersecie przypowieść nawiązuje do Księgi Joela 3;18 (lub 3;13) – „zapuście sierp gdyż nastało żniwo”. Wzmianka o sierpie i żniwach pojawia się również w Obj 14,14-16:

„Potem ujrzałem: oto biały obłok – a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: zapuść twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi! A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta”.

Występujące słowa: żniwo, sierp, zaraz, wysłać – wskazują na powrót Chrystusa i sąd. Z jednej strony żniwa są powodem do radości, z drugiej jednak czas żniw przynosił rozczarowanie. Wielu zubożałych rolników i robotników najemnych, zmuszanych do płacenia uciążliwych podatków wszczynało bunty i rozruchy – pisze o tym Józef Flawiusz. Wspominanie „sierpów” nie jest bez znaczenia. Joel mówi o wojnie przeciw Izraelowi za pomocą sierpów przekutych w miecze. Także Izraelici przekuwają sierpy na miecze, o czym również wspomina Flawiusz.  

Jezus posługiwał się obrazem żniwa dla opisania swej działalności np. w Mt 9,37-38 – „wtedy rzekł do swoich uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” oraz przyszłego sądu w Mt 13,30,39 – „żniwem jest koniec świata, a żeńcami aniołowie”.

W Iz 61,11 znajdujemy słowa użyte w Mk 4,28 – „bo jak ziemia wydaje swoją roślinność i jak w ogrodzie kiełkuje to, co w nim zasiano”. Ps 126,5 przeciwstawia sianie ziarna „pośród łez” późniejszej radości z powodu żniw – „ci, którzy siali ze łzami, niech zbierają z radością”. Wytrwała praca cieszy się uznaniem Boga: „Izaak zasiewał w tym kraju i zbierał rokrocznie stokrotny plon” 1Moj 26,12. Obraz ziarna przenoszony był na ludzi: „zaledwie ich zaszczepiono, zaledwie ich zasiano, zaledwie zakorzenił się ich pień w ziemi” Iz 40,24, albo Izrael: „Bóg zasiał ich między narodami” Zach 10,9.

Obraz ziarna czy zasiewu jest często stosowany w Nowym Testamencie. Szczególnie czasownik „siać” – pojawia się 52 razy. Paweł stosuje tematykę zasiewu i żniwa w swoim wykładzie na temat zmartwychwstania w 1Kor 15. Czy „zasypianie” i „wstawanie” siewcy może być alegorią zmartwychwstania Chrystusa?

Obrazy: ziarno – siew – żniwo okazują się szczególnie przydatne w opisie mającego nadejść Królestwa Bożego.

Znaczenie wyrażenia „samo z siebie” (gr. automate). Wyrażenie to wskazuje na coś co pojawia się spontanicznie, samoczynnie, jak np. rośnięcie zboża w roku szabatowym jak np. w 3Moj 25,5,11. Tutaj na pewno nie chodzi o rok szabatowy, ponieważ to człowiek siał ziarno. Wyrażenie „samo z siebie” odnosi się do czegoś co zachodzi bez udziału człowieka i jak się wydaje jest istotne do zrozumienia całej przypowieści. Przypowieść nie mówi o tym, co człowiek powinien czynić, ale o tym, do czego Królestwo Boże jest podobne. Podobnie jak czynność siania rozpoczyna spontaniczny i nieodwracalny proces, tak i Królestwo jest podobne do procesu takiego wzrastania, które prowadzi „samo z siebie” do żniwa. Nie zależy to od tych, którzy je głoszą ani tych którzy je przyjmują – to wszystko jest uzależnione jedynie od Bożego działania.

Niekiedy mówi się, że ważnym elementem przypowieści jest opis bezczynności człowieka, który zasiał ziarno. Czasami mówi się o jego braku doświadczenia czy lenistwie. Wynikałoby stąd, że przypowieść uczy bierności, obojętności, czy postawy beztroski. Powyższe wnioski trudno uznać za prawdziwe mając na uwadze nauczanie Jezusa w ogóle. Wzmiankę o zasypianiu i wstawaniu należy rozumieć raczej jako informację o upływie czasu, a nie pochwałę bierności. W rzeczywistości rolnicy nie ograniczali się jedynie do zasiania ziarna lecz podejmowali jeszcze inne działania jak np. spulchnianie ziemi czy nawadnianie. Rolnicy starają się usunąć wszelkie przeszkody uniemożliwiające kiełkowanie i wzrost ziarna. Przypowieść o zasiewie, podobnie jak inne przypowieści, ukazuje ciąg wydarzeń: człowiek sieje, śpi i wstaje, wysyła żeńców. To, że człowiek nie wie, jak dokonuje się wzrost, ma pouczać, że wzrost nie jest zależny od niego.

Takie przypowieści jak: o siewcy, o zasianym ziarnie, o ziarnie gorczycy, o kwasie, o pszenicy i chwaście odpowiadają na pytania pojawiające się wobec nauczania Jezusa o mającym nadejść Królestwie. Nieodparcie nasuwa się pytanie: gdzie jest to Królestwo? Skoro nie spełniły się żydowskie oczekiwania w sprawie Królestwa i wyzwolenia Izraela, to czy Jezus jest rzeczywiście tym na którego oczekiwano? Czyżby wędrowny nauczyciel z Galilei i jego mała grupa uczniów miała dać początek oczekiwanego Królestwa? Słuchacze Jezusa są zawiedzeni tym, że nic się nie dzieje i że Jezus w niczym nie wyobraża Bożego gniewu na bezbożnych, którego spodziewano się i oczekiwano w dniach ostatecznych. Wręcz przeciwnie – Jezus był uosobieniem łagodności i dobroci wobec grzeszników. Jak więc spełni on obietnice mesjańskie? Dlaczego nie daje sygnału do ataku i usunięcia Rzymian i ustanowienia Królestwa Izraela – Królestwa Bożego? Jeśli pamiętamy, że uczniami Jezusa byli Galilejczycy i że niektórzy z nich byli sympatykami Zelotów (Łk 6,12-16), to możemy wyobrazić sobie ich rozczarowanie stanowiskiem Jezusa.

I w tym momencie pojawiają się przypowieści, które odpowiadają na te pytania. Jezus mówi, że rozumie ich problem. Opowiada im przypowieść, by pokazać, że Bóg ma czas na wszystko. Jeśli Bóg dopuszcza, że wszystko biegnie swoim torem, to dlatego że potrafi czekać na odpowiedni czas dla ostatecznej interwencji.  Znaczenie przypowieści byłoby może bardziej oczywiste, gdyby w myśl końcowych pytań, występujących w wielu przypowieściach (Mk 12,9; Łk 7,42; 10,36; 18,7), także tutaj pojawiło się pytanie, np.: Czy uważacie, że człowiek ten nie powróci już nigdy na swoje pole? Odpowiedź byłaby jednoznaczna: oczywiście, kiedy ziarno dojrzeje – powróci.

Poza korygowaniem poglądów na temat Królestwa, przypowieść podkreśla takie tematy jak: czas wzrostu i pewność nadejścia żniw. Zasiew dokonuje się w działalności Jezusa. Działalność Chrystusa zapoczątkowała ciąg czynności prowadzących do pełni Królestwa tak niezawodnie, jak sianie nieuchronnie prowadzi do żniwa. Głoszone przez Jezusa Królestwo zakłada wzrost, jakkolwiek to nauczanie nie ukazuje szczegółów, w jaki sposób ten wzrost następuje. Przypowieść głosi: to, co widzisz, to nie wszystko to, co się wydarzy przed nadejściem Królestwa.

Przypowieść nie mówi, co człowiek potrafi a czego nie potrafi czynić. Ziemia „sama z siebie” dokonuje wzrostu. Królestwo jest Bożym Królestwem – ludzie nie pojmują ani nie powodują jego wzrostu, ale ten jest tak pewny jak wzrost i owocowanie zasianego ziarna. To pełna optymizmu przypowieść. Pomimo skromnych początków ludzie mogą ufać, że Królestwo urzeczywistni się – cierpliwość oraz otucha są owocami tej przypowieści.

W przypowieści o ziarnie można upatrywać odpowiedź na trudności związane z głoszeniem Królestwa Bożego. Jak już wspomniano, poprzedzający przypowieść rozdział trzeci mówi o wielu przeciwnościach i mocnej opozycji z jaką spotkał się Chrystus wśród swoich rodaków i najbliższej rodziny. Czy warto kontynuować nauczanie w takich warunkach? Przypowieść odpowiada, że warto. Trzeba ufać w końcowy rezultat jak w przypowieści o siewcy, gdzie jest mowa o owocu „trzydziestokrotnym, sześćdziesięciokrotnym i stokrotnym” i wierzyć w wewnętrzną moc głoszonego Królestwa jak w przypowieści o zasiewie. Poprzez przypowieść Jezus odpowiadał tym którzy powątpiewali w powodzenie Jego misji. Możemy również domniemywać, że ewangelista Marek odnosił przesłanie przypowieści do swoich czasów, czasów kościoła apostolskiego. W obliczu wielu trudności i prześladowań, przypowieść zachęca: wytrwajcie! Nie pozostaje nic innego jak zaufać Bogu w przekonaniu, że na końcu nie zabraknie owoców. To odnosi się również do nas. Ewangelia może spotkać się z obojętnością i sprzeciwem, jednak żadna moc nie jest w stanie jej powstrzymać skoro zasiew został już dokonany – plon i żniwo są tylko kwestią czasu. Obowiązkiem wierzących jest świadczyć o Ewangelii. Reszta nie zależy od nas.

Przesłanie przypowieści jest dość oczywiste, Królestwo Boże przyjdzie niezawodnie. Potrzebna jest nam cierpliwość, dzięki której z nadzieją patrzymy w przyszłość należącą ostatecznie do Boga.

Przypowieść o odźwiernym Mk 13,33-37

„Patrzcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy ten czas nadejdzie. Podobnie jak z człowiekiem w podróży: zostawił swój dom, przekazał uprawnienia swoim sługom, każdemu wyznaczył zajecie, a odźwiernemu przykazał, by czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: późno czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodziewanie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!”.

Przypowieść nosi różne nazwy. Niekiedy podkreślona jest w niej osoba pana: „o nieobecnym panu” czy też „o późno powracającym panu” lub „o panu powracającym nocą”. Inni kładą nacisk na odźwiernego: „o odźwiernym” albo „czuwającym odźwiernym”. Każda z tych nazw ma swoje uzasadnienie.

Kontekst. Przypowieść o odźwiernym stanowi zakończenie mowy będącej odpowiedzią Jezusa na pytanie uczniów o czas zapowiedzianego zburzenia świątyni – „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak, gdy to wszystko będzie się spełniać?”Mk 13,4. Cała mowa Jezusa zapisana w 13 rozdziale Ewangelii wg Marka składa się z dwóch części. Pierwsza (w. 5 -27) wymienia mające nastąpić wydarzenia, druga (w. 28 – 37) koncentruje się na pytaniu „kiedy?”. Ta druga część rozpoczyna się przypowieścią o zieleniejącym drzewie figowym (w. 28 – 29), a kończy przypowieścią o odźwiernym (w. 33 – 37) i dotyczy powrotu Chrystusa na ziemię. Moment przyjścia, którego poprzedzające znaki przypowieści o zieleniejącej fidze zaleca rozpoznawać, jest nieznany – „Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” Mk 13,32, w przeciwieństwie do wydarzeń wymienionych wcześniej tj. w w. 5 – 23, o których wiadomo kiedy się rozpoczną, a mianowicie za dni „tego pokolenia” (w. 30).

Tekst. W samej przypowieści uderza potrójne wezwanie do czuwania. Znajdujemy je na samym początku przypowieści: „Czuwajcie, bo nie wiecie” (w. 33), pośrodku: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie” (w. 35) oraz na końcu: „Czuwajcie” (w. 37). Pomiędzy tymi zachętami opisane zostało położenie właściciela domu przed wyjazdem (w. 34) oraz po powrocie (w. 35 – 37).

Werset 33 stanowi zachętę. Pojawia się tutaj czasownik w trybie rozkazującym „patrzcie” z późniejszym uzasadnieniem oraz kolejne zalecenie „czuwajcie”, nawiązujące już do przypowieści o nocnym powrocie pana. Kolejny werset opowiada o bliżej nieznanym właścicielu, który wybierając się w podróż, przekazuje swoim sługom staranie o swoje mienie. Spośród wszystkich sług wymieniony jest odźwierny, do którego obowiązków należy czuwanie i gotowość na przyjęcie pana domu, niezależnie od godziny jego przybycia. Powrót o nieprzewidywalnej porze wymaga czuwania ze strony odźwiernego i pozostałych sług. Z wypowiedzi tej wynika, że czuwający otrzymają nagrodę, śpiący zaś poniosą karę.

Główną postacią jest właściciel domu, drugorzędnymi są słudzy. Przeciwnikiem sług jest noc, która nakłania do snu. Stąd wymienione są cztery pory straży nocnej: późno, o północy, o pianiu kogutów i rankiem. Właściciel domu nie wymaga rzeczy niemożliwej. Odźwierny musi pamiętać, że o każdej straży nocnej powinien być przygotowany na przyjęcie właściciela.

Obraz. Przypowieść nawiązuje do starożytnej instytucji „domu”. Pan przekazuje swoją władzę nad domem swoim sługom. Powód i czas jego nieobecności nie jest podany. Może to być sąsiedzka wizyta, ale też dłuższa nieobecność. W obydwu przypadkach nocny powrót jest niezwykłością. Podróże nocne były niebezpieczne. Z tego też powodu uroczyste przyjęcia i uczty kończyły się przed zapadnięciem zmroku. Wyjątki były oczywiście możliwe. Poza tym nawet jeśli chętniej podróżowano za dnia niż nocą, to jednak jest możliwe, że wracano do domu już po zmroku, aby nie spędzać poza nim kolejnej nocy.

Wejście do typowego grecko-rzymskiego domu, którego przykłady znajdowały się także w Jerozolimie, prowadziło poprzez wąski korytarz do zadaszonego atrium. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogły spełniać obowiązki odźwiernego. Ilustruje to opowiadanie o uwolnieniu Piotra z więzienia: „Kiedy zakołatał do drzwi wejściowych, nadbiegła dziewczyna imieniem Rode i nasłuchiwała. Poznała głos Piotra i z radości nie otwarła bramy, lecz pobiegła powiedzieć, że Piotr stoi przed bramą” [Biblia Tysiąclecia II, Dz 12;13-14]. Uwolniony Piotr puka do drzwi znajomego w Jerozolimie. Odźwierna nie otwiera natychmiast, ale informuje mieszkańców.

