Bogacz i Łazarz: Łk 16;19-31

Przyjmując, że Pismo uczy, iż umarli nie posiadają świadomości, te wersety mogą sprawiać trudność w ich wytłumaczeniu komuś, kto jest przekonany o nieśmiertelności duszy. Pierwsza rzecz, o jakiej musimy pamiętać, to fakt, iż jest to parabola, opowieść, nie relacja z wydarzenia. Została ona przekazana w następstwie drwin faryzeuszy i to, wraz z pewnymi niezwykłymi aspektami tej przypowieści, prowadzi nas do wniosku, iż jest to przykład odpowiedzi Jezusa „głupiemu według jego głupoty” (Prz. 26.5).

Dlaczego przypowieści?

Jezus zapytany przez uczniów, dlaczego w swym nauczaniu posługuje się przypowieściami, odpowiedział, iż służy to szczególnie temu, by uczynić rozgraniczenie pomiędzy uczniami a tymi „poza”:
On im odrzekł: Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana /tajemnica/ (Mk 4.11-12).

Jest to zgodne z oświadczeniem Jakuba, iż ewangelia była głoszona, by spomiędzy pogan wybrać lud dla imienia swego (Dz. 15.14) i ze świadectwem św. Pawła, że jest on oddzielony do (głoszenia) Ewangelii Bożej (Rz. 1.1). Takie posługiwanie się parabolami przez Jezusa jest etapem procesu formowania eklezji składającej się z ludzi, z których każdy jest cichy i skruszony w sercu i drży cały, kiedy słyszy me słowo (Iz 66.2). Z drugiej strony, Jezus powiedział, że uczyni ślepymi dumnych grzeszników: Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepymi. A gdy to usłyszeli ci faryzeusze, którzy z nim byli, rzekli mu: Czy i my ślepi jesteśmy? Rzekł im Jezus: Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu, a że teraz mówicie: Widzimy, przeto pozostajecie w grzechu (J. 9.39-41).

Rywalizacja faryzeuszy i saduceuszy

Drwina z faryzeuszy przy okazji nauczania we wcześniejszej przypowieści o nieuczciwym słudze stanowi podstawę paraboli o bogaczu i Łazarzu: Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego (Łk 16.14). Jezus odpowiedział owym głupcom według ich głupoty. Opowiada przypowieść o saduceuszu, członku grupy, która odrzuca możliwość jakiejkolwiek formy życia po śmierci, nie mogąc ścierpieć wiary faryzeuszy w Hades – który, oczywiście, nie istnieje! W ten sposób Jezus wprawia ich w zakłopotanie i dezorientację. Tak na drwiny faryzeuszy odpowiada Boże wyszydzenie w tym sensie, o jakim czytamy w Psalmie 2.4: Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa (Ps. 2.4).

Łazarz

Jest to jedyna przypowieść, w której postać nazwana jest po imieniu. Znaczenie tego podkreśla fakt, iż została ona opowiedziana w okresie śmierci i wskrzeszenia bliskiego przyjaciela Jezusa, Łazarza. Przypowieść ta została przekazana w czasie nauczania Jezusa w Perei (Łk 13.22) i to właśnie w czasie tej wędrówki doszła go wieść o ciężkiej chorobie Łazarza (J. 11.6). Wydaje się bardzo prawdopodobne, że została ona opowiedziana w czasie owych dwóch dni. Nasuwa się wniosek, iż Łazarz z przypowieści jest tym samym Łazarzem, przyjacielem Jezusa, i stąd była ona również nauką dla uczniów o zmartwychwstaniu.

Łukasz 16 – analiza wers po wersie

19. żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. W języku greckim sugeruje się, że był on zazwyczaj tak ubrany. Ekstrawagancki styl życia był charakterystyczny dla saduceuszy, którzy, odrzucając życie po śmierci, uważali za słuszne afiszować się ze swoim bogactwem. Stało to w ostrej sprzeczności z poglądami tych, którzy przysłuchiwali się tej paraboli, faryzeuszy, którzy prowadzili bardziej surowe życie. Purpura i kosztowny len (bisior) były to materiały na szaty arcykapłana (Wj 39.2 itd.). Wszyscy arcykapłani w tamtym czasie wywodzili się z grupy saduceuszy. Sama ta nazwa wywodzi się od Sadoka, wiernego arcykapłana z czasów panowania Dawida i Salomona. Jest zatem prawdopodobne, że słuchacze Chrystusa rozpoznali w owym bogaczu aluzję do arcykapłana, Kajfasza (zob. dalszy komentarz odnośnie w. 28).

20. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Jak to zostało powiedziane wcześniej, jest to jedyna postać nazwana po imieniu w przypowieści, co sugeruje, że Łazarz był znany słuchaczom Chrystusa. Tak można sądzić, skoro wiadomość o jego chorobie dopiero co nadeszła.

21. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. W sensie duchowym, była to grupa zwykłych Izraelczyków – łaknących duchowej strawy, lecz głodzonych przez swych przywódców (zob. Mt 15.27). Taką sytuację potępił Ezechiel: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? (Ez 34.2)

22. I stało się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. „I stało się” – to z pewnością jedna z najbardziej znaczących, lecz ignorowanych, fraz w Biblii. Wywodzi się ze starotestamentowego języka hebrajskiego i jest czasownikiem „być”; zatem jest powiązane z Imieniem Pamięci. W skrócie, fraza ta poprzedza kwestie ważne z punktu widzenia ciągłości planu Boga – jaką z pewnością była również sprawa śmierci Łazarza. Werset ten zawiera także problem dla chrześcijan i innych ludzi, którzy wierzą w nieśmiertelną duszę. Pytanie brzmi: czy słowa te można odczytywać dosłownie? Czy Łazarz mógł w dosłownym sensie być zaniesiony na łono Abrahama? Zgodnie z Hbr 11.8, 13, 39-40, Abraham nie żyje i nie doczekał się jeszcze swej nagrody. Jeśli przyjrzymy się opisowi śmierci Abrahama w Księdze Rodzaju 25.8, to czytamy tam, że „połączył się ze swoimi przodkami”. Czy zatem przodkowie Abrahama przebywali w jakimś miejscu będącym nagrodą? Z pewnością nie! Byli oni bałwochwalcami i służyli bogom cudzym (Joz 24.2).

23. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Obraz ten jest zgodny z wyobrażeniem faryzeuszy odnośnie życia po śmierci. Będąc pod wpływem greckich wyobrażeń na temat życia i śmierci, wielu doszło do wniosku, że Hades jest miejscem cierpień dla bezbożników. (Wierzenia te nie były w rzeczywistości powszechne, ale z pewnością odzwierciedlały odstępcze nauki wielu rabinów.) Józef Flawiusz pisze: „Okolica ta to miejsce przymusowego przebywania dusz…sprawiedliwi są kierowani na prawo …do miejsca światłości …To miejsce nazywamy łonem Abrahama. Ale co do niesprawiedliwych, to są oni wleczeni siłą na lewą stronę, przez aniołów, przeznaczeni na potępienie … w okropny i niewyobrażalny ogień, porażeni strasznym oczekiwaniem przyszłego sądu i w rezultacie ukarani w ten sposób” (Discourse to Greeks concerning Hades).

24. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. „Ojciec Abraham” jest formą zwyczajowo używaną przez saduceuszy. Jan Chrzciciel przestrzegał faryzeuszy i saduceuszy przed owym zwyczajem roszczenia sobie praw do przywilejów ze względu na pochodzenie od Abrahama (Mt 3.9).

25. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. Śmierć saduceusza Kajfasza w świetle tej przypowieści bez wątpienia fascynowała słuchających faryzeuszy oraz zwykłych ludzi, szczególnie że role, jakie odgrywali w życiu, są teraz odwrócone.

26. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. „Ogromna przepaść” z przypowieści znów jest odzwierciedleniem wierzeń faryzeuszy. Józef Flawiusz tak pisze dalej: „Przepaść głęboka i ogromna znajduje się pomiędzy nimi; taka, że sprawiedliwy człowiek, który im współczuje, nie może zostać przepuszczony, ani nie może ów niesprawiedliwy, jeśli byłby wystarczająco odważny, podjąć taką próbę i ją przekroczyć.”