Cztery straże odpowiadają rzymskim zwyczajom wojskowym. Noc zaczyna się o godzinie 21:00, a ranek rozpoczynał się o godzinie 06:00. Służba straży była niejednokrotnie bardzo ryzykowna. Żołnierz, który zasnął na straży narażał się na karę śmierci. Czy kara ta była stosowana zawsze, trudno powiedzieć. Prawdopodobnie była też zamieniana na inne odpowiednie kary. W przypadku zaśnięcia odźwierny nie musiał liczyć się z karą śmierci, choć nie jest to wykluczone, gdyż do czasów Hadriana właściciel posiadał nieograniczoną władzę nad swoim niewolnikiem.

Motyw odejścia właściciela oraz jego powrotu pojawia się też w Ewangeliach Łukasza i Mateusza. W Łk 12,35-38 czytamy o czuwających sługach, w Łk 12,42-46 i Mt 24,45-51 o wiernym i roztropnym słudze natomiast w Łk 19,12-27 i Mt 25,14-30 o panu, który wyjeżdżając przekazał sługom pieniądze.

Znaczenie wezwania do czuwania. W niektórych przypowieściach informacja o ich zastosowaniu pojawia się zaraz na samym początku np. w Łk 18,1 – „Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać”. Zazwyczaj jest przeciwnie, taka informacja pojawia się na końcu np. w Łk 11,9 – „I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Przypowieść o odźwiernym jest jedyną, w której mamy do czynienia z trzy razy pojawiającym się zastosowaniem: na początku, pośrodku i na końcu.

Pierwsze znaczenie czasownika agripneo zastosowanego w wierszu Mk 13,33 to „nie spać”, „powstrzymać się od snu”. Takie znaczenie czasownika znajdujemy np. w 2Kor 6,5 gdy mowa jest o „nocnych czuwaniach” podobnie w 2Kor 11;27 o braku snu apostoła. W ten sposób czasownik podkreśla najpierw aspekt negatywny, czyli brak snu, podczas gdy czasownik gregoreo zastosowany w wierszach 35 i 37 podkreśla aspekt pozytywny, a mianowicie fakt bycia trzeźwym, czuwania.

Czym charakteryzuje się owa postawa czuwania?  W Ef 6,17-18 postawa czuwania łączy się z postawą modlitwy. „Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże –  wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu. Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych”. Widać to także w Łk 21,36 gdzie czytamy: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”. Tak więc wierzący okazują się czuwającymi poprzez modlitwę. Natomiast w Hbr 13,17 czasownik agripneo odpowiada postawie troszczenia się i odpowiedzialności za wspólnotę – „Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają (agripnousin) nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne”.

Zachęta z wiersza 33 została podjęta w wierszach 35 i 37 tym razem przy pomocy czasownika gregoreo. Czasownik ten pojawia się dwukrotnie w następnym rozdziale w opisie wydarzenia z ogrodu Getsemani. W Mk 14,34,37-38 czytamy: „zostańcie tu i czuwajcie” oraz „rzekł do Piotra: Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Czuwanie w Nowym Testamencie często odnosi się do stałości w wierze: „czuwajcie, trwajcie w wierze, bądźcie mocni” 1Kor 16,13, „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu. Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie” 1P 5,8-9.

O czuwaniu poprzez trwanie w wierze i budowanie społeczności pisze Paweł w swoim Pierwszym Liście do Tesaloniczan: „Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy są pijani. My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia. Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który za nas umarł, abyśmy, czy żywi, czy umarli, wraz z Nim żyli. Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to zresztą czynicie” 1Tes 5,6-11.

Tak więc czuwanie w rozumieniu pierwszych uczniów Jezusa polega na trwaniu w wierze poprzez modlitwę (to obecność przed Bogiem) i budowaniu społeczności wierzących poprzez przyjęcie odpowiedzialności za innych (to obecności przed braćmi i siostrami).

Przestroga przed spaniem. Ten, kto zostanie zaskoczony przez powracającego Pana zaniedbał jego polecenie. „Czuwać” oznacza właściwe zachowanie do ostatniego momentu, „zasypianie” natomiast jest stopniowym odchodzeniem, zaniedbaniem powierzonych obowiązków z fatalnym skutkiem. Sen w Biblii jest metaforą śmierci do której ostatecznie doprowadzi postawa braku czuwania. Jednak postawa taka może być odwrócona, zachęca do tego apostoł Paweł w swoich listach: „A zwłaszcza rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli” Rz 13,11, „Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” Ef 5,14 czy też „Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi” 1Tes 5,6.

Jest rzeczą oczywistą, że przypowieść o odźwiernym odnosi się do powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię i ustanowienia Królestwa Bożego. Przekonanie o mającym nadejść Panu powinno być dla nas zachętą do nieustannego czuwania, poprzez wzrastanie w wierze i społeczności. Każdego dnia pamiętajmy o słowach obietnicy zapisanych w ostatniej księdze Nowego Testamentu: „Mówi ten, który o tym świadczy: „Zaiste, przyjdę niebawem”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!” Ap 22;20.

„Kto spożywa ciało moje i pije krew moją …”

Takie słowa znajdujemy w ewangelii Jana, gdzie czytamy:

Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. J 6.54-56

Przede wszystkim należy zauważyć, jak ważny jest nakaz Jezusa dla jego naśladowców.Jeśli będziemy posłuszni temu poleceniu, będziemy mogli pozostawać z nim w szczególnym związku oraz mieć w nadzieję życia wiecznego, ale jeśli je zignorujemy, to czeka nas coś zupełnie przeciwnego.

Dzień wcześniej przed wypowiedzeniem tych słów Jezus, jak czytamy, w cudowny sposób nakarmił 5 000 ludzi kilkoma bochenkami chleba i kilkoma rybami. Lud zauważył ten wielki cud, mówiąc: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat (J 6.14). Widzieli w nim obiecanego Mesjasza i chcieli, by został ich królem i obalił władzę rzymskich ciemiężycieli. Była to nadzieja wszystkich ludzi, którzy rozumieli pisma Starego Testamentu. Ich prorocy zapowiedzieli przyjście Mesjasza, który miał zasiąść na tronie Dawida w Jerozolimie, ale Jezus ich rozczarował, mówiąc:

…szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.

J 6.26-27

Skonfudowani zapytali go, w jaki sposób mają zabiegać (działać), by podobać się Bogu. Jezus odpowiedział im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał (J 6.29).

Źle ulokowany entuzjazm

Jezus był bohaterem dla wielu osób w tym tłumie, ponieważ ich nakarmił, ale dostrzegł on coś bardzo niewłaściwego w ich źle ulokowanym entuzjazmie. Ci ludzie chcieli jedynie zwykłego chleba, który im zapewnił – chleba, na który nie musieli zapracować.

Pragnąć błogosławieństw, które zapewnia Jezus, nie jest tym samym, co wierzyć w niego.W rzeczywistości Jezus przyszedł, by dać im chleb z nieba, ale nie taki,jakiego oczekiwali. By ich wypróbować, zaczął mówić rzeczy, które brzmiały bardzo dziwnie. Powiedział im, że jest prawdziwym chlebem z nieba, który daje życie światu i że ktokolwiek spożywa ten chleb, będzie żył wiecznie. Rzekł: …chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata (J 6.51).

Czytając pobieżnie, można dojść do wniosku, że Jezus popiera kanibalizm. Słuchający tych słów byli bardzo nimi zaintrygowani i sprzeczali się między sobą o to, co one znaczą, a Jezus posunął  się w swych szokujących stwierdzeniach nawet jeszcze dalej:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem.  J 6.53-55

Relacja zawarta w ewangelii Jana opisuje, że wielu uczniów Jezusa całkowicie nie zrozumiało, co przez to chciał powiedzieć i już z nim nie chodziło (J 6.66).

Co zatem Jezus miał na myśli?

Znaczenie wiary w Jezusa

Jasno wynika z uważnego czytania omawianego rozdziału, że słów Jezusa odnośnie do spożywania jego ciała i picia jego krwi nie można brać dosłownie. Ich duchowe znaczenie można odkryć, jeśli zastanowimy się, co dokładnie Jezus powiedział.Mojżesz rzeczywiście dał Izraelitom do jedzenia chleb z nieba (J 6.31-32). Lecz Jezus oferował im coś znacznie bardziej pożywnego, jeśli tylko umieliby to dostrzec:

Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. J 6.35

To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. J 6.40

Dla naśladowców Jezusa spożywanie to uwierzenie i picie to uwierzenie. Jezus oferuje pokarm i napój duchowy, które mogą dać życie wieczne tym, którzy w niego uwierzą.

Lud był świadkiem wielkiego cudu, który zaspokoił ich pierwszy głód. Ale pomijając ten efekt, nie miał on dobroczynnego wpływu w dłuższym czasie dla ludzi słuchających Jezusa, ani nie wskazywał na usunięcie rzymskich okupantów.Zamiast tego Jezus oferował im nadzieję zbawienia od samej śmierci, opartą na zmartwychwstaniu ciał w dniu ostatecznym.

Co to znaczy wierzyć w Jezusa?

Tuż przed swym wniebowstąpieniem Jezus nakazał apostołom iść w świat i głosić ewangelię, dobrą nowinę o przyjściu Królestwa Bożego na Ziemię. Dodał wówczas takie słowa: Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16.16).

Uwierzenie słowom ewangelii oraz chrzest są niezbędne, jeśli mamy zostać uczniami Jezusa –nie ma innej drogi! Wiara w Jezusa oznacza pełne zaakceptowanie Bożego planu,którego ośrodkiem jest Jego syn. Poprzez oddanie swego ciała i przelanie swej krwi złożył on najwyższą ofiarę za grzech, a dzięki swemu życiu bez grzechu Bóg go wskrzesił z martwych do życia wiecznego (zob. Rz 6.9). Dzięki wierze w jego zbawcze dzieło i zobowiązanie się do naśladowania go możemy uzyskać odpuszczenie grzechów oraz mieć nadzieję życia bez końca w Bożym Królestwie.

Jak wiemy z Księgi Rodzaju 3, Adam i Ewa wprowadzili w Edenie grzech na świat.Wszyscy ich potomkowie od tamtego czasu po dzień dzisiejszy dziedziczą ich naturę i umierają z powodu grzechu (zob. Rz 5.12). Ale wiara w zbawcze dzieło Jezusa daje nam nadzieję na wybawienie od śmierci. Potwierdzone to zostało przez apostoła Pawła, który przypomniał chrześcijanom w Koryncie, że … jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia (1 Kor 15.22-23).

Bardzo ważne przykazanie

Pouczenia,które Jezus przekazał wiernym, zawierają bardzo ważny nakaz, by pamiętać o nim w bardzo szczególny sposób. Czytamy w ewangeliach o tym, jak Jezus łamał chleb i pił wino z dwunastoma apostołami na krótko przed swym ukrzyżowaniem. Zapewne znane jest nam wszystkim to wydarzenie, określane jako Ostatnia Wieczerza. W ewangelii Łukasza zanotowano następujące słowa Jezusa:

Gorąco pragnąłem spożyć tę wieczerzę paschalną z wami przed moją męką; powiadam wam bowiem, iż nie będę jej już spożywał, aż nastąpi spełnienie w Królestwie Bożym…

I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje,które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich, gdy było po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich, to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was wylewa.

Łk 22.15-16;19-20

Głębsze znaczenie tego aktu dla wiernych zostało podkreślone przez apostoła Pawła:

Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? 1 Kor 10.16

[Czyż kielich błogosławieństwa, którym wielbimy Boga, nie jest wspólnotą krwi Chrystusa? Czyż chleb, który łamiemy, nie jest wspólnotą ciała Chrystusa? – UBG]

Paweł przypomniał Koryntianom także,by czynili to tak często, jak będą mogli: Albowiem ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie,aż przyjdzie (1 Kor 11.26). W Dziejach Apostolskich zanotowano, że wierni spotykali się regularnie w pierwszy dzień każdego tygodnia, by w ten sposób pamiętać o Jezusie (zob. Dz 20.7).

Poprzez wypełnianie nakazu Jezusa wierzący łączą się z jego śmiercią i zmartwychwstaniem. To sposób na pokazanie Chrystusowi i innym naszego rozumienia jego zbawczego dzieła i naszego dla niego oddania. To radosna i uroczysta okazja, która wymaga od wiernych zrobienia rachunku sumienia przed wspólnym łamaniem chleba i piciem wina jako symboli ofiary Jezusa  złożonej za nich (zob. 1Kor 11.27-29).

Przykład pierwszych chrześcijan

Przykład pierwszych uczniów Jezusa został zapisany w Dziejach Apostolskich dla dobra wszystkich tych, którzy naprawdę pragną być z nim we wspólnocie. Apostoł Piotr głosił tłumowi ludzi zebranych w Jerozolimie, a jego słowa odnoszą się tak samo do tych, którzy chcą zostać uczniami Jezusa obecnie:

Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz. I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Dz 2.41-42

Mamy tu przedstawioną ważną kolejność zdarzeń odnośnie do konwersji żyjących w pierwszym wieku uczniów Jezusa. Po uwierzeniu w ewangelię następował chrzest. Potem trwali we wspólnocie z pozostałymi wierzącymi, trzymając się nauki apostolskiej, oraz wiernie stosowali się do nakazu swego Pana, by łamać chleb i pić wino na jego pamiątkę. Prawdziwy chrześcijanin musi naśladować ten przykład, jeśli pragnie otrzymać nagrodę,życie wieczne.

Podsumowanie

Kiedy Jezus mówił o spożywaniu swojego ciała i piciu swej krwi, odnosił się do konieczności uwierzenia w jego misję jako zbawiciela i życia z pełnym zaangażowaniem zgodnie z danym nam przez Jezusa przykładem, stosowania się z oddaniem do jego nauczania. Prawdziwi naśladowcy Chrystusa dołożą wszelkich starań, by spotykać się razem w celu dzielenia się chlebem i winem tak często, jak będą mogli, na pamiątkę jego ofiary. To czyniąc, z nadzieją patrzą w przyszłość na wypełnienie się obietnicy danej przez Jezusa:

Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. J 6.54

Stephen Bonner

Rozważania na temat Księgi Ozeasza

Księga Ozeasza zawiera wiele niezwykłych proroctw, które niosą tym bardziej silne przesłanie, zawierając interesujące nawiązania do historii Izraela. W niniejszym artykule rozważamy wybór kluczowych ustępów z tej księgi, ale jest ich znacznie więcej, zasługujących na uważne ich przestudiowanie.

Kontekst historyczny

Działalność proroka przypada na ósmy wiek przed Chrystusem, okres panowania Ozjasza/Uzjasza, Jotama, Achaza i Ezechiasza/Hiskiasza – królów judzkich, oraz Jeroboama, syna Joasza – króla Izraela, a ponadto na czas życia Izajasza, Amosa, Joela i Jonasza. W owych dniach działało wielu proroków w Izraelu i Judzie, ponieważ Bóg litował się nad Swym ludem, ostrzegając go poprzez Swych posłańców. Szybko zbliżał się czas, gdy Bóg nie mógł już zaradzić inaczej na wystawianie Go przez Jego lud na pośmiewisko, jak tylko poprzez kary, o których mówił Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa 28, co rzecz jasna było bardzo bolesnym do podjęcia krokiem dla naszego Ojca.

Północne państwo – królestwo Izraela – miało zostać podbite przez Asyryjczyków, którzy w czasach Ezechiasza/Hiskiasza najechali również Judę i zagrozili Jerozolimie. Mniej więcej sto lat później mieszkańcy Judy zostaną uprowadzeni do Babilonu. Zatem były to „dni ostatnie”, dzień sądu Pańskiego. Oto nadchodzą dni kary, zbliża się dzień odpłaty; Izrael woła: Głupcem jest prorok, a mąż natchniony szaleje. Tak jest z powodu wielkiej winy twojej i ogromu twojej wrogości (Oz 9.7; BT).

Księgi historyczne opisują, co się wydarzyło. Ozeasz mówi nam, jak wielkie było cierpienie Boga z powodu postępowania Jego ludu. Każdy rodzic dobrze wie, że bolesne jest karanie własnego dziecka. Ale nie było innego zaradczego środka. Nasz Ojciec niebieski doszedł do kresu cierpliwości wobec Swych dzieci, chociaż objawił się jako Bóg: …miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech… (Wj 34.6-7; BW).

O bólu i wrażliwości Boga czytamy w Księdze Ozeasza 11: Gdy Izrael był młody, pokochałem go (w. 1). Ja sam uczyłem Efraima chodzić, brałem ich na swoje ramiona (w. 3). Przyciągałem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, i byłem dla nich jak ten, który podnosi niemowlę do swojego policzka, i nachylałem się do nich, aby ich nakarmić (w. 4). A w wersecie 8 czytamy: Jakże mógłbym cię porzucić, Efraimie, zaniechać ciebie, Izraelu? Jakże mógłbym zrównać ciebie z Adam, postąpić z tobą jak z Seboim? Zadrżało we mnie serce, byłem do głębi poruszony.

Adma i Seboim to nazwy wiele znaczące. Ozeasz używa skrótów w opisie wielkich wydarzeń historycznych z dziejów Izraela. Podobnie jak kiedy my mówimy „jedenasty września”, nawiązując do przerażających wydarzeń, które miały miejsce w Nowym Jorku w 2001 roku; natychmiast przywołujemy wówczas żywe wspomnienia. Adma i Seboim oznaczają nawet jeszcze większą katastrofę, całkowite unicestwienie przez ogień i siarkę spadające z nieba miast na równinie: Sodomy i Gomory. Bóg nie mógł zgładzić Izraela tak, jak owych bezbożnych miast!

Grzech Izraela

Istnieje jeszcze inny, nawet bardziej zdumiewający przykład tego, jak bardzo odstępstwo Izraela zraniło Boga. Sposób zwracania się przez Boga do Swego ludu w Księdze Ozeasza jest dość zdumiewający. W Ozeasza 1 czytamy, że Pan nakazał prorokowi, by wziął sobie za żonę nierządnicę. Okaże się to żałosne stadło. Żona proroka, Gomer, będzie mu niewierna po urodzeniu trojga dzieci: syna Jezreela/Jizreela, córki Lo-Ruchamy/Niemiłowanej oraz drugiego syna nazwanego Lo-Ammi/Niemójlud. Idź, weź sobie za żonę nierządnicę i miej z nią dzieci z nierządu, gdyż kraj przez nierząd stale odwraca się od Pana (Oz 1.2). To bez wątpienia alegoria, w której Ozeasz przedstawia Boga, natomiast jego żona – Izraela i Judę. Niewierność Izraela często jest obrazowana w ten sposób.

Pierwszy syn, Jizreel, oznacza Izraela (jego imię znaczy „Bóg sieje”). …bo już wkrótce pomszczę się za przelew krwi w Jezreelu na domu Jehu (Oz 1.4). Bóg miał przywieść do upadku dom Izraela, gdy złamie łuk Izraela na równinie Jizreel/Jezreel.

Córka Lo-Ruchama (imię znaczące „bez miłosierdzia”) oznacza fakt, że Bóg nie okaże miłosierdzia Izraelowi i zmusiwszy lud do opuszczenia swego kraju, pośle go w niewolę do Asyrii, ale nadal będzie okazywał miłosierdzie Judzie i uchroni ją dzięki Swej bezpośredniej interwencji. Tak się stało, gdy Pan wybronił w cudowny sposób Jerozolimę w czasach panowania Ezechiasza.

Trzecie dziecko, Lo-Ammi (czyli „lud nie mój”), syn, reprezentuje pogan, którzy zostaną włączeni do Izraela. Nie-Żydzi nie byli ludem Boga. Jednakże, dzięki Jego miłosierdziu zarówno Izrael, jak i poganie zostaną złączeni i staną się Bożym ludem. Piotr wyjaśnia ten fakt jako jasne nawiązanie do słów Boga wzywającego Izraela z Egiptu, by stali się Jego wyłączną własnością: Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości; wy, którzy niegdyś byliście nie ludem, teraz jesteście ludem Bożym, dla was niegdyś nie było zmiłowania, ale teraz zmiłowania dostąpiliście (1 P 2.9-10). To jedno z wielu odniesień do nauczania zawartego w Starym Testamencie, że Boży plan zbawienia nie ograniczał się jedynie do Izraela. Jak powiedział Bóg do Abrahama – przez niego będą błogosławione wszystkie narody ziemi. W ten sposób my, nie-Żydzi, doświadczamy Bożego miłosierdzia.

Miłość Boga do Izraela

Spójrzmy na miłość i miłosierdzie Boga do Izraela, owej  niewiernej żony. Dlatego teraz Ja zwabię ją i zaprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca. I dam jej tam winnice, a z doliny Achor uczynię bramę nadziei, i słuchać mnie tam będzie jak w dniach młodości i jak w dzień swojego wyjścia z ziemi egipskiej. W owym dniu – mówi Pan – powie do mnie: Mężu mój! I nigdy już nie powie do mnie: Baalu mój! […] I zaręczę cię z sobą na wieki; zaręczę cię z sobą na zasadzie sprawiedliwości i prawa, miłości i zmiłowania (Oz 2.16-18,21).

Błogosławieństwa tego czasu zostały tak opisane przez proroka: a ziemia wysłucha zboża, moszczu i oliwy, a te wysłuchają Jezreela. I zasieję sobie lud w kraju… Pamiętajmy, że Jezreel znaczy „Bóg zasieje”.  …i zmiłuję się nad Niemiłowaną, i powiem do Nie-ludu: Ty jesteś moim ludem, a on powie: Boże mój! (Oz 2.24-25).

Zdumiewa to, iż Wszechmogący, by pouczyć Izraela i nas, zechciał ukazać Siebie jako opuszczonego męża, który mimo wszystko chciał zwabić swą żonę na powrót do Siebie! Oto, co się wydarzyło: Potem Pan rzekł do mnie: Idź, pokochaj jeszcze kobietę, która kocha innego i cudzołoży, tak jak Pan miłuje synów Izraela, chociaż oni zwracają się do innych bogów i lubią placki z rodzynkami. Nabyłem ją więc sobie za piętnaście srebrników i za półtora korca jęczmienia i powiedziałem do niej: Siedź spokojnie u mnie przez wiele dni, nie uprawiaj nierządu i nie oddawaj się innemu mężczyźnie, ja też nie zbliżę się do ciebie! (Oz 3.1-3).

Cóż za zdumiewający przejaw Bożej miłości do Jego ludu, po tym, jak źle się wobec Niego zachowywał, gardząc Nim i szydząc z Niego, swego „męża”.  Po wyrażeniu Swego gniewu miłość Boga do wybranej sprawia, że zwabia On ją na powrót, mówi słowa pociechy, a nawet ją odkupuje, żeby mogła być Mu przywrócona! Taki ma charakter nasz Ojciec niebieski, któremu zaufaliśmy.

Rozdział ten kończy takie niezwykłe proroctwo: Gdyż synowie Izraela będą przez dłuższy czas bez króla i bez księcia, bez ofiary i bez posągu, bez efodu i bez terafów (Oz 3.4). Od czasu powrotu Żydów z Babilonu nigdy więcej nie oddali się oni bałwochwalstwu. Przez stulecia byli bez króla czy księcia (arcykapłana). Nie posiadając od 70 roku świątyni, nie mieli gdzie składać Bogu ofiar. Do dzisiejszego dnia proroctwo to zachowuje swą aktualność.

Obecnie oczekujemy wypełnienia się proroctwa z następnego wersetu: Potem synowie Izraela się nawrócą i znów będą szukać Pana, swojego Boga, i Dawida, swojego króla, i w dniach ostatecznych z bojaźnią zwrócą się do Pana i jego dobroci (Oz 3.5). Przypomina nam się, co zostało stwierdzone w Rzymian 11, że Izrael został odsunięty na czas wzywania nie-Żydów do zbawienia: i w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. Mamy tu aluzję do nowego przymierza, o którym mowa w Jeremiasza 31. Izajasz i Ezechiel także pisali o oczyszczeniu przez Boga Jego ludu i o daniu mu nowych serc, o usunięciu ich głuchoty i ślepoty.

Dalsze aluzje wysnute z historii

Baal-Peor. Znalazłem Izraela jak winne grona na pustyni, widziałem waszych ojców jak wczesną figę na drzewie figowym. Lecz gdy przyszli do Baal-Peor, oddali się hańbie, stali się ohydni jak to, co ukochali (Oz 9.10). Słowa te przypominają nam sposób, w jaki Izrael bezwstydnie popełniał cudzołóstwo z Midianitami.

Gibea. Nazwa ta została użyta w Księdze Ozeasza czterokrotnie. Na przykład: Są zepsuci do głębi jak w dniach Gibei; Pan będzie pamiętał o ich przewinie, ukarze ich za ich grzechy (9.9). Komentarz ten pojawia się, by nawiązać do złych uczynków mających związek z lewitą i jego konkubiną oraz ze Saulem.

Gilgal. W Gilgal skupiła się cała ich złość; zaiste, tam ich znienawidziłem (Oz 9.15). Może się to odnosić do żądania przez Izrael wyznaczenia im króla, by byli jak narody wokół nich. To uraziło i rozgniewało Samuela, ale Bóg zwrócił mu uwagę, że to nie Samuela odrzucili, ale Jego, Pana Boga, ich króla. Również w Gilgal ogłoszono Saula królem, ale później postąpił głupio, składając tam ofiarę całopalną. W Księdze Ozeasza mamy powiedziane, jak rozgniewany był Bóg z powodu bezsensownego odrzucenia Go przez Izrael.

Równina Akor/Achor. Przypomina nam ona o pożądliwości i buncie Akana, ale słowa Ozeasza są miodem na nasze serce: I dam jej tam winnice, a z doliny Achor uczynię bramę nadziei, i słuchać mnie tam będzie jak w dniach młodości i jak w dzień swojego wyjścia z ziemi egipskiej  (Oz 2.17).

Imię Jakub. Pan ma sporną sprawę z Izraelem, ukarze Jakuba za jego postępowanie; odpłaci mu według jego uczynków. Już w łonie matki podszedł swojego brata, a będąc w pełni sił walczył z Bogiem. Walcząc z aniołem zwyciężył, z płaczem błagał o zmiłowanie; w Betel znalazł Boga […] W jego ręku – jak u Kananejczyka – jest fałszywa waga, lubi oszukiwać (Oz 12.3-5,8). Ostatni werset pokazuje wyrażaną powszechnie ocenę Żydów!

Szczęśliwe zakończenie

Bóg kocha Swój lud ze względu na Abrahama, Izaaka i Jakuba i zdecydował o jego przywróceniu Sobie, pomimo jego okropnego prowadzenia się. Ostatni rozdział rzeczywiście podnosi na duchu, ukazując prawdziwość słów Boga, kiedy powiedział za pośrednictwem Mojżesza: Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, a zlituję się, nad kim się zlituję (Rz 9.15).

W rozdziale 14 prorok posługuje się pięknymi analogiami, opisując odnowienie Izraela pod ręką kochającego Boga, kiedy Izraelici będą jak lilia, jak oliwka, winorośl oraz cyprys. W kraju będzie panowała obfitość i dostatek, a lud będzie wówczas sprawiedliwy.

Izrael obecnie jest bezbożny, jak nigdy jeszcze dotąd nie był, polegając na swoim systemie rządzenia, dlatego podlega karze Boga. Jednakże to ulegnie nagłej zmianie, kiedy skończy się gniew Boży i dobrowolnie okaże On miłość swemu ludowi wybranemu ze spontaniczną, wylewną wielkodusznością. Kto mądry, niech to zrozumie, kto rozumny, niech to pozna; gdyż drogi Pana są proste, sprawiedliwi nimi chodzą, lecz bezbożni na nich upadają (Oz 14.9).

Ozeasz pokazał nam, nie-Żydom, że istnieją bardzo mocne powody, by zawierzyć całkowicie naszemu Ojcu niebieskiemu, cokolwiek by nas spotkało.

Geoffrey Mitchell

„Oto przychodzę jak złodziej …” Obj.16;15

W księdze Objawienia 16,15 Jezus ostrzega nas „Oto przychodzę jak złodziej; błogosławiony ten, który czuwa i pilnuje szat swoich, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego.” Te słowa stanowią wezwanie i pouczenie, by być gotowym. Zwrot „przychodzę jak złodziej” jest często używany przez Jezusa, aby wzbudzić stan gotowości w umysłach tych, którzy go szukają.