27-28. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. „Ojcem” Kajfasza był Annasz: to jego „dom” miał kontrolę nad urzędem arcykapłana w czasach nowotestamentowych. Pięciu spośród jego synów i wnuczków oraz jeden zięć sprawowali później urząd arcykapłana. Stąd Kajfasz, zięć Annasza, miał pięciu „braci”, z których każdy był arcykapłanem.: Eleazar 16-17 A.D.; Kajfasz 18-35 A.D.; Janatan 36-37 A. D.; Teofil 37-41 A.D.; Matiasz 41-43 A.D. oraz Annasz młodszy 62-70 A.D.

29. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Taka nauka płynęła z poprzedniej przypowieści, w której faryzeusze zignorowali nauczanie Mojżesza w kwestii małżeństwa i rozwodu (w. 18). Saduceusze ponadto mieli inne przewinienie, polegające na „niesłuchaniu” pośrednio Mojżeszowego nauczania o zmartwychwstaniu (Łk 20.27).

30. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Jest to dosyć racjonalne przypuszczenie: wskrześ kogoś z umarłych i wtedy uwierzą. Lecz nic bardziej dalekiego od prawdy. Kiedy wskrzeszenie miało rzeczywiście miejsce, to czytamy, że: Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza (J. 12.10).

Cała ironia i tragiczność zawarta w tym wersecie jest widoczna, kiedy dodatkowo rozważymy reakcję Kajfasza i jego grupy społecznej, gdy Łazarz został wskrzeszony. Daleka ona była od skłonienia ich do nawrócenia, wskrzeszenie Łazarza ostatecznie przekonało ich do zabicia Jezusa. Jest to zapisane w ewangelii Jana 11.47-51: Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród. Tym bardziej za możliwość zmartwychwstania wymagającego wiary i pokuty.

31. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą. Mojżesz w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju mówi jasno zarówno o statucie zmarłych, jak i o nadziei zaoferowanej ludzkości. Lecz faryzeusze i saduceusze, każdy na swój sposób, nie usłuchali tej nauki. Upewnijmy się, że my nie uczynimy podobnie.

Ian Giles, London

Nakarmienie tłumów

Nakarmienie tłumów przez Jezusa miało miejsce dwukrotnie. Nakarmienie pięciu tysięcy jest wspomniane we wszystkich czterech ewangeliach i jest jednym z nielicznych cudów, któremu poświęcono tyle uwagi. Drugie podobne wydarzenie, kiedy Jezus nakarmił cztery tysiące ludzi, jest wspomniane dwukrotnie.

Jako że „całe Pismo jest pożyteczne” i żadne słowo nie jest zbędne rodzi się pytanie, dlaczego Duch Boży natchnął autorów biblijnych, by zapisali to niezwykłe wydarzenie pomnożenia chleba nie mniej niż sześć razy? Ten fakt powinien skłonić nas do stwierdzenia, że nie był to jakiś mało znaczący incydent, nad którym nie ma co się zbyt długo zastanawiać, ale raczej wydarzenie, które powinniśmy z uwagą przemyśleć. To postaramy się zrobić w niniejszym artykule.

Zauważmy najpierw, że Jezus używał wielu sposobów, by nauczać i przyciągnąć uwagę tych, którzy Go słuchali. Były to więc wypowiedzi bezpośrednie, ale także przypowieści, które zawierały ukryte znaczenia. Było to także coś, co moglibyśmy nazwać przypowieściami, poprzez działanie, w których nauczanie nie jest obywa się jedynie poprzez słowa, ale poprzez czyny. Przykładem tego może być przeklęcie drzewa figowego, które nie wydawało owoców – jego natychmiastowe usunięcie miało obrazować odrzucenie Izraela przez Boga. Czy możemy potraktować nakarmienie tłumów jako kolejną przypowieść poprzez działanie?

Na początku postawmy pytanie, dlaczego oba wydarzenia nakarmienia tłumów zostały zapisane: pięciu tysięcy i czterech tysięcy? SA one do siebie bardzo podobne, różnią się jedynie niewielkimi szczegółami. Ale kiedy zwrócimy uwagę właśnie na te szczegóły, zobaczymy pewne interesujące aspekty, które dadzą odpowiedź na nasze pytanie.

Nakarmienie pięciu tysięcy

Jeśli uwzględnimy zapisy we wszystkich czterech ewangeliach – Mateusz 14, Marka 6, Łukasza 9 i Jana 6, otrzymamy następujące szczegóły:

Miejsce: w pobliżu Betsaidy, na północnym brzegu Morza Galilejskiego, tam gdzie wpływa do niego Jordan.

Czas: Było to wiosną. Sugerują to trzy relacje ewangeliczne: Mateusz mówi, że tłum usiadł „na trawie” (14: 19); Marek mówi o „zielonej trawie” (6: 39); a Jan mówi, że było tam „dużo trawy” (6:10). W Palestynie tak mogło być jedynie zanim nastało gorące i suche lato. Potwierdza to komentarz Jana, który mówi „a była blisko Pascha” (w.4). Pascha była czasem, kiedy Żydzi pielgrzymowali do Jerozolimy, by świętować, co oznaczało, jak mówi Marek, iż „tych, co przychodzili i odchodzili było wielu” (6:31).

Okoliczności: Jezus przedostał się na drugą stronę jeziora, aby być na osobności. Pełen współczucia uzdrawiał chorych i spędził cały dzień nauczając o Królestwie Bożym (Łukasz 9:11). Kiedy nastał wieczór, Jezus nie chciał odprawić ludzi głodnych, tak więc uczynił cud.

Zebrani ludzie: Z miast Galilei (Marek 6:33)

Szczegóły związane z cudem: Jezus polecił uczniom, aby nakazali ludziom usiąść w zorganizowanych grupach po 50 osób (Łukasz). Wziąwszy dwa bochenki chleba i dwie ryby, Jezus pobłogosławił je – złożył dzięki za chleb i ryby, połamał je, a uczniowie rozdali je zgromadzonemu tłumowi. Wszyscy – 5000 mężczyzn plus kobiety i dzieci otrzymali więcej niż mogli zjeść.

Resztki: Po tym, jak tłum się posilił i rozszedł, uczniowie zebrali 12 pełnych koszy resztek. Znaczące jest tu użycie symbolu kosza. Greckie słowo użyte tutaj na określenie kosz to kophinos, co oznacza mały koszyk do ręki.

Nakarmienie czterech tysięcy

Ten cud jest zapisany jedynie w ewangeliach Mateusza rozdziale 15 oraz Marka, rozdział 8 i zawiera wiele znaczących różnic w stosunku do wcześniej opisanego cudu.

Miejsce: Po odwiedzeniu Tyru i Sydonu Jezus udał się na wschodnia stronę Morza Galilejskiego, w region zwany Dekapolis – Dziesięciogród (z greckiego: dziesięć miast, Marek 7:31). Jak sama nazwa wskazuje, zamieszkiwała tam znaczna liczba ludzi pochodzenia greckiego, jak również wielu Żydów. Wcześniej, w tym samym rejonie Jezus uzdrowił opętanego Gerazeńczyka. Po incydencie ze świniami Gerazeńczycy, którzy byli jego świadkami błagali Jezusa, aby odszedł z ich terenów. Zamiast tego Jezus nakazał uzdrowionemu, aby głosił swoim bliskim o tym, czego doświadczył. (Marek 5: 1-20). W ten sposób Dziesięciogród usłyszał o Jezusie jakby z drugiej ręki, przez świadectwo uzdrowionego i relacje pasterzy świń.

Czas: Prawdopodobnie w jakiś czas po tych wydarzeniach, „usiedli na ziemi” (Mateusz 15: 35), nie na trawie.

Okoliczności: Odmiennie niż przy poprzednim rozmnożeniu chleba tłum towarzyszył Jezusowi przynajmniej od trzech dni, słuchając jego nauczania. Jezus dokonał wielu znaczących cudów, wskutek których „wielbili Boga Izraela”. W tym to czasie nie mieli już co jeść i Jezus nie odesłał ich głodnymi (Mat. 15:32).

Zebrani ludzie: Ci, którzy tam byli „przybyli z daleka” (Marek 8: 3) i prawdopodobnie byli wśród nich Grecy i Żydzi. Być może dlatego wspomniane zostało, iż wielbili Boga Izraela”.