Złodziej wchodzi do domu pod osłona nocy i ciemności i zabiera to, co uważa za wartościowe, a później wychodzi tak cicho, jak wszedł. Nikt z domowników nie jest świadomy , co się stało aż do nastania świtu, Wtedy gospodarz budzi się i zauważa, że dom został splądrowany, a rzeczy należące do rodziny zniknęły. Tak samo będzie z Jezusem, kiedy powróci: Jezus przyjdzie na świat pogrążony w ciemności i zabierze sobie swój skarb. Pozostanie niezauważony przez większą cześć ludzkości, aż do momentu, kiedy o brzasku nowego millenium, ludzie zobaczą,  że groby są otwarte, umarli powstali, a święci, którzy żyli zostali zabrani.

Jezus mówił również: (Mat. 24:43-44)

A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której porze złodziej przyjdzie, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego. Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie.

My, którzy nie znamy dnia, a co dopiero godziny przyjścia naszego Pana, musimy być w stanie ciągłej gotowości. Podobnie jak człowiek, który wie, że złodziej przyjdzie w nocy pod osłona ciemności, ale nie wie dokładnie  kiedy , tak i my musimy być zawsze w gotowości i czekać na Jezusa.

W podobny sposób Paweł pouczał wierzących (1 Tes. 5:1-2)  A o czasach i porach, bracia, nie ma potrzeby do was pisać. Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy.

I ponownie słowa Jezusa (Obj. 3:3):

Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.

Wspólnym tematem tych wersetów jest ciągła gotowość.  Kiedy przychodzi złodziej, gospodarz ponosi szkodę, ponieważ zostają zabrane wartościowe rzeczy. Jednocześnie złodziej odrzuca te rzeczy, które są bezwartościowe; one pozostają porzucone pośród bałaganu, który zostawia złodziej po splądrowaniu domu. Tak też będzie, kiedy Jezus przyjdzie sądzić wierzących.

„Błogosławiony ten, który czuwa”

Kluczowa rzeczą, do której odnoszą się cytowane powyżej fragmenty pisma jest konieczność „czuwania”. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie.( Mat. 24:42). Podobnie Łukasz cytuje Jezusa mówiącego: (Łuk. 12:37) Błogosławieni owi słudzy, których pan, gdy przyjdzie, zastanie czuwających. Zaprawdę powiadam wam, iż się przepasze i posadzi ich przy stole, i przystąpiwszy, będzie im usługiwał.

Powstaje więc pytanie: czymże jest owo czuwanie? Odpowiedź jest dwojaka. Po pierwsze powinniśmy być czujni wobec tych rzecz, które są wokół nas. Jezus zganił faryzeuszy  mówiąc: Mat. 16:2-3

 A On, odpowiadając, rzekł im: Gdy nastanie wieczór, mówicie: Będzie pogoda, bo się niebo czerwieni; A rano: Dziś będzie niepogoda, bo się niebo czerwieni i jest zachmurzone. Oblicze nieba umiecie rozpoznawać, a znamion czasów nie potraficie?

Znaki czasu stanowią więc jedną z tych kategorii rzeczy, wobec których powinniśmy być czujni. Dzięki światłu niezawodnego proroctwa możemy rozpoznać, w którym miejscu planu Bożego się znajdujemy. Obserwując to, co dzieje się wokół nas i mając światło Słowa Bożego, możemy lepiej niż inni zrozumieć sens zagmatwanych losów tego świata. Obserwujemy bieżące wydarzenia i myślimy o słowach Jezusa, których użył, by opisać obecne czasy: Łuk. 21:25 lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale.

Ale musimy czuwać jeszcze w innym sensie. Apostoł Piotr mówi: 1 Piotr. 4:7 Lecz przybliżył się koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić. O to też prosił Jezus swoich uczniów w Getsemane, Mat. 26:38 Wtedy mówi do nich: Smętna jest dusza moja aż do śmierci; pozostańcie tu i czuwajcie ze mną. Ale uczniowie nie potrafili tego zrobić; chociaż duch był ochoczy, to ich ciało było słabe. Jak mówi proroctwo odnoszące się do Chrystusa w Ps. 69:21 Oczekiwałem współczucia, ale nadaremnie, I pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem. Teraz to jest nasze zadanie. Tak jak uczniowie czekali na to, jak ich Pan do nich wróci, tak i m y oczekujemy Jego powrotu. Uczniowie nie potrafili czuwać nawet jednej godziny z powodu słabości ciała, A my? Przekonamy się o tym , sprawdzimy się w dniu, kiedy Chrystus przyjdzie po nas, ale już nie w słabości, lecz z mocą i wielką chwałą.

 „…błogosławiony ten, który czuwa i pilnuje szat swoich…(Obj. 16:15)

W Przypowieściach Salomona napisano: „Gdzie nie ma objawienia, tam lud się rozprzęga; (Przyp. 29:18). Słowo „Rozprzęga” jest także tłumaczone jako „staje się nagi”. Byśmy nie stali się nadzy, musimy mieć pewne objawienie i być skoncentrowani na sprawach duchowych, szukając przede wszystkim Królestwa Bożego.

Obraz szat jest częsta przenośnią w Piśmie. Juda poucza wierzących, aby próbowali ratować braci dopuszczających się odstępstwa (Judy 1:23) Wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało. Zbór w Sardes miał pośród siebie takich, którzy nie skalali swoich szat (Obj. 3:4). Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat. Izajaszowi przykazano natomiast, aby był żywa parabolą, przenośnią. Miał chodzić nagi, co miało być znakiem dla Izraela i sąsiadujących z nim narodów. Izaj. 20:3-4 „ Wtedy Pan rzekł: Jak mój sługa, Izajasz, chodził nago i boso przez trzy lata jako znak i przepowiednia o Egipcie i Etiopii, 4. Tak król Asyrii będzie prowadził jeńców egipskich i wygnańców etiopskich, młodzież i starców nago i boso i z gołym pośladkiem ku hańbie Egiptu”. Egipcjanie mieli być zawstydzeni przez odsłonięcie ich nagości, jak to pokazał Izajasz chodząc nago przed ludźmi.

Współcześnie, może bardziej niż kiedykolwiek indziej, istnieje wielka presja, by podkreślać swój zewnętrzny wygląd: nosić najmodniejsze ubrania, by pokazać siebie i to, co posiadamy. Tak samo postępował starożytny Izrael, jak opisuje to Izajasz w 3 rozdziale swojego proroctwa: w.16: Rzekł także Pan: Ponieważ córki syjońskie wynoszą się i chodzą dumnie z wyciągniętą szyją, i uwodzicielsko zerkają, chodząc drobnymi kroczkami i pobrzękując łańcuszkami na swoich nogach, w.24. I zamiast woni będzie smród, a zamiast pasa – sznur, zamiast loków – łysina, a zamiast bogatej szaty – obcisły wór, zamiast piękna – hańbiące piętno.

Zewnętrzne piękno Izraela miało być zdarte, a w zamian miał on założyć wór pokutny.. W przypadku Egiptu i Etiopii miało być jeszcze gorzej, miały one być prowadzone „nago i boso, z gołym pośladkiem”, nawet bez wora.

Musimy więc być pewni, że jesteśmy właściwie przyodziani. Ale jak pokazuje przypowieść o uczcie weselnej , nasze szaty musza być szczególne (Mat.22:11-12). Tak było od założenia świata (człowiek chciał sam decydować), Adam i Ewa sami zrobili sobie odzienie, które zostało odrzucone przez Boga. Człowiek nie może sam wymyślać własnego sposoby na zakrycie grzechu, ale musi wykorzystać szaty, które daj Bóg. Tylko Bóg, jako strona przeciwko której popełniono przestępstwo- grzech, może ustalić, co daje człowiekowi możliwość pojednania się z Nim. Szaty, które dał Bóg – tj. odzienie ze skór – wymagały ofiary i śmierci, co miało być cieniem miłosiernej ofiary Jego Syna. Tylko poprzez chrzest człowiek może przywdziać właściwe szaty. Jak napisano w Rzym. 13:14 Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.

Jezus jest tym Barankiem ofiarnym, przez którego osiągalne jest przebaczenie. On daje nam szatę, tak by nasza nagość została zakryta przed Bogiem. Takie samo jest nauczanie ap. Pawła (Gal. 3:26-27):  Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa”. Zakładając szaty Chrystusowe („przyoblekając się w Chrystusa”) możemy przybliżyć się do tronu Najwyższego – bez poczucia wstydu, raczej z radością i pewną świadomością, że zostaliśmy obmyci (pokropieni) krwią Baranka (Heb. 9:14)..

„I ujrzą jego hańbę …”

Księga wyjścia  w rozdz. 32 opisuje bałwochwalstwo Izraela, który zrobił sobie złotego cielca wkrótce po tym, jak opuścili Egipt. Podczas nieobecności Mojżesza  „… usiadł lud, aby jeść i pić. Potem wstali, aby się bawić (2Mojz. 32:6). Możemy zauważyć paralelę pomiędzy sytuacją Izraela, gdy ten czekał na powrót Mojżesza a tym, jak my powinniśmy oczekiwać na Jezusa, proroka „takiego, jak Mojżesz”. Izraelici dowiedli wówczas, że  miłowali więcej rozkosze niż Boga (2 Tym. 3:4). Jedzenie, picie i zabawa – to słowa, które charakteryzują ten lud . To przeciwieństwo tego, który „ czuwa i strzeże szat swoich”. Izrael był nagi , a jego hańbę (nagość) widzieli wszyscy.

2 Moj. 32:25 Widząc tedy Mojżesz lud obnażony, (bo go był złupił Aaron na zelżenie przed nieprzyjaciółmi ich).(BG)

(BW: 25. A gdy Mojżesz widział, że ten lud jest rozwydrzony, gdyż Aaron dopuścił go do tego rozwydrzenia ku pośmiewisku wobec ich przeciwników,)

Odniesienie do nieprzyjaciół sugeruje, że to, co robili Izraelici było widziane przez wszystkich, zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Bez względu na to, czy dosłownie zdjęli swoje ubrania, tzn. byli nadzy, czy tez chodziło o w tym opisie o nagość duchową, możemy zauważyć tu paralelę do naszych czasów. Czy podczas nieobecności naszego Wielkiego Króla cierpliwie czekamy na nadejście dnia Jego powrotu? Czy też jak Izrael, znużeni czekaniem, skłaniamy się ku przyjemnościom tego świata, szukając rozrywki i zadowolenia. Na to pytanie każdy z nas musi sobie odpowiedzieć indywidualnie.

Na szczęście mamy przykład Mojżesza, który jest dla nas wskazówką i pomocą: Hebr. 11:24-26

  1. Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona,
  2. I wolał raczej (wybrał to) znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu,
  3. Uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę.

Widzimy tu różnicę miedzy postawą Mojżesz a ludu, który prowadził. Izraelici czerpali przyjemność z grzechy, podczas gdy Mojżesz porzucił Egipt i wszystkie jego atrakcje. Mojżesz kierował swój wzrok na sprawy Boże a nie  na Egipt.

Mistrz, Jezus Chrystus

W każdej z tych konkretnych sytuacji widzimy Jezusa, szczególnie w kontekście cierpienia. Napisano o Nim: Hebr. 12:2

  1. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. (BT)

W tym dniu Jezus został fizycznie odarty z szat (grzeszne ciało zostało obnażone) przez rzymskich żołnierzy i zawieszony na drzewie przekleństwa. Widzimy tu przykład Chrystusa, który wybrał poniżenie i hańbę ze względu na swój lud. Napisano w Ps. 34:16 Oczy Pańskie patrzą na sprawiedliwych, A uszy jego słyszą ich krzyk.

Tak więc ten najznakomitszy spośród sprawiedliwych wołał do swojego Ojca i dla bogobojności został wysłuchany; Hebr. 5:7.

On był tym , który „czuwał”, mając zawsze na  względzie chwałę Ojca (Hebr,12:2). On też jest dla nas największym przykładem.

Pozytywna wiara – Przypowieść i prawie i łasce

Wydaje się, że Przypowieść o synu marnotrawnym ma niewłaściwy tytuł.

Z pewnością czytamy w niej więcej o dobroci ojca niż o nieprawości czy marności syna. Pierwszą sprawą jest nawrócenie syna, które wygląda trochę „podejrzanie”. Syn marnotrawny znalazł się w ciężkiej sytuacji, żył w nędzy, był głodny i wtedy pomyślał, że lepiej będzie dla niego, jeśli wróci do domu. Wygląda to raczej jak troska o własny interes, a nie szczere nawrócenie. Nie mówi on bowiem: „zgrzeszyłem przeciw niebu…, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”, ale mówi: ” pójdę… i powiem… zgrzeszyłem… już nie jestem godzien nazywać się twoim synem” (Łk. 15.18-19).

Doszedłszy do wniosku, że stracił swoją pozycję w rodzinie przez to, że roztrwonił swoje dziedzictwo, zdecydował, że wróci, zarobi na swoje utrzymanie i będzie pracował jako sługa, żeby zapłacić za jedzenie i mieszkanie. W ten sposób będzie też mógł powrócić do łask ojca. Ale jakże się pomylił nie doceniając charakteru swojego ojca, który kiedy tylko dowiedział się, że syn wraca do domu, wyszedł mu na spotkanie – objął syna i powitał go z radością. Pozycja syna w domu była poza dyskusją – nadal był synem i zapracowanie na przychylność ojca nie wchodziło w grę.

Przesłanie, jakie płynie z tej przypowieści jest o wiele bardziej budujące i zaskakujące niż by się wydawało na pierwszy rzut oka. Jeśli kiedykolwiek czułeś, że odszedłeś od Boga, że twoja duchowość jest w kiepskiej formie, to nawet, jeśli powrócisz do Boga z niezbyt szczerych egoistycznych pobudek, ze strachu, desperacji czy jakiegokolwiek innego powodu bardziej niż ze szczerego nawrócenia, i jeśli czujesz, że musisz zapracować, by odzyskać łaskę u Boga – to wiedz, że Ojciec jest absolutnie szczęśliwy, że znów cię widzi. On nie chce twoich uczynków, nie chce, byś zapracowywał na Jego przychylność. Właściwe docenienie daru łaski Bożej o wiele bardziej wpłynie na trwałą zmianę w naszych sercach niż jakiekolwiek wysiłki i uczynki mające na celu przypodobanie się Bogu.

List do Hebrajczyków (cz. 12)

List do Hebrajczyków pokazuje szczegółowo, że Jezus przewyższa Prawo Mojżeszowe i jest od niego lepszy pod każdym względem. Dlatego byłby głupotą powrót do Prawa, które zostało zastąpione innym i było już wówczas przestarzałe. Są na to następujące dowody:

  • Jezus otrzymał imię ponad wszelkie inne imię.
  • Stał się on dziedzicem wszechrzeczy.
  • Zasiadł po prawicy Ojca.
  • Przewyższa aniołów.
  • Przewyższa Jozuego w przewodzeniu swemu ludowi do lepszego odpoczynku szabatowego.
  • Jako wielki arcykapłan przewyższa Aarona, żyjąc na zawsze i będąc pełnym zrozumienia.
  • Jezus jest arcykapłanem, który wszedł do Miejsca Najświętszego z ofiarą doskonałą, ofiarą z siebie samego, dzięki której grzechy mogą zostać naprawdę odpuszczone, a nie tylko zakryte.

Teraz przejdziemy do rozdziału 8. i zobaczymy, że przybytek był jedynie wzorcem/modelem, użytym dla pokazania prawdziwego miejsca przebywania Boga w niebie.

Hbr 8.1-2:

Główną zaś rzeczą w tym, co mówimy, jest to, że mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu Majestatu w niebie, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku, który zbudował Pan, a nie człowiek.

Widzimy ogromny kontrast zawarty w tych słowach, jeśli pamiętamy o wydarzeniach mających miejsce w Judzie w tamtym czasie. Okropna rodzina Annasza i jego synów, która poprowadziła naród do odrzucenia Jezusa i do ukrzyżowania go, czyniła to jako arcykapłani w olbrzymiej świątyni, odnowionej przez Heroda. Dziwna byłaby nam nawet myśl o powrocie Jezusa do systemu czczenia Boga pod przywództwem tak niegodziwych ludzi i do świątyni zbudowanej przez człowieka, który próbował pozbyć się Jezusa jako niemowlęcia i był winny śmierci tak wielu niewinnych dzieci, byle tylko to osiągnąć!

Zwróćmy uwagę na pewien szczegół w wersecie 1. … mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu Majestatu…

Czytaliśmy już wcześniej, że Jezus zasiadł obok Boga.

Hbr 1.3:

dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach.

Hbr 10.12:

lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej.

A także w Hbr 12.2:

patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego.

Mamy taki obraz:

– Jezus, po całym trudzie włożonym w zmagania z naszymi grzechami, zakończył swe dzieło i zasiada teraz na najbardziej zaszczytnym, jakie można sobie wyobrazić, miejscu. Takie stanowisko zostało zaprezentowane w Hbr 1.13:

A do którego z aniołów powiedział kiedy: SIĄDŹ PO PRAWICY MOJEJ, AŻ POŁOŻĘ NIEPRZYJACIÓŁ TWOICH JAKO PODNÓŻEK STÓP TWOICH.

Rzeczywiście, w ewangelii Łukasza 1.19 zapisano, co powiedział Gabriel do wątpiącego Zachariasza:

A odpowiadając anioł rzekł do niego: Jam jest Gabriel, stojący przed Bogiem, i zostałem wysłany, by do ciebie przemówić i zwiastować ci tę dobrą nowinę.

Mała dygresja:

Dz 7.55:

On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej.

W rzeczywistości, grecki wyraz, tłumaczony tutaj: stojącego, dosłownie znaczy: „stanął”. Szczepan był w strasznej sytuacji; otoczony przez rozwścieczony tłum starszych Sanhedrynu, ciskających w niego kamieniami, by go zabić. Użycie przez mającego taką wizję i wołającego w rozpaczy (Dz 7.56): Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Bożej wyrazu „stojącego” może sugerować, iż Jezus był gotowy do działania, do dokonania pomsty na swych wrogach, tego, co rzeczywiście się stało, kiedy naród popadł w anarchię i rozpadł się, gdy nastał rok 70.

Ale powróćmy do 8. rozdziału listu do Hebrajczyków.

Hbr 8.3-6:

Albowiem każdy arcykapłan bywa ustanawiany, aby składał dary i ofiary; dlatego jest rzeczą konieczną, żeby i ten miał co ofiarować.

Otóż, gdyby był na ziemi, nie byłby kapłanem, skoro są tu tacy, którzy składają dary według przepisów zakonu;

służą oni w świątyni, która jest tylko obrazem i cieniem niebieskiej, jak to zostało objawione Mojżeszowi, gdy miał budować przybytek: BACZ, powiedziano mu, ABYŚ UCZYNIŁ WSZYSTKO WEDŁUG WZORU, KTÓRY CI ZOSTAŁ UKAZANY NA GÓRZE.

Tutaj posługa Jezusa została skontrastowana z Prawem. Prawem, będącym jedynie cieniem tego prawdziwego. Jezus był treścią Prawa, prawdziwym arcykapłanem i ofiarą za grzechy, tym na którego wskazywało Prawo. Prawo zostało powierzone ludowi Boga do czasu, aż pojawi się nasienie/potomek obiecany Ewie, Abrahamowi i Dawidowi. Chrystus pojawił się; był teraz arcykapłanem; złożył ofiarę doskonałą, bez skazy; nie ze zwykłego zwierzęcia, ale z siebie samego. Obowiązywało nowe przymierze, które zapewniało przebaczenie grzechów wszystkim, którzy uwierzyli, że Jezus umarł za nasze grzechy i został wskrzeszony dla naszego usprawiedliwienia. (Gal 3.19-24; Rz 4.24-25)

Teraz zaś objął o tyle znakomitszą służbę, o ile lepszego przymierza jest pośrednikiem, które ustanowione zostało w oparciu o lepsze obietnice.

lepszego przymierza jest pośrednikiem. Paweł naucza, co się z tym faktem wiąże.

1 Tym 2.5-6:

Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie.

Ten „właściwy czas” nadszedł i posługa Pawła była świadectwem dla pogan tej dobrej nowiny, tj. że zbawienie zostało zaoferowane zarówno Żydom, jak i nie-Żydom na podstawie wiary w Boże obietnice. Są one określane w liście do Hebrajczyków jako „lepsze obietnice”.

Nauka o usprawiedliwieniu przez wiarę pojawia się w Biblii bardzo wcześnie. Po raz pierwszy wspomina się o nim w Księdze Rodzaju 17 w obietnicach danych przez Boga Abramowi, którego imię zostało później zmienione na Abraham, gdyż Bóg rzekł: Staniesz się ojcem wielu narodów, tj. Żydów i nie-Żydów.

Paweł opiera się w znacznym stopniu na historii Abrama w swym wykładzie na temat usprawiedliwienia przez wiarę, zwłaszcza w swych listach do wiernych w Rzymie i Galacji. Istnieje wiele innych odniesień do Abrahama, zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Rzeczywiście, wskazany on został wiernym jako przykład wiary i ojciec tych, którzy idą w jego ślady. Jaka była jego wiara? Kilka przykładów ukaże jej siłę.

Abram żył około 4 000 lat temu w mieście Ur, znajdującym się na terenie dzisiejszego Iraku, a wówczas była to Chaldeja. Był on bałwochwalcą, tak jak jego sąsiedzi. Ale ukazał mu się tam Bóg chwały (Dz 7.2) i dał mu obietnice o ogromnym znaczeniu. Bóg rzekł (Rdz 12.2-3):

A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, … i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.

Rzeczą niezwykłą jest przy tym fakt, iż obietnica ta dana została mężczyźnie, który był stary, bezdzietny, a jego żona była bezpłodna. Pomimo to uwierzył w to, co usłyszał od Boga, a także podporządkował się Jego poleceniu opuszczenia rodzinnego miasta i udania się do jakiegoś nieznanego mu miejsca, do którego miał go Bóg poprowadzić. Oczywiście, potrzeba było wielkiego zaufania, by udać się w nieznane, jak to było w tym przypadku!

Abram w końcu przybył do centralnej części krainy znanej jako Kanaan, która obecnie zwie się Izrael. Po przybyciu Abram usłyszał od Boga: …całą tę ziemię, którą widzisz, dam tobie i potomstwu twemu na wieki. Była to ziemia zamieszkana przez Kananejczyków, a jednak Abram uwierzył w słowa Boga. Jakże wielkiej wiary było potrzeba, by uwierzyć w takie obietnice! My także musimy wierzyć w nawet większą obietnicę – że posiądziemy ziemię, Boże królestwo.

Mijały lata, zapisano niektóre wydarzenia z życia Abrama. Pokazują one ludzką stronę jego natury, z którą możemy sympatyzować, a jego głównym zmartwieniem było, że – pomimo stanowczych obietnic Boga, że stanie się wielkim narodem – jak dotąd nie miał choćby jednego potomka! Kiedy Abram pytał o to Boga, taką otrzymał odpowiedź: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! Tak liczne będzie potomstwo twoje. I dalej czytamy: Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu. (Rdz 15.6)

Paweł używa tego ważnego tekstu, dokonując wykładni kwestii usprawiedliwienia przez wiarę. Paweł wyjaśnia, że Bóg udzielił Abramowi usprawiedliwienia nie dlatego, że ten mężczyzna uczynił coś, by na to zasłużyć, lecz po prostu dlatego, że uwierzył w to, co powiedział Bóg i był posłuszny jego nakazowi. Jego posłuszeństwo potwierdzało, że naprawdę uwierzył.

Aby podkreślić, co znaczyło udzielić usprawiedliwienia/poczytać za sprawiedliwość, Paweł zacytował fragment psalmu (32.1-2), by pokazać, że dar usprawiedliwienia równa się przebaczeniu grzechów.

…Dawid nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela usprawiedliwienia, niezależnie od uczynków; Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte; Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta. (Rz 4.6-8)

Następnie Paweł zadaje pytanie: Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do obrzezanych [Abrahama]?, odpowiadając: nie. Używając słów: poczytane mu to zostało za sprawiedliwość, nie napisano, że mu poczytano tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas, którym ma to być poczytane i którzy wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych. Tym, który wzbudził Jezusa z martwych, jest Bóg; zatem, jeśli w Niego wierzymy, i my także otrzymujemy usprawiedliwienie, tak jak Abraham.

Paweł tak dowodził w liście do Galatów:

Weźcie pod uwagę Abrahama – pisze – Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem. (Gal 3.6-9)

Dowodzenie Pawła w jego liście powtarza stanowisko zajęte przez niego już uprzednio w liście do Rzymian – Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi. I dodaje: …aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą.

Dalej pisze, przekazując tę olśniewającą myśl: Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. (Gal 3.22, 26-29)

Zatem, skoro nasze grzechy zostały nam przez Boga wybaczone, tj. zostaliśmy usprawiedliwieni z wiary, czy otrzymaliśmy usprawiedliwienie, to ma ten fakt dla nas dalekosiężne i wspaniałe konsekwencje. Staliśmy się Jego dziećmi; dziedzicami obietnicy danej Abrahamowi, i już nie podlegamy unicestwieniu, lecz możemy oczekiwać życia wiecznego. Paweł wykazał, iż ta dobra nowina, inaczej ewangelia, została przewidziana około 4 000 lat temu, kiedy Bóg przekazał ją  Abrahamowi.

Lecz, jak pokazaliśmy powyżej, zbawienie nigdy nie miało być ograniczone jedynie do Żydów. Mogli oni twierdzić, iż są naturalnymi potomkami Abrahama i to oni otrzymali Boże objawienie dla ludzkości, ale to wszystko wiązało się ze spoczywającą na nich odpowiedzialnością. Ich pierwotną odpowiedzialnością były wiara i posłuszeństwo słowom, które przekazał im Bóg.

Przyjrzawszy się lepszym obietnicom, przejdźmy teraz do lepszego przymierza. Przestudiowaliśmy tę kwestię w poprzedniej części niniejszego studium. Widzimy, że stwierdzenie z Księgi Jeremiasza 31.31 zostało zacytowane w całości.

To pokazywało, iż stare przymierze, Prawo, nie mogło zbawić z powodu wad człowieka. Ludzie po prostu nie mogli albo nie chcieli go wypełniać. Prawo dane na Synaju formułowało przymierze, które potępiało wszystkich. Nowe przymierze różniło się całkowicie od poprzedniego. Nie wymagało ono podporządkowania się wszelkiego rodzaju skomplikowanym nakazom. Właściwie, można by się zastanawiać, czy Izrael kiedykolwiek próbował wypełniać nakazy Prawa pod każdym względem. Nowe przymierze natomiast wzywało lud Boga do poznania Go.

Hbr 8.8-13:

Albowiem ganiąc ich, mówi: OTO IDĄ DNI, MÓWI PAN, A ZAWRĘ Z DOMEM IZRAELA I Z DOMEM JUDY PRZYMIERZE NOWE.

NIE TAKIE PRZYMIERZE, JAKIE ZAWARŁEM Z ICH OJCAMI W DNIU, GDYM UJĄŁ ICH ZA RĘKĘ, ABY ICH WYPROWADZIĆ Z ZIEMI EGIPSKIEJ; PONIEWAŻ ONI NIE WYTRWALI W MOIM PRZYMIERZU, PRZETO JA NIE TROSZCZYŁEM SIĘ O NICH, MÓWI PAN.

TAKIE ZAŚ JEST PRZYMIERZE, KTÓRE ZAWRĘ Z DOMEM IZRAELA PO UPŁYWIE OWYCH DNI, MÓWI PAN: PRAWA MOJE WŁOŻĘ W ICH UMYSŁY I NA SERCACH ICH WYPISZĘ JE, I BĘDĘ IM BOGIEM, A ONI BĘDĄ MI LUDEM.

I NIKT NIE BĘDZIE UCZYŁ SWEGO ZIOMKA ANI TEŻ SWEGO BRATA, MÓWIĄC: POZNAJ PANA, BO WSZYSCY MNIE ZNAĆ BĘDĄ OD NAJMNIEJSZEGO AŻ DO NAJWIĘKSZEGO Z NICH.

GDYŻ ŁASKAWY BĘDĘ NA NIEPRAWOŚCI ICH, A GRZECHÓW ICH NIE WSPOMNĘ WIĘCEJ.

Wszyscy mnie znać będą. Greckie słowo, tłumaczone jako „znać”, znaczy „zrozumieć” lub „uświadomić sobie”. Spójrzmy na przykład w J 14.6-7: Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. Tomasz był jednym z towarzyszy Jezusa od lat i oczywiście znał go, ale nie w pełni rozumiał, kim był Jezus i jaka była naprawdę jego misja. Uczył się, nabywał wiedzy i w tym przypadku użyto innego greckiego wyrazu.