Szczegóły związane z cudem: Jedyne jedzenie, jakie uczniowie mieli to było siedem chlebów i „kilka rybek” (Mat.15:34). Jezus podziękowawszy łamał chleb i dawał uczniom, którzy nakarmili do syta całe 4000 ludzi.

Resztki: Tym razem resztkami, które pozostały po tym, jak tłum się posilił napełniono siedem koszy. Znowu greckie słowo użyte na określenie kosza, ma tu duże znaczenie, to słowo to spuris. W odróżnieniu od tamtych 12 małych koszyków, o których była mowa przy poprzednim cudzie, te były duże – takie, jakich używano do przewożenia towarów na ośle (były one zawieszone z dwóch stron osła). Każdy z tych koszy mógł pomieścić nawet człowieka, gdyż w takim samym koszy ukrył się apostoł Paweł uciekając z Damaszku – Dzieje Ap. 9:25 ( to samo greckie słowo spuris zostało użyte na określenie tego kosza). Tak więc ten cud ukazał ogromną obfitość pokarmu, który otrzymali zgromadzeni wokół Jezusa ludzie.

Przypowieści poprzez działanie?

Obydwa cudy nakarmienia pięciu i czterech tysięcy były oczywiście wspaniałą manifestacją mocy Bożej w Chrystusie. Ale czy mają one znaczenie takie, jak przypowieści?

Po pierwsze obydwa cudy zostały dokonane na ”miejscu pustynnym” (Łuk. 9:12; Mat. 14: 13), gdzie nie było żadnego naturalnego źródła pokarmu. W obydwu przypadkach pokarm pochodził tylko od Chrystusa. Po dokonaniu pierwszego cudu, Jezus wypowiedział słowa odnoszące się do znaczenia chleba: „Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot.” (Jan 6:33). Tak, więc chleb symbolizował Jezusa – jego słowa, jego czyny, i jeśli zostanie przyjęty może dać tym, którzy go spożywają życie wieczne. Jest to nauka, którą każdy uczeń Jezusa musi doceniać i według niej postępować.

Ale relacja o jednym z tych cudów byłaby już wystarczająca, by przekazać tę naukę. Po co więc dwie? Czy możemy w tym zobaczyć dwojaki aspekt misji Chrystusa?

Pięć tysięcy – Żydzi pod Prawem

Pierwszy cud – pierwszy i główny cel Chrystusa – to nakarmienie Żydów duchowym chlebem. Jezus rzekł do pewnej Greczynki, która prosiła go o uzdrowienie córki: „Pozwól, aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom.” (Marek 7:27).

To, że tłum liczący pięć tysięcy reprezentował Żydów potwierdzają także inne szczegóły. Jako naród Żydzi podlegali Prawu Mojżeszowemu i jego ostrym i formalnym regułom. Zostało to dobrze ukazane w sposobie, w jaki zebrany tłum pięciu tysięcy ludzi został podzielony na grupy, gdy miał usiąść na trawie. Był to zwyczajowy, regularny i formalny sposób grupowania. Oraz w drugim fakcie, a mianowicie, że ludzie ci byli w drodze do Jerozolimy, by uczestniczyć tam w święcie nakazanym przez Prawo Mojżeszowe.

Wszystkie liczby, które wspomniane zostały w relacji o pierwszym cudzie są żydowskie, miały znaczenie dla Żydów: 5 chlebów, 50 osób w grupach, 5000 mężczyzn. W ten sposób zostajemy odesłani do Pięcioksięgu, pięciu ksiąg, na których opierało się ich życie religijne. A potem pojawiają się następujące fragmenty: 12 pełnych koszy zebranych przez 12 uczniów. Nie ma już bardziej żydowskiej czy izraelskie liczby niż 12!

Tak więc w tym pierwszym cudzie nakarmienia tłumów Chrystus ofiaruje siebie samego jako chleb życia naturalnemu Izraelowi – Izraelowi mocno trzymającemu się tradycji i formalizmu religijnego. Jaka była ich odpowiedź? Odpowiedzią Żydów było to, że nie potrafili spojrzeć dalej i głębiej poza literalny pokarm i zgorszyli się tym, co mówił Jezus. Zostało to jasno przestawione w rozmowie, którą Chrystus prowadził z nimi, jak czytamy w Jana rozdz. 6. Poprzez analogię do chleba zstępującego z nieba, Jezus przedstawił siebie, jako prawdziwą mannę, prawdziwy chleb:, „ jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki” (w.51). Ale słowa te nie zostały zrozumiane: „Twarda to mowa, któż jej słuchać może?” (w.60).

Cztery tysiące – prawdziwi Żydzi i poganie

Zastanówmy się teraz nad drugim cudem, który został dokonany w mniej przyjaznym otoczeniu – cud, który przyniósł korzyść zarówno Żydom, jak i poganom. Przybyli oni z daleka, aby słuchać Jezusa (por. Efezjan 2:13). Czy zauważyliśmy, że w tym nakarmieniu prawdziwego Izraela, w którego skład wchodzili zarówno Żydzi, jak i poganie, rozdano chleb życia w o wiele większej ilości?
Liczby także są tu ważne. Liczba chlebów – siedem to liczba doskonała, podobnie jak liczba koszy pełnych zebranych resztek. Tłum liczył 4000 ludzi. Cztery to jedna z liczb oznaczających zbawionych. Przychodzą nam też na myśl cztery ewangelie i cztery żywe istoty z Objawienia oraz Nowe Jeruzalem w kształcie czworoboku. Ten czterotysięczny tłum został wyzwolony z formalizmu Prawa Mojżeszowego, co sugeruje swobody, przypadkowy sposób, w jaki ludzie usiedli na ziemi. Lud przebywał z Jezusem dłuższy czas – trzy dni.

Tak, więc mamy tu 4000 ludzi, którzy początkowo nie byli zaproszeni – tych, którzy kiedyś odtrącili Jezusa tak, jak owi Gerazeńczycy. Teraz szczerze zmienili swoje nastawienie. Towarzyszyli Chrystusowi, słuchali go tak długo, aż nie skończyły się ich zapasy żywności, a wówczas z chęcią przyjęli to, co im ofiarował. A zostało to ofiarowane w wielkiej obfitości, o czym świadczyło siedem wielkich koszy zebranych resztek. Tak więc Chrystus ofiarowuje nam więcej niż jesteśmy w stanie przyjąć czy wykorzystać.

Nauka dla nas

Co oczywiste, nie mamy wątpliwości co do natchnienia rozważanych fragmentów. Sam człowiek nie zdołałby zauważyć i przekazać tych na pierwszy rzut oko nieistotnych szczegółów, w których znajdujemy ukryte znaczenie. Wie studium Biblii takie jak to jest pożyteczne, gdyż buduje wiarę w Boże Słowo. Nigdy nie znajdziemy się w niebezpieczeństwie upadku, jeśli nasza wiara będzie oparta na osobistym, głębokim studium Słowa Bożego.

Ponadto mamy pewność tego, że Jezus jest świadomy ludzkich, fizycznych potrzeb tych, którzy podążają za nim. Wiedział, że tamte tłumy potrzebowały chleba, a ponieważ „szukali najpierw Królestwa Bożego”, które on głosił, żal mu było tego ludu. Tak też będzie z nami. Chrystus jest dla nas zapewnieniem. Że nie będziemy cierpieć niedostatku, ponieważ wyszliśmy za nim na pustkowie. Modlitwa „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” zawsze będzie wysłuchana.

Ale z drugiej strony, kiedy bliżej przyjrzymy się cudom nakarmienia tłumów, rozumiemy, że nie powinniśmy teraz oczekiwać luksusów. Chleby, które Chrystus rozdał to były małe chleby jęczmienne tamtych dniach był to najtańszy chleb, pokarm jedynie dla ubogich. Owe małe rybki, były naprawdę małe. W oryginale są to opsarion – małe marynowane rybki wielkości sardynek, i były tylko dwie. Galilea obfitowała w o wiele lepsze ryby. Tak więc nasz Pan mówi nam, że nie możemy oczekiwać, iż równocześnie będziemy mieć Ewangelię Zbawienia i wszystkie tak zwane dobra tego świata. Czy czasem o tym nie zapominamy?