Lecz gdy będzie obowiązywać nowe przymierze, wszyscy poznają Pana w całej pełni. Nie będą musieli się uczyć, kim jest Pan. Wynika z tego, iż jako lud Boży, będą chodzić Jego ścieżkami.

8.13: Gdy mówi: NOWE, to uznał pierwsze za przedawnione; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zaniku.

Widzimy, że Prawo stało się przedawnione. Kiedy „zanikło”? Z pewnością do 70 roku, kiedy to świątynia w Jerozolimie została całkowicie zniszczona. Zabrakło miejsca na składanie ofiar i kapłani nie mogli odbywać swej posługi. Z drugiej strony, pomiędzy zmartwychwstaniem Chrystusa a rokiem 70-tym Prawo było zachowywane. Jeden z przykładów przestrzegania Prawa został zapisany w

Dz 21.21-26:

o tobie jednak powiedziano im, że wszystkich Żydów, którzy żyją między poganami, nauczasz odstępstwa od Mojżesza, mówiąc, żeby nie obrzezywali dzieci ani też nie zachowywali zwyczajów.

Co tu robić? Z pewnością usłyszą, że przyszedłeś.

Zrób więc to, co ci mówimy: Jest między nami czterech mężów, którzy uczynili ślub;

weź ich, poddaj się wraz z nimi oczyszczeniu i pokryj za nich koszty, aby mogli ostrzyc głowy; wtedy wszyscy poznają, że to, co im o tobie powiedziano, nie odpowiada prawdzie, lecz że i ty sam przestrzegasz zakonu.

Co się zaś tyczy pogan, którzy uwierzyli, wysłaliśmy na piśmie nasze zalecenie, aby się wystrzegali rzeczy ofiarowanych bałwanom i krwi, i tego, co zadławione, i nierządu.

Wówczas Paweł, wziąwszy owych mężów, poddał się wraz z nimi oczyszczeniu następnego dnia i wszedł do świątyni, zgłaszając zakończenie dni oczyszczenia i czas złożenia ofiary za każdego z nich.

Czy był to okres przejściowy, w którym ewangelia zbawienia poprzez wiarę w Chrystusa była głoszona zarówno Żydom, jak i poganom? Jest jasne, że nie oczekiwano od nie-Żydów przestrzegania Prawa, a Żydzi zostali od niego odwiedzeni przez ewangelię. Oczywiście, list do Hebrajczyków miał przekonać Żydów, by nie powracali do Prawa, lecz trzymali się mocno ewangelii Chrystusa, gdyż tylko on jedynie mógł im dać życie wieczne. Paweł napisał do Filipian słowa, które wyjaśniają jego stanowisko w tej drażliwej kwestii. Uwaga, pisze on o psach, Żydach, którzy nalegali, aby wierni wywodzący się z pogan koniecznie zostali poddani obrzezaniu. Obrzezanie powinno być obrzezaniem serca, nie ciała.

Fil 3.3-11:

My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy.

Chociaż ja mógłbym pokładać ufność w ciele. Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja:

obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz,

co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany.

Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę.

Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa

i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary,

żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci,

aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania.

To ironia, że na przestrzeni wieków Izrael tak zaniedbał Prawo i sprowadził na siebie zemstę Boga, a jednak tak bardzo chcieli wciąż przy Prawie trwać. Wielu zwróciło się ku Chrystusowi, ale ci, którzy tak nim wzgardzili, że ukrzyżowali Zbawiciela, byli skazani na straszną przyszłość i ujrzeli centrum oddawania czci Bogu całkowicie zrujnowane do tego stopnia, iż nie pozostał po nim kamień na kamieniu.

„Przyjdę znowu i wezmę was do siebie” (J.14;3)

„W domu Ojca mego wiele jest mieszkań, gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (J.14;2 – 3)

 Problem:

Uważa się, że Jezus Chrystus, gdy powróci na ziemię zabierze z niej swych wiernych wyznawców do nieba.

Wyjaśnienie:

Co miał na myśli Jezus mówiąc: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań” ? Czy faktycznie chodziło mu o mieszkania dla wiernych w niebie, dokąd mieliby być zabrani? Rozpatrzmy tę wypowiedź w kontekście Psalmów – niejednokrotnie cytowanych przez Chrystusa i apostołów.

Dawid w następujący sposób zwraca się do Boga: „Panie ! Kto przebywać będzie w namiocie twoim? Kto zamieszka na Twej górze świętej? Ten, kto żyje nienagannie i pełni to, co prawe”  (Ps.15;1-2), „Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni” (Ps.23;6), „Chciałbym mieszkać w namiocie Twoim (tj. Boga) wiecznie” (Ps.61;5), „Błogosławiony ten, którego Ty wybierasz i dopuszczasz, by mieszkał w sieniach Twoich” (Ps.65;5 patrz: Ps.84;5). W tych tekstach jest mowa o „zamieszkaniu w domu Pana”, na Jego „świętej górze”. Nie ma więc podstaw, by twierdzić, że Dawid miał nadzieję zamieszkać z Bogiem w niebie.

Nazwa „dom Pana” odnosi się do świątyni zbudowanej na „świętej górze” Syjon i znajdującego się w niej przybytku Jahwe („namiotu” Ps.15;1). To właśnie w nim objawiała się chwała Boga. Izraelici w świątyni zanosili swe modlitwy do Boga i składali ofiary. Salomon podczas uroczystości poświęcenia świątyni prosił Boga: „Niech Twoje oczy będą otwarte nad tym domem nocą i dniem, nad tym miejscem, o którym powiedziałeś: Tam będzie imię moje, abyś wysłuchał modlitwy, jaką twój sługa będzie zanosić na tym miejscu” (1Król.8;29). Dawid pragnął „zamieszkać w domu Pana”, to znaczy doświadczyć Jego obecności, chwały i odpuszczenia win. Nie zamierzał on dosłownie zamieszkać w świątyni, ani też sprawować w niej służby (nie pochodził z plemienia Lewiego – por. Mat.1;2-6).

Słowa Jezusa: „W domu Ojca mego jest wiele mieszkań” mają to samo znaczenie. Chrystus wypowiada je w kontekście zbliżającej się śmierci, zmartwychwstania i uwielbienia przez Boga (por. J.13;31-33). Zabrany do nieba Jezus jest kapłanem – pośrednikiem, przez którego wierzący mogą zwracać się do Boga i prosić Go o przebaczenie swych grzechów. „Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga” (Hbr.9;24). Tak więc Zbawiciel „przygotowuje miejsce” tym, którzy mają dostąpić zbawienia i razem z Nim mieć współudział w chwale Królestwa Bożego. Jezus powiedział: „przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (J.14;3). Nie obiecywał On, że zabierze wiernych do nieba. W tym miejscu należy odpowiedzieć na pytanie: jaki będzie cel powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię? Czy przyjdzie On po to, by zabrać sprawiedliwych do nieba, czy też by ustanowić zapowiadane przez proroków Starego Testamentu Królestwo Boże na ziemi?

Odpowiedź można ująć w następujących punktach:

  1. Zapowiedź ustanowienia Królestwa Boga na ziemi sięga czasów Abrahama, Izaaka, Jakuba i Dawida, z którymi Jahwe zawarł swoje przymierze (czytaj:1Moj.12;1-3, Gal.3;8, 1Moj.26;2-4, 1Moj.28;13-14, 2Sam.23;1,3-5).
  2. Obiecanym władcą tego wiecznego Królestwa jest potomek Dawida – Jezus Chrystus. Zasiądzie On na tronie Dawida przywróconym po powtórnym przyjściu Jezusa na ziemię (czytaj: 2Sam.7;12-14, Ps.132;11, 2Sam.23;1,3-5, Dz.Ap.2;39, Łk.1;31-33, Mk.15;2, Mt.19;28, Iz.9;6, Jer.33;15, Zach.6;12-13).
  3. Obietnice dane patriarchom zostaną wypełnione w Królestwie rządzonym przez Chrystusa [tj. w Królestwie Bożym ustanowionym na ziemi] (czytaj: Iz.11;9, Iz.2;4, Ps.72;17, Iz.32;1-4, Jer.3;17, Zach.9;10, Iz.33;5-6, Ps.67;4-5, Ez.36;34-36, Iz.62;4, Iz.51;3, Iz.60;15, Mat.8;11, Łk.13;28-29).
  4. Jezus Chrystus powróci z nieba w sposób dla każdego widoczny i zamieszka na ziemi po raz drugi, by wypełnić wszystkie wspomniane wyżej obietnice Jego Ojca (czytaj: Dz.Ap.1;9, Łk.9;26, Mat.24;27, 2Tym.4;1, Mat.16;27, Dz.Ap.3;20-21, Hbr.9;28, 1Tes.4;16, 1P.1;13, Fil.3;20, 1Kor.1;7, 1J.2;28, Dan.7;14, 1Kor.15;24-28).
  5. Nagrodą obiecaną dla tych, których Jezus uzna za sprawiedliwych w dniu swego przyjścia, będzie ich współudział w chwale, dostojeństwie i mocy Królestwa (czytaj: Mat.5;5, Ps.37;11, Łk.12;32,35-36, Łk.22;29-30, 2Tym.4;1,8, Łk.13.28-29, 2Tym.2;12, Obj.5;10, Dan.7;18,27, Obj.2;26-27, Obj.3;21).
  6. Królestwo Boże to dziedzictwo, do objęcia którego wzywa ludzi ewangelia – a zatem nie jest to „królestwo ponad obłokami”, które upowszechnia tradycyjna dogmatyka kościelna (czytaj: 1Tes.2;12, Łk.12;32, Jak.2;5, Mat.25;34, 2P.1;11, Łk.13;29, J.3;5, 1Kor.15;50, 1Kor.6;9).

W tym kontekście stają się zrozumiałe słowa Jezusa: „wezmę was do siebie”. Odnoszą się one do zgromadzenia wiernych w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa, by mogli oni mieć współudział w Jego królowaniu i chwale. O tej wyczekiwanej chwili powrotu naszego Zbawiciela pisze apostoł Paweł: „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba, wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem” (1Tes.4;16-17). O tym zgromadzeniu wspominają także inne fragmenty Biblii np.: Ps.50;5, Mat.24;31, Mar.13;26-27, Łk.17;34-36 (por. Dz.Ap.8;39, 1Król.18;12), jednak żaden z nich nie mówi o zabraniu wiernych do nieba.

Usprawiedliwienie przez wiarę

Można by sądzić z tytułu niniejszego artykułu, „Usprawiedliwienie przez wiarę”, że najlepiej zostawić teologom tę kwestię do rozważania, że jest ona zbyt specjalistyczna dla zwykłego człowieka, ale jest to jak najdalsze od prawdy. W niniejszym artykule postaramy się pokazać, iż powyższy temat stanowi samą istotę ewangelii zbawienia i dotyczy przebaczenia grzechów.

Trzy słowa użyte w Biblii muszą być dobrze zrozumiane, jeśli mamy uchwycić właściwy sens rozważanej kwestii: usprawiedliwienie, wiara i łaska.

Jako pierwszemu przyjrzyjmy się słowu usprawiedliwienie. Człowiek jest usprawiedliwiony, jeśli uznaje się, że miał rację. Taka osoba jest sprawiedliwym człowiekiem. Możemy także powiedzieć, że jest to prawy człowiek. Nie możemy jednakże powiedzieć, że ta osoba została „uprawiona”, ponieważ takie słowo nie istnieje w polskim języku. Zamiast niego używamy słowa usprawiedliwiony.
Słowo wiara oznacza wiarę jako taką lub przekonanie o czymś. W Biblii jest to wiara w Boga i Jezusa Chrystusa, w ich istnienie i w to, co nam przekazali.
Łaska często powiązana jest z usprawiedliwieniem przez wiarę i w tym kontekście odnosi się do pełnej łaski miłości i wspaniałomyślności Boga przejawiającej się w darze usprawiedliwienia dla tego, kto w Niego wierzy.
Apostoł Paweł przedstawił temat usprawiedliwienia przez wiarę w swym liście do wierzących Rzymian. Wyjaśnia w nim konieczność usprawiedliwienia dla każdego z nas i pisze na przykład: Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego [Rz 3.10]. Wyjaśnia również, że grzech przyszedł na świat przez jednego człowieka i że ten człowiek umarł w konsekwencji swego grzechu. Co gorsze, w ten sposób śmierć stała się udziałem wszystkich ludzi [Rz 5.12]. Człowiek, do którego odnosił się Paweł, to Adam, praojciec ludzkości, pierwszy człowiek stworzony przez Boga.
Jest zatem ważne zrozumienie, na czym polegał grzech Adama i dlaczego jego konsekwencje były i ciągle są tak tragiczne. Historię tego katastroficznego zdarzenia znajdziemy w pierwszej biblijnej księdze zwanej Księgą Rodzaju [Rdz 3.1-6].

Czytając ten historyczny zapis, dowiadujemy się o pewnych zasadniczych i alarmujących faktach. Po pierwsze, żona Adama i następnie sam Adam zdecydowali się uwierzyć słowom węża, zamiast Bogu. Po drugie, Bóg powierzył Adamowi odpowiedzialność panowania nad wszystkimi żyjącymi istotami, a jednak Adam zrezygnował z tej odpowiedzialności i wybrał pójście za radą podwładnego Boga, a nie posłuszeństwo Jemu samemu. Efekty tego nieracjonalnego zachowania są niezwykle poważne.

Boży nakaz skierowany do Adama był prosty i z pewnością był zrozumiany przez Adama i Ewę. Brzmiał on następująco: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli [Rdz 3.3]. Jednakże wąż zaprzeczył słowom Boga i powiedział Ewie: Na pewno nie umrzecie! [Rdz 3.4]. Oczywiście, obaj jednocześnie nie mogli mieć racji; albo Bóg, albo wąż kłamał i zwiódł naszych pierwszych rodziców. Doszli do wniosku, że to Bóg był kłamcą i okłamał ich odnośnie tego drzewa. Można by dużo pisać o przyczynach dojścia do tak irracjonalnego wniosku, ale to zupełnie odmienny temat.

Faktem jest, że swym czynem Adam ogłosił Boga kłamcą. Było to bluźnierstwo najwyższej rangi i straszna zniewaga dla Boga całego stworzenia. Zgodnie ze słowami Biblii, kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą [1 J 5.10] i Adam całkowicie się mylił, o czym się przekonał, kiedy usłyszał wyrok na siebie. Śmierć przyszła na świat jako konsekwencja jego zachowania. Jednakże jego brak wiary i zaufania do Boga nie mogły przeszkodzić w realizacji Bożego planu odnośnie jego stworzenia i dlatego Bóg wprowadził, można tak powiedzieć, plan awaryjny, by przezwyciężyć problem stworzony przez Adama.