Gdy spojrzymy na to os strony duchowej, to zobaczymy, że na „pustyni”, na której teraz żyjemy nie ma pokarmu, który wart byłyby posiadania. Czy zawsze pamiętamy o tym, kiedy stajemy przed pokusami dzisiejszego świata?

W ewangelii Jana znajdujemy także opowiedz Żydów na cud, którego dokonał Jezus. Rozumieli ten cud i tego, który go dokonał, jako odpowiedź na problemy tego życia: „szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się” (6:26). Następnie Jezus powiedział im o pokarmie, który on ma i o którego zdobycie warto się potrudzić: „Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm życia wiecznego, który wam da Syn Człowieczy” (w.27). Tym pokarmem, który trwa były słowa i nauka Jezusa: „Słowa, które powiedziałem do was są duchem i żywotem” (w.63).Wówczas Żydzi, a nawet niektórzy uczniowie nie mogli zaakceptować tych słów i „wielu … już z nim nie chodziło” (w.66).

Lecz świadkowie drugiego cudu symbolizujący prawdziwy Izrael Boży – składający się zarówno z Żydów, jak i pogan – będą trwać z nim, nie tylko przez trzy dnia, ale przez całą wieczność.

Dziesięciu trędowatych

ZBLIŻAŁY SIĘ ostatnie tygodnie posługi Jezusa, podczas których głosił on dobra nowinę o Bożym Królestwie swym współbraciom Żydom i uzdrawiał wielu chorych, których przynoszono do niego. Schodząc ze „świętej góry” (2 P 1.18), góry, na której Jezus objawił się w chwale Piotrowi, Jakubowi i Janowi, prawdopodobnie góry Hermon, Jezus postanowił udać się do Jerozolimy (Łk 9.51). W czasie tej drogi musiał iść przez Samarię. Wrogo usposobieni tamtejsi wieśniacy zakazali im wstępu, ponieważ była to grupa Żydów podróżująca do pogardzanej przez nich Jerozolimy. Żaden szanujący się Samarytanin nie dałby gościny Żydowi, szczególnie będącemu w drodze do Jerozolimy.

Która świątynia?
Jednym z powodów ostrego konfliktu między Samarytanami a Żydami było właściwe usytuowanie świątyni. Żydzi słusznie twierdzili, że powinna ona znajdować się w Jerozolimie, lecz Samarytanie utrzymywali, iż dom Boga powinien stać na górze Garizim i tam też zbudowali oni świątynię. Reputacja Jezusa, jego niezwykłe nauki i cudowne uzdrowienia, wszystko to wskazywało na zupełnie realną możliwość, iż był on rzeczywiście oczekiwanym Mesjaszem. Jeśli Jezus by zdecydował, że Samarytanie mają rację sytuując świątynię na Garizim, przyjęliby go natychmiast z radością i entuzjazmem. Jednak, kiedy Jezus powiedział, iż podróżuje do Jerozolimy, miasta żydowskiego, to wystarczyło – postanowili nie mieć z nim nic wspólnego.
Św. Łukasz pisze: Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze (pomiędzy) Samarii i Galilei. (Łk 17.11) Jezus celowo unikał podróżowania przez geograficzne terytoria zarówno Samarii, jak i Galilei, podążając wzdłuż ich granic w kierunku rzeki Jordan. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka (w. 12).

„Poza obozem”
Prawo było bezkompromisowe w sposobie, w jaki ofiary tsara’at (trądu) miały być wyłączone ze społeczności: Przez cały czas trwania tej choroby (hbr. negas, co znaczy „dotknięty”, „zaatakowany”, „uderzony”) będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem. (Kpł 13.46) Lecz wydaje się, że chociaż poszczególne ofiary dotknięte tsara’at były wykluczane ze zdrowej społeczności, to nie unikały one towarzyskich kontaktów ze swoimi towarzyszami niedoli. Można przypomnieć owych czterech trędowatych, którzy siedzieli u wejścia do bramy w okresie głodu za czasów działalności Elizeusza, którzy podjęli wspólną decyzję zejścia do obozu, a nie śmierci przed bramą.
Jak tego wymagało Prawo, owych dziesięciu dotkniętych chorobą ludzi pozostawało w oddaleniu, lecz to nie uniemożliwiało tym biednym wyrzutkom desperackiego błagania o pomoc. Razem, jednym głosem zgodnie wołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami (w. 13). Zaledwie ten krzyk się urwał, natychmiast, bez widocznej przerwy ani żadnych słów dociekania, Jezus po prostu powiedział: Idźcie, pokażcie się kapłanom. (w. 14) Wydaje się, że wszyscy ci ludzie wiedzieli dokładnie, co to oznacza. Rozumieli w pełni, że Prawo wymaga rytualnego oczyszczenia z choroby, czyli było konieczne, aby pokazali się kapłanowi. Musieli otrzymać oficjalne potwierdzenie oczyszczenia się z trądu, zanim mogli zostać w pełni przyjęci na powrót do żydowskiej społeczności i nie być już dłużej uznawanymi za wyrzutków.
Mamy tu do czynienia z jednym spośród wielu przykładów mających miejsce w czasie działalności Jezusa, kiedy pokazuje on swe posłuszeństwo wymogom Prawu Mojżeszowemu. On sam został „zrodzony pod prawem”, tak więc był mu posłuszny, gdyż było to prawo jego Ojca. Dlatego, chociaż kapłani byli śmiertelnymi wrogami Jezusa, polecił on, by te nieszczęsne dusze czyniły to, czego wymaga Prawo.
Ci ludzie pojęli w lot, co Jezus kazał im zrobić, ponieważ gdy szli, zostali oczyszczeni. Greckie słowo tłumaczone „oczyszczeni” znaczy „uczynić czystym” – usunięcie fizycznej plamy lub brudu, albo chorób, szczególnie tych, które wiązały się z oszpeceniem. Ta perspektywa tak wypełniła serca tych ludzi, że kiedy pośpieszyli, by znaleźć kapłana w świątyni, przerażająca przypadłość znikła. Lecz nie byli oni prawnie oczyszczeni dotąd, dopóki nie odbyli pełnych obrządków i nie złożyli ofiar w czasie siedmiodniowego rytuału wymaganego przez Prawo Mojżeszowe. Przy innej okazji Jezus po prostu dotknął chorego mężczyzny i został on natychmiast oczyszczony: ale Jezus potem nakazał temu mężczyźnie, by pokazał się kapłanowi (Mt 8.3-4).

W różnych kierunkach
Ap. Łukasz kontynuuje: Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. (Łk 17.15-16) Dziewięciu z tych mężczyzn było Żydami, dlatego mieli udać się do świątyni w Jerozolimie, by wypełnić prawne nakazy w następstwie swego cudownego uwolnienia od ciężaru ich choroby. Lecz Samarytanin musiał podążyć w innym kierunku, do świątyni na górze Garizim, gdzie mieszkał jego kapłan. Garizim była górą błogosławieństwa (Pwt 11.29) i to stamtąd ogłoszono błogosławieństwo za posłuszeństwo wobec uroczystego zgromadzenia Izraela.
Tych wszystkich dziesięciu mężczyzn pokazało przez swą natychmiastową reakcję godną pochwały wiarę w to, co Jezus mógł dla nich uczynić i to w czasie, kiedy udali się w drogę w odpowiedzi na nakaz Jezusa, szczęśliwi uświadomili sobie, że zostali uzdrowieni. Mamy tu jedną z podstawowych nauk zawartych w Piśmie świętym: wiara w Pana Jezusa, posłuszeństwo jego przykazaniom i całkowite pewność, że ma on wolę uzdrowić, jeśli bez zastrzeżeń zastosujemy się do jego instrukcji. We właściwym czasie, jeśli wierzymy i jesteśmy pewni swej wiary, my także zostaniemy uzdrowieni. Mamy zatem tę pewność, że podczas sądu zostaniemy zgodnie z prawem oczyszczeni i unieśmiertelnieni.

Jeden wdzięczny człowiek
Samarytanin upadł na twarz do nóg Jezusa i dziękował Mu. Mamy tu greckie słowo eucharisteo, słowo, którego Jezus użył, składając dziękczynienie przy ustanawianiu zwyczaju łamania chleba i picia wina. Rzeczownik „eucharist” jest używany przez niektóre kościoły do opisania ostatniej wieczerzy. Dziękczynienie jest wyrazem radości skierowanej do Boga i jest określane jako owoc Ducha Świętego. Św. Paweł w swym liście do Kolosan napisał: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności. (Kol 2.7) Gdzie indziej pisze: W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. (1 Tes 5.18)
Teraz widzimy, że Samarytanin, kiedy zobaczył, iż został uzdrowiony, zorientował się, że była to nagroda dla niego za jego wiarę w Jezusa. Chwalił Boga „donośnym głosem”. Jezus słyszał ten okrzyk radosnego sławienia Boga z oddali. Ów człowiek chciał, żeby Jezus wiedział, iż jego radość nie może być tłumiona. Już nie był dotknięty straszną zarazą tsara’at, chodząc z obowiązkowym kapturem zakrywającym wąsy i wołając „Nieczysty, nieczysty”. Mógł on teraz powtórzyć modlitwę Dawida: Panie, … biadania moje zmieniłeś mi w taniec; wór mi rozwiązałeś, opasałeś mnie radością, by moje serce nie milknąc psalm Tobie śpiewało. Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał na wieki. (Ps 30.11-13).
Lecz potem ten Samarytanin, zamiast stać w oddaleniu, podszedł do Jezusa, upadając do jego stóp i wylewając z siebie nieustannie żarliwe słowa dziękczynienia. Jezus odpowiedział: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?
żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.
Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła. (Łk 17.17-19) Owych dziewięciu Żydów zostało oczyszczonych i w odpowiedzi na słowa Jezusa udali się, by dopełnić rytuału wymaganego przez Prawo. Lecz ów „cudzoziemiec”, Samarytanin, nie miał gdzie iść, gdyż nie było kapłana na Garizim mającego prawo spełnienia wymogów Prawa. Nie miał innej możliwości, jak tylko przyjść do Jezusa, prawdziwego Najwyższego Kapłana. Ów cudzoziemiec-Samarytanin, uznając swoją całkowitą osobistą podległość Jezusowi, swemu zbawcy, był więcej niż oczyszczony – był zbawiony.
Dziewięciu Żydów zastosowali się do poleceń Jezusa. Lecz dostarczyli Jezusowi mniej radości, gdyż zabrakło im tej osobistej wdzięczności dla kogoś, kto ich oczyścił. Ich reakcja była automatycznym uznaniem faktu, że Prawo wymagało, by poddali się prawnemu rytuałowi, zanim ich społeczność będzie mogła ich przyjąć do swego grona. Lecz nie potrafili spojrzeć ponad Prawem na kogoś znajdującego się pośród nich, kto mógł dać im zbawienie; coś, czego Prawo uczynić nie było w stanie. Samarytanin nie miał śmiertelnego kapłana, do którego mógłby się udać, ale szybko dostrzegł, że ten, który go uzdrowił, był naprawdę Najwyższym Kapłanem Boga.

Norman Mitchell

Kim lub czym jest Lucyfer?

Określenie „Lucyfer” pojawia się w Biblii tylko raz, w słowach proroka Izajasza. Wielu twierdzi, iż odnosi się ono do diabła, który literalnie został usunięty z nieba jako „upadły anioł”, lecz czy właśnie o tym naucza ten tekst? Fragment ten brzmi następująco:

Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, (Lucyferze – w niektórych przekładach) Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? [Iz 14.12]

Jaki jest kontekst tego wersu i kto się tu wypowiada? Patrząc na ten rozdział jako całość, widzimy, że prorok wypowiada się przeciw przyszłemu prześladowcy Izraela, imperium babilońskiemu, które najechało królestwo Judy i wzięło Żydów do niewoli około 600 roku przed Chrystusem. Imperium babilońskie wchłonęło w wyniku swej ekspansji wiele innych państw, czyniąc z nich słabe podbite narody. Następnie prorok przepowiada, że nadejdzie dzień, kiedy lud Boży, Żydzi, będą uwolnieni spod panowania tych wrogich sił i króla-tyrana. To król Nabuchodonozor i jego dynastia miały być królem, o którym mówi się w wersie 4 tego rozdziału:

rozpoczniesz tę satyrę na króla babilońskiego i powiesz: O, jakże nadszedł kres ciemięzcy! Jak ustała jego zuchwałość! Połamał Pan laskę złoczyńców i berło panujących, co smagało narody zajadle nieustannymi ciosami, co rządziło ludami z wściekłością, prześladując je bez miłosierdzia. [Iz 14.4-6]

Los miał się odwrócić i król Babilonu miał zostać pozbawiony swej władzy. Tak więc w kontekście, w poetyckiej metaforze zastosowanej przez proroka w wersie 12, Izajasz porównuje króla Babilonu do kogoś, kto został wyniesiony wysoko jak gwiazda na niebie, lecz „runie na ziemię”.

Widzimy z tego biblijnego zapisu, co zostało potwierdzone przez historię, że Cyrus, król Persji, podbił Babilon, a medo-perskie imperium wchłonęło z kolei imperium babilońskie. Baltazar, król babiloński, został zabity i król Medów Dariusz objął we władanie jego królestwo (zob. Dn 5.30-31).

Określenie „Lucyfer” znaczy „gwiazda poranna”. Fragment w księdze Izajasza mówiący o „Lucyferze” jest aluzją do człowieka, który wyniósł sam siebie do statusu dostojnika, osoby równej bogom. Nabuchodonozor, król Babilonu, jest przykładem dumnego despoty, który tak właśnie uczynił (zob. Dn 4.29-30).

Często w Piśmie słowo „niebiosa” używane jest jako symbol oznaczający przywódców narodów. Izajasz zwraca się do przywódców Izraela w ten sposób: Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu.. [Iz 1.2] Izajasz nie zwraca się literalnie do niebios, gdyż dalej prorok kontynuuje: Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy… [Iz 1.10] Tak więc pomysł ukazania króla Babilonu podnoszącego siebie do statusu gwiazdy w niebiosach można uznać po prostu jako metaforę przesadnego samouwielbienia potężnego władcy, który jak drzewo „runął” ze swej dumnej i wysokiej pozycji.

Justin Giles

Czy ma znaczenie, w co wierzysz?

ODPOWIEDŹ NA TO pytanie zależy od tego, czy martwisz się lub nie o konsekwencje swej wiary. Jeśli wierzysz, że Ziemia jest płaska i nie dbasz o kpiny innych ludzi, to nie ma to żadnego znaczenia. Jednakże, jeśli wierzysz, że możesz przejść przez ruchliwą ulicę bez oglądania się na przejeżdżające samochody, to ta wiara może pociągnąć za sobą bardzo poważne konsekwencje, jeśli się do niej zastosujesz. Trwanie w takiej wierze prawdopodobnie doprowadzi do zachowania, które spowoduje śmierć twoją i innych, w którym to wypadku ma to znaczenie.

Kiedy pytamy – czy ma znaczenie, w co wierzysz, w kontekście tego, co jest zapisane w Piśmie Świętym, to znów jest ważne, by zbadać konsekwencje tego, w co wierzymy, aby zdecydować, czy to ma znaczenie, czy też nie. Od początku, zapisanego w Księdze Rodzaju, konsekwencje naszej wiary i naszego zachowania stały się bardzo jasne. Czytamy:

A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;

ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz. [Rdz 2.16-17]

             Instrukcje dotyczące spożywania z drzew rosnących w ogrodzie, gdzie Bóg umieścił człowieka, są bardzo jasno tu przedstawione, tak samo, jak i konsekwencje niezastosowania się do nich. Człowiek nie miał możliwości osobistego sprawdzenia prawdziwości tego, co powiedział Bóg; musiał uwierzyć, że jest to prawdą i później prawda tego stwierdzenia została zakwestionowana. Wąż, jedno z dzikich stworzeń, które uczynił Bóg, rzekł do Ewy:

Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. [Rdz 3.1-5]

             Otrzymawszy taką radę, sprzeczną z Bożymi instrukcjami, Ewa stanęła przed wyborem, komu uwierzyć. Ona, a potem Adam, uwierzyli wężowi, a nie Bogu.

Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.[Rdz 3.6]

             Konsekwencje ich zachowania, będące wynikiem ich wiary, były katastrofalne:

Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! [Rdz 3.17-19]

             Słowa św. Pawła przypominają nam, że akt ten był znaczący także dla całej ludzkości!

Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli.. [Rz 5.12]

             Czy miało znaczenie, w co wierzyli Adam i Ewa?

Około 2 000 lat później naród izraelski stanął przed wyborem, komu uwierzyć, co również miało poważne konsekwencje. Porzuciwszy niewolnicze życie w Egipcie, pod przywództwem Mojżesza, przygotowali się do wejścia do ziemi Kanaan, którą Bóg obiecał im dać w posiadanie. Posłanym na wywiad dwunastu szpiegom powiedziano, by zbadali żyzność tej ziemi oraz potęgę militarną jej mieszkańców. Kiedy szpiedzy powrócili, przynieśli ze sobą dużą ilość owoców jako dowód płodności tamtej ziemi [Lb 13.23] i zakomunikowali: Udaliśmy się do kraju, do którego nas posłałeś. Jest to kraj rzeczywiście opływający w mleko i miód, a oto jego owoce. [Lb 13.27] Dwaj spośród szpiegów, Jozue i Kaleb, donieśli:

Kraj, który przeszliśmy celem zbadania go, jest wspaniałym krajem. Jeśli nam Pan sprzyja, to nas wprowadzi do tego kraju i da nam ten kraj, który prawdziwie opływa w mleko i miód. Tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie bójcie się też ludu tego kraju, gdyż ich pochłoniemy. Obrona od niego odstąpi, a z nami jest przecież Pan. Zatem nie bójcie się ich! [Lb 14.7-9]

             Jednakże słowa pozostałych dziesięciu szpiegów stały w sprzeczności z tą wiarą:

Nie możemy wyruszyć przeciw temu ludowi, bo jest silniejszy od nas.

I rozgłaszali złe wiadomości o kraju, który zbadali, mówiąc do Izraelitów: Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. [Lb 13.31-32]

             Stając wobec wyboru, komu uwierzyć, Izraelici zdecydowali się uwierzyć owym dziesięciu szpiegom i, odrzucając słowa Bożej obietnicy, chcieli powrócić do kraju swego niewolnictwa. [Lb 14.4] W rezultacie tej wiary Bóg ogłosił następujący wyrok:

nie wejdziecie z pewnością do kraju, w którym uroczyście poprzysiągłem wam zamieszkanie, z pewnością nie wejdziecie – z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna. Wasze małe dzieci, o których mówiliście, że będą wydane na łup, one wejdą i poznają kraj, którym wyście wzgardzili. Jeśli zaś chodzi o was, to trupy wasze legną na pustyni, a synowie wasi będą się błąkali na pustyni przez czterdzieści lat, dźwigając ciężar waszej niewierności, póki trupy wasze nie zniszczeją na pustyni. Poznaliście kraj w przeciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę. [Lb 14.30-34]

             W Nowym Testamencie autor Listu do Hebrajczyków mówi, że wybór dokonany przez Izraelitów był przykładem niewiary, która prowadziła do ich śmierci w czasie czterdziestoletniej wędrówki po pustyni [Hbr 3.17-19].

Innym przykładem może być zachowanie Ahaba, króla Izraela, który zginął w bitwie, kiedy nie uwierzył prorokowi Boga, który poinformował go , że zostanie zabity, lecz zdecydował się uwierzyć prorokom swych bożków, którzy zapowiedzieli zwycięstwo [1 Krl 22.1-36].  Później w swej historii naród Judy nie uwierzył słowu Boga przekazanemu przez proroka Jeremiasza. Po zburzeniu Jerozolimy przez Babilończyków prorok powiedział im, by pozostali w kraju i nie uciekali do Egiptu, gdyż  tam umrą [Jr 42.1-22].

Powyższe przykłady ze Starego Testamentu pokazują, jak wielkie może mieć znaczenie, w co wierzymy, kiedy istnieje wybór pomiędzy wiarą w słowa Boga a ich odrzuceniem. Jak więc mamy odpowiedzieć na słowa Jezusa, który był wcielonym Słowem Boga? [J 1.14] Jezus mówił do swych uczniów:

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. [Mk 16.16-17]

             Jezus stawia jasno wybór przed wszystkimi, którzy słyszą Dobrą Nowinę – wiarę i chrzest, które wiodą do zbawienia, albo brak wiary, która prowadzi do potępienia. Zwróć uwagę na to działanie – w tym wypadku chrzest w następstwie wiary. Nie możemy twierdzić, że wierzymy Ewangelii, odrzucając konieczność chrztu poprzez całkowite zanurzenie w wodzie. Jak pisze św. Jakub: wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie [Jk 2.17].

Co jeszcze Słowo Boga w Nowym Testamencie mówi nam o tym, w co mają wierzyć wyznawcy Jezusa i jakie czyny powinny towarzyszyć tej wierze? Św. Paweł wyjaśnia wiernym w Koryncie, że wiara w zmartwychwstanie jest podstawową częścią ewangelicznego przekazu. Pisze on: Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem [1 Kor 15.3-4].

Jednakże dalej kontynuuje: dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? [1 Kor 15.12]. Tę wiarę św. Paweł określa jako grzech:

Ocknijcie się naprawdę i przestańcie grzeszyć! Są bowiem wśród was tacy, co nie uznają Boga. Ku waszemu zawstydzeniu to mówię! [1 Kor 15.34]

Św. Paweł takie same słowa potępienia miał dla tych, którzy mówili: zmartwychwstanie już nastąpiło, i wywracają wiarę niektórych. [2 Tym 2.18] Ta nauka

jak gangrena będzie się szerzyć wokoło i ci, którzy w to wierzą i tego nauczają odpadli od prawdy. W przeciwieństwie do tych błędnych wierzeń św. Paweł zapewniał podczas procesu przed rzymskim namiestnikiem Feliksem: nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych [Dz 24.15]. Jezus głosił to samo:

Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. [J 5.28-29]

             To zmartwychwstanie nastąpi po powrocie Jezusa na ziemię (zob. 1 Tes 4.16). Św. Piotr ostrzegał wiernych, że nadejdzie czas, kiedy ludzie nie będą w to wierzyć. Będą temu zaprzeczać i mówić: Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? [2 P 3.3-4].

Jakie są konsekwencje niewiary w drugie przyjście Jezusa? Czy to rzeczywiście ma znaczenie? W zapowiedzi swego powrotu Jezus ostrzegł:

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. [Łk 21.34-35]

Podobnie jak Jezus, św. Paweł przestrzegł, że przyjście Jezusa będzie miało niszczycielskie konsekwencje dla bezbożnego świata:

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. [1 Tes 5.1-3]

             Lecz na tych, którzy wierzą i przygotowują się, czeka perspektywa zbawienia:

Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. [Hbr 9.28]

             Czy ma znaczenie, w co wierzysz?

W przytoczonym wyżej cytacie z ewangelii Jana rozdz. 5 Jezus odnosi się do tych, którzy pełnili dobre czyny  i do tych, którzy pełnili złe czyny. Konsekwencją pierwszych jest życie po zmartwychwstaniu, a konsekwencją drugich – śmierć. To znów prosi się o zadanie pytania: czy ma znaczenie, w co wierzymy odnośnie sposobu, w jaki wiedziemy nasze życie? W ostatnich latach przekonania dotyczące wielu aspektów personalnych zachowań uległy radykalnej zmianie, nawet pośród tych osób, które nazywają siebie samych chrześcijanami. Musimy obiektywnie przyjrzeć się tym przekonaniom w świetle nauki płynącej z Biblii.

Rozważmy na przykład nauczanie Jezusa na temat małżeństwa i rozwodów. Odpowiadając na pytanie odnośnie rozwodu [Mk 10.2], Jezus kieruje swych słuchaczy do aktu stworzenia Adama i Ewy [Mk 10.6] i wyciąga wniosek: Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! [Mk 10.9]. Kiedy uczniowie pytali Jezusa w sprawie tego nauczania, on odpowiedział: Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo. [Mk 10.11-12]

             To bardzo bezkompromisowe stanowisko Jezusa, szczególnie kiedy patrzymy na nie oczyma człowieka żyjącego w 21. wieku. Jezus powiedział, że uważa powtórne małżeństwo po rozwodzie za cudzołóstwo. Biblia przedstawia jasno konsekwencje cudzołóstwa: rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. [Hbr 13.4] To, czy uważamy to stanowisko za sprawiedliwe albo surowe, nie ma znaczenia; ważne jest, czy akceptujemy lub nie Boże widzenie ludzkich zachowań.