Boży plan przezwyciężenia grzechu
Bóg oświadczył w Księdze Rodzaju, że uczyni człowieka na Swój obraz i podobieństwo, lecz człowiek nie był teraz w najmniejszym stopniu podobny Bogu. Człowiek był teraz kłamcą, oszczercą Boga i istotą śmiertelną. Plan awaryjny Boga jest jednak w stanie przezwyciężyć wszystkie te problemy i cała Biblia temu właśnie jest poświecona. Plan ten polega na tym, że o ile człowiek uwierzy Bogu, jego grzeszność zostanie mu wybaczona. Można to wyrazić inaczej, tj. że człowiek dostąpi usprawiedliwienia. Podczas gdy grzesznik nie mógł nic uczynić dla usunięcia swych grzechów, Bóg mógł to uczynić i uczynił. Bóg przebacza człowiekowi, który przyznaje się do swych grzechów i prosi o wybaczenie.
Jasno jest to wyrażone w Psalmie 103: Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, tak można jest Jego łaskawość dla tych, co się Go boją. Jak jest odległy wschód od zachodu, tak daleko odsuwa od nas nasze występki.

Usprawiedliwienie dane nam przez Boga
Z powyższego logicznie wynika, że jeśli grzechy zostały usunięte, człowiek doznawał usprawiedliwienia. To usprawiedliwienie jest darem od Boga. Zwróćmy uwagę na bardzo ważny punkt, że ów dar usprawiedliwienia jest przeznaczony dla tych, którzy boją się Boga. Musimy dodać na marginesie, że nie jest to żałosny, paniczny lęk przed Bogiem, lecz okazywanie Mu szacunku. Taki stan umysłu oczywiście bierze się z niewzruszonej wiary w istnienie Boga i Jego miłość do nas wyrażoną przez zapewnienie nam zbawienia od naszych grzechów i śmierci. Cytując jeden z najbardziej znanych biblijnych wersów: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne [J 3.16].

Znaczenie wiary
Zatem jasno z tego wynika, że wiara ma dla nas pierwszorzędne znaczenie. Jest jasne również, że Jezus jest mocno zaangażowany w proces naszego zbawienia. Sam Jezus nakazał swym apostołom: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony [Mk 16.15-16].

Usprawiedliwienie przez wiarę głoszone Abrahamowi około 4 000 lat temu
Nauczanie o zasadzie usprawiedliwienia przez wiarę pojawia się w Biblii, czego można się było spodziewać, bardzo wcześnie. Po raz pierwszy wspomina się o nim w Księdze Rodzaju 12, w obietnicach danych przez Boga człowiekowi o imieniu Abram, którego imię zostało zmienione później na Abraham. Zmieniając mu imię, Bóg rzekł: Uczynię bowiem z ciebie wielki naród.

Paweł wykorzystuje dogłębnie historię tego człowieka w swym tłumaczeniu usprawiedliwienia przez wiarę, szczególnie w swych listach do wiernych w Rzymie i Galacji. Istnieje wiele innych odniesień do Abrahama zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Rzeczywiście, stanowi on dla chrześcijan przykład wiary. Przyjrzymy się teraz niektórym faktom z życia tego człowieka, gdyż rzutują one na rozważany przez nas temat.

Abram żył około 4 000 lat temu w mieście Ur, na obszarze dzisiejszego Iraku, a wówczas była to Chaldeja. Bóg chwały ukazał mu się tam [Dz 7.2] i dał mu obietnice o niezwykłym znaczeniu. Bóg rzekł [Rdz 12.2-3]: Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. … Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi. Znaczący jest fakt, że ów mężczyzna był w podeszłym wieku, bezdzietny i jego żona była bezpłodna. Pomimo to uwierzył w to, co Bóg mu powiedział i następnie zastosował się do Jego pouczeń, by opuścił swe miasto rodzinne i udał się w nieznane miejsce, do którego Bóg miał go zaprowadzić.

Abram w końcu przybył do kraju znanego jako Kanaan, który dzisiaj nazywa się Izrael. Nawiasem mówiąc, naród Izraela jest tak nazwany od imienia wnuka Abrama. Gdy przybył na miejsce, Bóg rzekł do niego: cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze [Rdz 13.15].

Mijały lata i niektóre z wydarzeń z życia Abrama zostały zapisane w Biblii. Pokazują one jego ludzką naturę, z którą sympatyzujemy, a niepokoił się on głównie o to, że pomimo Bożych wyraźnych obietnic o staniu się wielkim narodem, jak dotąd nie miał nawet jednego dziecka! Kiedy Abram pytał o to Boga, otrzymał odpowiedź: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem Bóg dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Następnie czytamy: Uwierzył Abram Panu, a Pan poczytał mu to za sprawiedliwość [Rdz 15.5-6; Biblia Warszawsko-Praska].

Paweł wyjaśnia kwestię usprawiedliwienia
Paweł przytacza te ważne cytaty, rozważając kwestię usprawiedliwienia przez wiarę. W pierwszym przykładzie Paweł wyjaśnia, że Bóg poczytał Abramowi to za sprawiedliwość nie dlatego, że uczynił on coś konkretnego, by na to zasłużyć, lecz po prostu dlatego, iż uwierzył w to, co mu Bóg powiedział.
By uwypuklić, co oznaczało poczytanie za sprawiedliwość, Paweł następnie zacytował ustęp z Psalmów, by pokazać, że dar usprawiedliwienia równa się przebaczeniu grzechów: Tak to właśnie Dawid wyśpiewał pochwałę na cześć człowieka, którego Bóg usprawiedliwił bez jego uczynków: Błogosławieni ci, których nieprawości zostały odpuszczone i których grzechy zostały zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan nie poczyta grzechu [Rz 4.6-8].

Usprawiedliwienie przyrzeczone każdemu, kto wierzy
Paweł następnie zadaje pytanie: Czy to błogosławieństwo dotyczy tylko obrzezanych, czy i nie obrzezanych również? Czy to błogosławieństwo jest możliwe do otrzymania tylko przez naturalnych potomków Abrahama? I odpowiada, nie: A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas, jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego [Rz 4.9,24]. Tym, kto wskrzesił Jezusa, jest Bóg; zatem jeśli mu wierzymy, my także powinniśmy otrzymać usprawiedliwienie, podobnie jak Abraham.

Jeśli przyjrzeć się niektórym cytatom użytym wcześniej w tym artykule, mogliśmy już wyciągnąć taki wniosek.
Np. przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi [Rdz 18.18]
Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony [Mk 16.16]
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne [J 3.16]
Oto jak Paweł przekonuje w Liście do Galatów: Abraham – pisze – uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem [Gal 3.6-9].
W dowodzeniu Pawła w powyższym liście stale powtarza się kwestia poruszona przez niego w Liście do Rzymian, cytowanym na początku tego artykułu: Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi – i dodaje – aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą [Biblia Warszawska] Następnie kontynuuje swój wywód tym zdumiewającym wnioskiem: Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami [Gal 3.22, 26-29]

Tak więc wybaczenie nam grzechów przez Boga, bycie usprawiedliwionymi czy też inaczej dostąpienie przez nas usprawiedliwienia ma dla nas dalekosiężne i wspaniałe konsekwencje. Stajemy się dziećmi Boga, dziedzicami obietnicy danej Abrahamowi i już nie jesteśmy skazani na śmierć, lecz możemy oczekiwać życia wiecznego.

To wszystko jest zaiste dobrą nowiną i jak to wykazał Paweł, ewangelia ta została zapowiedziana około 4 000 lat temu, kiedy Bóg objawił ją Abramowi.

Wiara i czyny
Sama nasza natura warunkuje nasze myślenie, że musimy zapracować na wiele z tych rzeczy, które posiadamy w obecnym życiu. Musimy pracować choćby w minimalnym stopniu, by zapewnić sobie rzeczy niezbędne do życia – jedzenie, dach nad głową, ubranie – i im ciężej pracujemy, tym więcej powinniśmy posiadać, by uczynić nasze życie bardziej komfortowym. Jednakże nie jest to prawdą, jeśli chodzi o zbawienie.

Podłożem listów Pawła do Rzymian i Galatów było pragnienie przekonania jego braci Żydów, że jest rzeczą niemożliwą zapracowanie sobie przez nich samych na zbawienie. Wielu sądziło, że poprzez skrupulatne wypełnianie Prawa Mojżeszowego mogą sami siebie usprawiedliwić i oczekiwać zbawienia jako prawnie im należnego. Również, ze względu na ich szczególną relację z Bogiem, inne narody były uważane za gorsze od Żydów. To prawda, że Bóg ich wybrał, by im dać wielkie przywileje, jak pisał Paweł: Na czym więc polega wyższość Żyda? … Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże [Rz 3.1-2]. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała [Rz 9.4-5].

Ale jak pokazaliśmy powyżej, zbawienie nigdy tak naprawdę nie miało być przeznaczone wyłącznie dla Żydów. Tak, mogli oni słusznie twierdzić, że są naturalnymi potomkami Abrahama i to oni otrzymali Boże objawienia skierowane do ludzkości, lecz wiązały się z tym obowiązki. Ich pierwszym obowiązkiem było uwierzenie słowom, które im powierzył Bóg.

Wiara – zasadniczy przymiot charakteru
To właśnie wiara jest zasadniczym przymiotem, który można pokazać tylko poprzez sposób, w jaki dana osoba żyje. Na przykład, pierwsze przykazanie dane Izraelowi mówiło, że powinni kochać Pana, swego Boga z całego swego serca i mocy, a jednak nawet pobieżny rzut oka na zapisy w Biblii pokazuje, że przeważnie Izrael czcił bożki okolicznych narodów i w końcu tak znienawidził umiłowanego Bożego syna, że go w okrutny sposób zabił. Dlatego ich zachowanie pokazało, iż nie mieli wiary w Boga.

Ta sama zasada odnosi się do chrześcijan. Jeśli utrzymujemy, że kochamy Boga i wierzymy w Niego, to nasze zachowanie musi być zgodne z tym, co głosimy. Nie dlatego, że możemy potem rościć sobie prawo do zbawienia, lecz aby pokazać Bogu, że nasze zapewnienie o wierze w Niego jest prawdziwe. Zbawienie jest darem od Boga, nie zapłatą.

Dowód na istnienie wiary
Zostało to jasno wyrażone w Liście Jakuba: wiara bez uczynków jest bezowocna…Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym…wiara współdziała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary [Jk 2.20-24]. To niesamowite wydarzenie ukazujące Abrahama będącego do tego stopnia posłusznym Bogu, że był gotów dobrowolnie złożyć syna w ofierze, pokazuje, że Bóg doświadcza swe dzieci, by wykazać, czy ich wyznanie wiary w Niego jest prawdziwe.
Rzeczywiście, Pismo przedstawia wiele, wiele przykładów mężczyzn i kobiet poddawanych testom. Nawet sam Jezus przeszedł ten test, lecz w przeciwieństwie do jakiegokolwiek człowieka przed i po nim, przeszedł go bezbłędnie.
Tak więc musimy starannie rozważyć Bożą ofertę zbawienia dla tych, którzy wierzą. Tak, da nam On usprawiedliwienie ze względu na naszą wiarę w Niego, o ile naszym życiem udowodnimy Mu, że wierzymy naprawdę. Na przykład, czy czytamy Boże słowo, czy naprawdę wiemy, w co zgodnie z Bożym oczekiwaniem mamy wierzyć i czy nasze życie jest próbą postępowania zgodnie z Jego przykazaniami? Nagroda oferowana przez Boga jest tak wspaniała, któż więc mógłby odrzucić Jego hojną ofertę?

Podsumowanie
Niewiara Adama w Boga sprowadziła na świat śmierć, lecz wiara w Boży plan zbawienia przyniesie życie wieczne każdemu, kto wierzy.

Geoffrey Mitchell

Dowody zmartwychwstania Jezusa

W 27. rozdziale ewangelii Mateusza czytamy, że Józef z Arymatei, człowiek bogaty, poprosił Piłata o wydanie mu ciała Jezusa. W ewangelii Jana mówi się, iż w oddaniu ostatniej posługi Jezusowi towarzyszył mu Nikodem. Obydwaj mężczyźni byli bardzo ważnymi osobami w świecie żydowskim. Obydwaj byli uczniami Jezusa, ale w przypadku Józefa – w tajemnicy, ponieważ bał się on Żydów. (J 19.38) Generalnie odniesienia w NT do „Żydów” oznaczały klasę rządzącą, a Nikodem był jednym z nich. (J 7.50) Marek pisze, że Józef był wybitnym członkiem rady oczekującym królestwa Bożego. Czytamy, iż śmiało wszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa. (Mk 15.43) Łukasz stwierdza, że Józef był to mąż dobry i sprawiedliwy. (Łk 23.50) Józef zdjął ciało z krzyża i owinąwszy je czystym prześcieradłem, złożył w swym nowo wykutym grobowcu. Nikodem przyniósł znaczną ilość mieszaniny mirry i aloesu. Według Józefa Flawiusza, była to ilość wonności podobna do tej zużytej podczas pochówku rzymskiego cesarza. Zająwszy się w ten sposób Jezusem, uchronili jego ciało od podzielenia przez nie losu innych kryminalistów, tj. wyrzucenia na wysypisko śmieci w dolinie Gehennie.

Zadajemy sobie pytanie – co sprawiło, że tych dwóch mężczyzn okazało takie przywiązanie do Jezusa teraz, gdy ten nie żył? Czy odpowiedź na nie można znaleźć w ewangelii Jana? W wersetach bezpośrednio poprzedzających wzmiankę o Józefie i Nikodemie kieruje się naszą uwagę na fakt wypełnienia się dwóch proroctw. Pierwsze odnosi się do faktu, że żadna kość Jezusa nie została złamana, a drugie, że jego bok został przebity. Sądzę, iż możemy wnioskować, że Józef i Nikodem znajdowali się wystarczająco blisko krzyża, by obserwować wydarzenia i zauważyć, iż nogi złoczyńców wiszących obok Jezusa zostały złamane, ale nie Jezusa, gdyż ten już w owej chwili nie żył. Byli oni również świadkami przebicia jego boku włócznią.
Czy to właśnie wypełnienie się tych dwóch – wydawałoby się mało znaczących – proroctw stało się dla nich dopełnieniem układanki? Bez wątpienia był to dla nich Mesjasz! Józef i Nikodem byli ludźmi uczonymi i doskonale znali proroctwa o zmartwychwstaniu Jezusa, na przykład Dn 9.26: …Pomazaniec będzie zabity… Właśnie byli tego świadkami, ale znali też przekaz z Dn 7.13. Wiedzieli zatem, że Syn Człowieczy przyjdzie na obłokach niebieskich do Przedwiecznego i otrzyma władzę i chwałę, i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki, Jego władza – władzą wieczną, niezmienną, jego królestwo – niezniszczalne.