Cudzołóstwo nie jest jedynym zachowaniem, o którym Biblia mówi, że będzie miało druzgocące konsekwencje.  Św. Paweł pisał do Koryntian:

Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. [1 Kor 6.9-10]

             Jezus powróci na ziemię, aby założyć Boże królestwo i to, w co ty i ja wierzymy i w jaki sposób się zachowujemy, będzie miało dalekosiężne konsekwencje. Św. Paweł pisał o dniu, w którym Pan Jezus pojawi się z niebios:

w płomienistym ogniu, wymierzając karę tym, którzy Boga nie uznają i nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego Jezusa. Jako karę poniosą oni wieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jego w owym dniu, kiedy przyjdzie, aby być uwielbionym w świętych swoich i okazać się godnym podziwu dla wszystkich, którzy uwierzyli [2 Tes 1.8-10]

             Czy ma znaczenie, w co wierzysz? Odpowiedź na to żywotne pytanie jest w istocie kwestią życia i śmierci!

Simon Perfitt

Odniesienia ap. Pawła do współczesnych mu zwyczajów i obyczajów

JEŚLI list napisany przez Anglika do angielskiego odbiorcy zawierałby odniesienia do lokalnych warunków, byłby łatwo zrozumiany. Lecz jeśli ten list zostałby przetłumaczony na język włoski, pierwotne intencje angielskich odniesień nie byłyby prawdopodobnie przekazane włoskiemu czytelnikowi. Przekład mógłby nie zachować zamierzonego sensu wypowiedzi.
Podobnie rzecz się ma z pismami św. Pawła, którego listy zostały napisane w oryginale po grecku i zawierają niezliczone odniesienia do codziennego życia w greckim i rzymskim świecie, w którym ich autor się poruszał. Upływ czasu oraz brak wiedzy na temat panujących wówczas zwyczajów, łącznie z kłopotami translatorskimi, wystarczą, by przesłonić wiele przed angielskim czytelnikiem. Św. Paweł używał często prawnych, wojskowych, politycznych, religijnych i marynistycznych terminów, wszystkich mających lokalne znaczenie, które, właściwie zrozumiane, uwydatniają piękno jego aluzji i nauk.
Naszym celem w tej serii artykułów jest, z pomocą znawców greki, dotrzeć pod powierzchnię tłumaczenia i dowiedzieć się, kiedy i w jaki sposób św. Paweł używa wyrażeń z zakresu politycznego, społecznego czy wojskowego słownictwa. Kilka przykładów, takich jak jego odniesienie do igrzysk greckich, jest dobrze znanych, lecz można wskazać ich znacznie więcej.

Igrzyska istmijskie
Igrzyska istmijskie odbywały się w Koryncie. Zawodnicy, a także ich trenerzy i sędziowie, musieli złożyć przysięgę, że w ciągu minionego roku oddawali się ciężkiemu treningowi i stosowali ścisłą dietę. Musieli okazać znajomość wszystkich zasad wyścigu i przysięgnąć, że będą im wierni, a jeśli je złamią, zostaną zdyskwalifikowani. Musieli być z urodzenia Grekami, wykazującymi się życiem wolnym od wykroczeń moralnych lub politycznych i o niezbrukanej reputacji.
Zasady rywalizacji były ogłaszane publicznie przez herolda, a zwycięzcy byli nagradzani wieńcem z gałązek sosen z pobliskich drzew albo z liści bluszczu lub laurowych. Ich imiona były umieszczone na narodowych listach zwycięzców, w ich rodzinnych miastach odbywały się triumfalne procesje i otaczano ich szacunkiem oraz honorami, gdziekolwiek się udawali.
Na wiele z powiedzeń św. Pawła powyższe fakty miały wpływ. Nagląc swych braci do powielania wyników zawodników, mówi do braci tej właśnie eklezji, gdzie odbywały się owe igrzyska: Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Przypomina im o zasadach: Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia i czyni porównanie: oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą (1 Kor 9.24-25). I kontynuuje dalej, mówiąc: Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego (w.26,27). Wiemy z jego słów do Tymoteusza, że nie przegrał w tych zawodach: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem (2 Tym 4.7).
Przypomina również Tymoteuszowi o konieczności stosowania się do zasad: Również jeżeli ktoś staje do zapasów, otrzymuje wieniec tylko /wtedy/, jeżeli walczył przepisowo (2 Tym 2.5), gdzie przepisowo znaczy „zgodnie z zasadami”.
Czasami śmiertelnie wyczerpujący wysiłek Greków kosztował ich ich własne życie; umierali z powodu krańcowego wyczerpania. Św. Paweł był gotowy na to, jeśli zajdzie taka potrzeba: Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: /bylebym/ dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej (Dz 20.24)

Życie po śmierci
W całej Grecji kwestii śmierci towarzyszyło generalne poczucie beznadziejności. Istniało przekonanie, że nie będzie życia po śmierci ani powtórnego spotkania z ukochanymi. W Tessalonikach sformułowane w tej kwestii zapatrywania można nadal odczytać na nagrobnych inskrypcjach. Na przykład, mężczyzna o imieniu Aeschylus pisze: „Dla raz umarłego nie ma zmartwychwstania”. Nowo nawróceni wierni w Tessalonikach wcześniej podzielali przygnębienie swoich rodaków, toteż św. Paweł pocieszył ich odnośnie przyszłości: Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei (1 Tes 4.13). Ci, „którzy nie mają nadziei”, stanowili większość mieszkańców Tessalonik, Grecji i świata. Możemy sobie wyobrazić, że w Tessalonikach mieszkało wielu ludzi o wdzięcznym sercu, gdy dobra nowina zmieniła ich pogląd na życie. Naturalnie, kiedy Bóg zaoferował życie nie-Żydom, czytamy, że: Poganie słysząc to radowali się (Dz 13.48).

Trzymając się prostej linii
Cięcie piłą drewna przez stolarza było za czasów św. Pawła, podobnie jak dzisiaj, bardzo trudne ze względu na konieczność trzymania prostej linii podczas cięcia kawałka drewna, lecz dla stolarza nie jest to czynność wymagająca wiele wysiłku. Dla niego jest to łatwe, nie z powodu nadnaturalnej siły mięśni, lecz z jednego tylko powodu: długiej praktyki. Tnie on drewno prosto według linii, ponieważ jest wykwalifikowany, a jest wykwalifikowany, gdyż czyni to tak często. Św. Paweł niewątpliwie obserwował pracę stolarzy i podziwiał ich zręczność. Dlatego mówi do Tymoteusza: Dołóż starania, byś sam stanął przed Bogiem jako godny uznania pracownik, który nie przynosi wstydu, trzymając się prostej linii prawdy (2 Tym 2.15). „Trzymając się prostej linii” znaczy dosłownie „ciąć prosto”, wyrażenie, którego używa się także w odniesieniu do pracy oraczy i budowniczych dróg.

Tabliczki
W Ewangelii Łukasza 1.63 Zachariasz poprosił o „tabliczkę” i napisał na niej Jan będzie mu na imię. Takie tabliczki można zobaczyć w British Museum. Ich powierzchnia pokryta jest woskiem, a pisano na niej za pomocą czegoś w rodzaju rylca. Kształtem przypominał on ołówek, ostry na jednym końcu, służącym do rysowania lub pisania na wosku, i płaski na drugim końcu w celu wymazywania lub usuwania tego, co zostało napisane. Czynność tę nazywano „skreślaniem” („wymazywaniem”) i jeśli rachunek bądź umowa, zapisane na takiej tabliczce, musiały być usunięte, były one albo wymazywane, albo też przebijano je gwoździem, by zaznaczyć ich anulowanie. W Kol. 2.14 św. Paweł mówi, że Jezus wykonał obydwie te czynności w stosunku do Prawa Mojżeszowego: skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.
Trzy inne przypadki występowania greckiego słowa oznaczającego „skreślanie” są dla nas pocieszeniem: Pokutujcie … aby grzechy wasze zostały zgładzone (Dz 3.19); każdą łzę otrze Bóg z ich oczu (Obj 7.17;21.4). Ale istnieje coś, co nie zostanie starte – imiona zbawionych zostaną zapisane trwale: z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami (Obj 3.5).