Mając serca przepełnione tą pewnością, niezwykle wzmocnieni wypełnieniem się proroctw, poszli do ludu i publicznie ogłosili swe oddanie Jezusowi. Nie zważając na nienawiść i kpiny swych uczonych kolegów, sprawili Jezusowi królewski pochówek!
W naszym życiu kierujemy się przekonaniem, iż Biblia jest Słowem Boga. To Słowo jest wypełnione cudami. Niewiele osób podziela nasze zaufanie do Biblii, wielu z tego prostego powodu, że jej nie czytali, a co dopiero studiowali. Jeszcze innych zaślepiają ich własne teorie na temat Boga i religii.

Najważniejszym cudem jest zmartwychwstanie Jezusa. Nie byłoby nas tutaj dzisiaj, jeśli nie wierzylibyśmy, iż jest to prawdą. Większość z nas nie znałoby się nawzajem, jeśli nie przyciągnęłaby nas do siebie wspólna wiara we wskrzeszenie Jezusa.
Skoro wskrzeszenie Jezusa jest dla nas tak ważne i wierzymy w nie wbrew stanowisku wielu ludzi niepodzielających tego przekonania, jakie mamy tego dowody?

1. W Starym Testamencie znajdują się liczne proroctwa mówiące jasno o życiu i zmartwychwstaniu Mesjasza, syna Dawida, napisane na długo przed ich wypełnieniem się. Zachowały się do dnia dzisiejszego manuskrypty z tekstem Starego Testamentu, które powstały ponad sto lat przed narodzeniem Jezusa. W każdym razie pisma hebrajskie zostały przetłumaczone na grekę już w trzecim wieku przed narodzinami Jezusa.

2. Manuskrypty Nowego Testamentu, które zawierają relacje naocznych świadków zmartwychwstania, są bardzo liczne, jest ich około 5 000, niektóre z nich są datowane na czas bardzo zbliżony do czasu opisywanych zdarzeń. Istnieje kilka manuskryptów starożytnych historyków, na przykład rzymskiego historyka Tacyta, autora czternastu ksiąg pochodzących z około 100 roku po Chrystusie, z których zachowało się tylko cztery i pół księgi, które są kopiami pochodzącymi z około 900 roku po Chrystusie.

3. Tacyt pisał w nich około 115 roku o pożarze Rzymu w roku 65, za który odpowiedzialnością usiłował obarczyć chrześcijan Neron. Chrześcijanie byli nieustępliwi w tym, że uważali za swego pana Jezusa, podczas gdy Rzymianie uważali za swego pana, a nawet boga, cezara. Tacyt napisał, że „Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata.” Zatem śmierć Jezusa potwierdza źródło zewnętrzne.

4. Józef Flawiusz, żydowski historyk, pisząc około 90 roku swe dzieło, mówi o Jezusie „nazywanym Chrystusem” i w powszechnie znanym ustępie stwierdza:
„W tym czasie był mądry człowiek zwany Jezusem. Jego postępowanie było dobre i znany był jako cnotliwy. I wielu ludzi tak spośród Żydów jak i innych narodów zostało jego uczniami. Piłat skazał go na śmierć krzyżową. A ci, którzy zostali uczniami, nie opuścili swego uczniostwa. Rozgłosili, że ukazał im się po swym ukrzyżowaniu i że żyje.”

5. Rzymianie palili ciała swych zmarłych, ale pierwsi chrześcijanie, wierząc w zmartwychwstanie ciał, składali ciała zmarłych w podziemnych grobowcach znanych jako katakumby. W Rzymie i jego okolicach istnieje do dzisiaj około 900 km katakumb, w których w pierwszych trzech stuleciach chrześcijaństwa zostało pochowanych prawie cztery miliony chrześcijan. To dowód poboczny ich mocnego przekonania o zmartwychwstaniu Jezusa.

6. Pamiętając, że wielu Żydów stało się uczniami Jezusa i że Żydzi fanatycznie bronili zachowywania sabatu, to czyż nie jest zastanawiające, że zmienili oni dzień świętowania na pierwszy dzień tygodnia, zamiast siódmego? Dokument z drugiego wieku, znany jako List Barnaby, mówi: „Co więcej my również świętujemy z radością ósmy dzień w którym Jezus również powstał ze śmierci.”

Istnieją cztery znane wyjaśnienia pustego grobu. Oszustwo, omdlenie, urojenie i cud. My oczywiście wierzymy w to ostatnie.
Rozważmy jednak pokrótce pozostałe wyjaśnienia. Czy się obronią?

Oszustwo
Wyjaśnienie takie zbudowano na opinii, że uczniowie ukradli ciało Jezusa w czasie, gdy strażnicy spali. Następnie wymyślili historię o tym, że Jezus zmartwychwstał, co byłoby największym fałszerstwem wszechczasów! Jeśli takie niesamowite zdarzenie miałoby miejsce, to należałoby zapytać strażników – jeśli spaliście, to skąd wiecie, że uczniowie wykradli ciało?
Zapytalibyśmy także uczniów – jeśli zdobyli się na ryzyko odsunięcia wielkiego kamienia znajdującego się u wejścia do grobowca i zabrania ciała, to po co zwlekali, troskliwie odwijając lniane prześcieradło i chustę, układając je u wezgłowia, a dopiero potem uciekając z już wówczas sztywnym i nagim ciałem? Z pewnością czas miał tu pierwszorzędne znaczenie, gdyż strażnicy mogli się obudzić w każdej chwili. Po cóż by mieli zabierać nagie ciało zamiast odpowiednio owiniętego w płótna? Wreszcie, co zrobiliby z ciałem?
Dlaczego później uczniowie mieliby znosić niewyobrażalne cierpienia li tylko dla podtrzymania tego oszustwa? Ludzie się tak nie zachowują.
Wcześniej czy później ktoś by się poddał w tej grze.
Teoria ta po prostu nie zgadza się z faktami. Wystraszeni i załamani uczniowie absolutnie nie byli w stanie przeprowadzić tak zuchwałego planu, a następnie stanąć w centrum Jerozolimy i głosić zmartwychwstanie Jezusa. Skąd by im się wzięła taka odwaga, gdyby Jezus rzeczywiście nie zmartwychwstał i nie przebywał z nim przez wiele dni, aż do chwili swego wniebowzięcia?

Omdlenie
Według tej teorii Jezus nie był martwy w chwili zdjęcia z krzyża, pomimo że rzymski centurion uznał go za zmarłego i wbił dla pewności włócznię w jego bok. Miał leżeć w omdleniu bez jedzenia i wody, obleczony w płótna grzebalne wystarczająco długo, by się w nich udusić, a następnie uwolnić się jak Hudini…, a potem był w stanie odsunąć ogromny kamień i uciec nagi – pomimo straży – i odnaleźć uczniów, by twierdzić, że zmartwychwstał. Historia ta w sposób oczywisty brzmi niewiarygodnie. Istnieje książka, napisana przez żydowskiego uczonego, podtrzymująca ten pogląd. Niestety, pisze on, iż Jezus odegrał wiele proroctw dotyczących Mesjasza, manipulując wydarzeniami, stwarzając pozory ich wypełnienia się. Jego fałszywa teoria jest absurdalnym wnioskiem z odmiennego przeglądu proroctw mesjańskich.

Urojenie
Sugerowanie, że wszyscy uczniowie uroili sobie, że Jezus ożył, pozostaje w całkowitej sprzeczności ze zdanymi przez świadków relacjami. Faktem bowiem jest, że uczniowie byli jak najdalsi od przyjęcia za prawdę relacji, iż Jezus żyje, chociaż było to prawdą. Jeden z nich kategorycznie temu zaprzeczył, zanim sam osobiście nie włożył ręki w bok Jezusa i nie ujrzał ran po gwoździach na jego rękach.
O dziwo, władze znacznie szybciej uznały prawdę o zmartwychwstaniu niż uczniowie! Zdały one sobie sprawę, że zmartwychwstanie Jezusa było faktem, a przy tym cudem, do tego stopnia, iż nie tylko nie ukarano strażników pilnujących grobu, ale ich przekupiono znaczną sumą pieniędzy, by wykreować opowieść o tym, że uczniowie przyszli w nocy i ukradli ciało Jezusa. Co więcej, mieli obronić ich przed ukaraniem przez namiestnika, gdyby dotarła do niego wieść o tym zdarzeniu.

Cud
Przechodzimy teraz do dowodu mocnego jak skała, do samego Słowa Boga.
Pismo wypowiada się autorytatywnie i z przekonaniem, które daje mu – jak uważamy – powstanie pod Bożym natchnieniem. Oto tylko kilka przykładów ze Starego Testamentu, proroctw, które mogą pochodzić jedynie od Boga. Obietnica dania nasienia Abrahamowi oraz nauka i typ zawarte w narodzinach Izaaka, że jego narodziny były cudem. Obietnica dana Dawidowi, że jego syn będzie jednocześnie synem Boga. Radość Dawida, że syn jego i Boga nie pozostanie w grobie i nie ulegnie rozkładowi, że Jezus zasiądzie po prawicy Boga, aż Ten uczyni jego wrogów podnóżkiem jego stóp. A także, że jednak Jezus będzie odrzucony i wzgardzony przez ludzi, że grób mu wyznaczony zostanie między bezbożnymi, i w śmierci swej będzie [na równi] z bogaczem.
Następnie czytamy w Nowym Testamencie o dziele Pana Jezusa Chrystusa. Nikodem, faryzeusz, wyznaje w J 3.2:
Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim.
Oto wyznanie człowieka mającego absolutną pewność (człowieka, który wcześniej był wyniosłym wrogiem Jezusa), że Jezus został wskrzeszony ze zmarłych. Został on przekonany w wyniku ukazania się mu przez Jezusa. Dlatego powiedział –

1 Kor 15.3-6:
Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli.

Widzimy, że nie tylko zapewnia się, że zmartwychwstanie było faktem, ale również że jest ono fundamentalnym elementem nauczania zawartego w ewangelii w jej wszystkich powiązanych ze sobą szczegółach. Dzisiaj wspominamy przelanie krwi nowego przymierza, o co poprosił nas Jezus.
Ważną cechą nowego przymierza jest to, że jest ono o wiele lepsze od starego. Nie chodzi w nim o rytuały, których znaczenie często nie było rozumiane, ale o Boże zasady, zrozumiane i obecne w sercach i myślach wiernych. Treść nowego przymierza możemy odczytać w Jr 31 i jest ono cytowane w całości, a także we fragmentach w Hbr 9 i 10.

To właśnie Jezus sprawił, że zaistniała ogromna różnica pomiędzy starym a nowym przymierzem. Nie był on cieniem wskazanym przez Prawo, ale wypełnieniem się tego, co zostało mgliście w nim zaprezentowane. Wypełnienie to było zdumiewające. Efekt jego misji był zaiste wspaniały. Boże prawo nie tylko zostanie zapisane w sercach i umysłach prawdziwego Bożego Izraela, lecz wierni ci poznają Pana, a On ulituje się nad ich nieprawością i nie wspomni więcej na ich grzechy. A możliwym czyni to wszystko odziedziczenie Bożych obietnic.
Prawo nie mogło się po prostu z tym równać. Prawo mówiło, czym jest grzech i przypominało o nim. Mogło jedynie przykrywać grzech ofiarami ze zwierząt, ale nigdy nie mogło usunąć go na dobre, by uległ zapomnieniu.
Piękne oddziaływanie nowego przymierza było i jest proste. Wymaga ono wiary, zaufania do tego, czego nas Bóg naucza. Jeśli mamy to zaufanie i widoczne są tego efekty w naszej postawie i zachowaniu, czyli w naszym życiu po prostu, to Bóg da nam usprawiedliwienie.
Ta wspaniała zasada była obecna w świecie na długo przed Prawem Mojżeszowym. Nazywa się ona wiarą. List do Hebrajczyków mówi nam, iż Abel miał tę wiarę i zaufanie do Boga i było to widoczne w tym, co uczynił. Ale zasada ta nie została zapisana aż do czasu przedstawionego w Rdz 15.5-6, kiedy Pan mówił do Abrahama o Swej niewiarygodnej obietnicy.

Rdz 15.5-6:
Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! I rzekł do niego: Tak liczne będzie potomstwo twoje. Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu.

A oto jak Paweł posługuje się tym ustępem –

Rz 4.20-25:
I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość. A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas , jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.

Tak więc usprawiedliwienie będzie dane tym, którzy wierzą w Boga, który wskrzesił Jezusa, naszego Pana, z martwych. Wierzymy w to mocno. Dowód potwierdzający szczerość naszej wiary to nasza obecność tutaj dzisiaj. Innymi słowy, jak to ujmuje Jakub, nasza wiara współdziała z uczynkami.
Paweł pisze, że tacy ludzie jak my, którzy nigdy nie byli pod Prawem i którzy nie jesteśmy naturalnymi dziećmi Izraela, jesteśmy liczeni jako dzieci Abrahama, ponieważ mamy tę samą wiarę. To właśnie w ten sposób obietnica dana Abrahamowi, że stanie się on ojcem wielu narodów, znalazła swoje wypełnienie.
Podobnie jak Abraham, uwierzyliśmy w niewiarygodne Boże obietnice. Na przykład, że zamieszkamy na zawsze w Bożym królestwie i zasiądziemy wraz z Jezusem na jego tronie, i będziemy rządzić narodami rózgą żelazną, i że dana nam będzie chwała i cześć, i nieśmiertelność.
Nic dziwnego zatem, że nowe przymierze jest o wiele lepsze od starego, które mogło jedynie skazać grzeszników na śmierć. Nic więc dziwnego, że w Bożych obietnicach, danych Abrahamowi, jest ono określone następująco: w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi.
Narodami tymi są te, które maja wiarę Abrahama. Tym właśnie narodom Bóg daje usprawiedliwienie.

Gal 3.6-9:
Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem.

Gal 3.26-29:
Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.

Geoffrey Mitchell