Rodacy
Wiele miast w Azji Mniejszej było rzymskimi koloniami albo miastami garnizonowymi; i wszyscy mieszkańcy takiego miasta byli zobowiązani do jego obrony. W przypadku niebezpieczeństwa obywatele łączyli się w jedną zgraną jednostkę, scementowaną przez wspólne niebezpieczeństwo, i ramię w ramię walczyli z wrogiem. Uprzednio współobywatele, teraz stawali się współbojownikami. Mając w pamięci fakt, że Filippi było rzymską kolonią, zrozumiemy, że kiedy św. Paweł napisał do jej mieszkańców, pojęli znaczenie użytego przez niego wyrażenia:
Tylko sprawujcie się (obywatelstwo) w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja – czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka – mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię (Fil 1.27). „Wiara w ewangelię” jest miastem wartym obrony. Mamy być współbojownikami, słowo to św. Paweł odnosi do Epafrodyta, odpowiadającego tej charakterystyce (Fil 2.25).

Palone ciała
W Atenach był powszechnie znany grobowiec pewnego hinduskiego buddysty, na którym były wyryte te słowa: „Tu leży Zarman-ochegas, który uczynił sam siebie nieśmiertelnym”. Prawdopodobnie uczynił to przez poświęcenie swego ciała, w ten sposób unieśmiertelniając swą duszę. Dobrowolnie spalił się. Jego celem było zbawienie samego siebie. Możliwe, że św. Paweł miał na myśli tę ludzką zarozumiałość, kiedy stwierdził w Liście do Koryntian: I gdybym… ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał (1 Kor 13.3).

Żeglowanie z wiatrem
Statkami przystosowanymi do podróży morskich za czasów św. Pawła były niezdarne żaglowce. Zdarzało się, że kiedy wiał silny wiatr, żeglowanie stawało się niebezpieczne z powodu wielkiej rozpiętości ich żagli. Ostrożny żeglarz w takich wypadkach refuje żagiel (tzn. zwija go lub składa), by zmniejszyć niebezpieczeństwo wywrócenia łodzi dnem do góry albo uniesienia żaglowca z falami. Lekkomyślny żeglarz myślał o czasie, jaki mógłby stracić zmniejszając żagiel, gdyby nie podjął tego ryzyka, by utrzymać prędkość żaglowca. Ten sam żeglarz halsowałby również pod mniej ostrym kątem, niż powinien, z tego samego powodu. Określa się to „żeglowaniem z wiatrem”. Czasami przynosi ono sukces, ale jest zazwyczaj niebezpieczne. Św. Paweł, zdając sobie sprawę z tego, że życie wiernych w sferze duchowej zależy od niego, był ostrożnym żeglarzem. Nigdy nie „żeglował z wiatrem” i zawsze był gotów refować. Oto jego aluzja zawarta w 2 Kor 8.20: wystrzegając się tego, by ktoś na nas nie sarkał, dosłownie – „używając tego zabezpieczenia”. Ta metafora, marynistyczna, odnosi się do refowania podczas żeglowania.

Czy jesteśmy przygotowani, by użyć tego samego rodzaju zabezpieczenia, kiedy zagraża nam niebezpieczeństwo, czy też raczej zechcemy się popisać swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami żeglarskimi, chwaląc się, jak blisko światowych wiatrów możemy żeglować, nie dając na tym ucierpieć Prawdzie? Uważajmy, gdyż niektórzy, którzy próbowali tak robić, dopuścili do „katastrofy wiary”.

Clifford Wharton

Biblijne nauczanie o …. chrześcijańskim trybie życia

Co oznacza „chrześcijański tryb życia”? Odpowiadając na to pytanie, wiele osób powie – „czynienie dobra”. Może ono obejmować szereg cech czy działań, które nazwalibyśmy „chrześcijańskimi” – okazywanie miłości i współczucia, społeczna lub charytatywna praca na rzecz potrzebujących czy bycie dobrym sąsiadem.

Powyższa lista cech mogłaby być wielokrotnie powiększona i mogłaby zawierać wiele spraw, uważanych zwykle za postępowanie „chrześcijańskie”, chociaż o wielu z nich można tak samo powiedzieć, że są uczynkami osób, które same niekoniecznie są „chrześcijanami”.

Na początku musimy zaznaczyć, że czynienie dobra innym oraz bycie chrześcijaninem nie są tym samym, mimo że dobre uczynki są rzeczywiście aspektem bycia chrześcijaninem, ściśle powiązanym z jego życiem. Przypowieść o dobrym Samarytaninie jest przykładem czynienia dobra innym ludziom (zob. Łk 10.25-37).

Przykład Jezusa

Nie można mieć, oczywiście, lepszego nauczania prawdziwego chrześcijaństwa, niż brania przykładu z samego Jezusa. Stanowi on wzorzec i jego nauczanie daje nam także konieczne wskazówki, jak stać się chrześcijaninem. Życie w duchu chrześcijańskim nie jest trwałym dobrem bez bycia przede wszystkim naśladowcą Jezusa i przekonamy się, co to oznacza, kiedy przyjrzymy się dogłębniej, co oznacza bycie chrześcijaninem. Postrzegamy życie Jezusa jako wspaniały przykład, według którego modelujemy nasze życie. Rzeczywiście, Jezus prosi nas, byśmy podążali za nim i jego przykładem, tak samo jak prosił o to swych uczniów w pierwszym wieku.

Nie wiemy wiele o wczesnym okresie życia Jezusa, lecz wiemy to, że od najmłodszych lat był on dobrze zorientowany w pismach Starego Testamentu (Nowy Testament nie był jeszcze napisany). Gdy miał dwanaście lat, Maria i Józef znaleźli go w świątyni w Jerozolimie wśród przywódców religijnych, przysłuchującego się im i zadającego im pytania. Czytamy, że wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami (Łk 2.47). Po tym wydarzeniu powrócił wraz z rodzicami z Jerozolimy do Nazaretu i jest powiedziane, że był im poddany (Łk 2.51). Już we wczesnych latach życia pokazał cechy, które są tak miłe Bogu.

Ogromne znaczenie chrztu

Działalność publiczna Jezusa zaczyna się około 30 roku jego życia i pierwszym odnotowanym zdarzeniem jest ochrzczenie go przez Jana w rzece Jordanie. Jan zakwestionował potrzebę chrztu Jezusa, lecz Jezus odpowiedział mu: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe (Mt 3.15). Chrzest był konieczny również w przypadku Jezusa i jest wymagany od wszystkich, którzy pragną iść w jego ślady. Jezus rzekł do uczniów: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk16.15-16). Nie możemy stać się prawdziwymi chrześcijanami bez chrztu poprzez całkowite zanurzenie w wodzie, po uwierzeniu w ewangelię i uznanie konieczności nawrócenia się z przeszłych grzechów.

Nauczanie Jezusa

Po chrzcie Jezus spędził trochę czasu w samotności, poszcząc i przechodząc serię pokuszeń jako przygotowanie do swej posługi. Odrzucił te pokusy słowami Pisma – Napisane jest (Mt 4.1-11). Jest to zasada postępowania ważna dla każdego prawdziwego chrześcijanina. Czegokolwiek byśmy nie pragnęli i cokolwiek byśmy nie uważali, musi być sprawdzone, czy jest to zgodne z wymogami stawianymi przez Boga, objawionymi w Piśmie. Życie w zgodzie z Bożymi zasadami przedstawionymi w Bożym Słowie stanowi podstawę chrześcijańskiego trybu życia.

Począwszy od tego czasu, Jezus głosił ewangelię (dobrą nowinę) o przyjściu Bożego królestwa. Dokonywane przez niego cuda były znakiem jego władzy jako Bożego Syna. Pokazują one również jego współczucie dla bliźnich. Następnie spędził ponad trzy lata, chodząc z miejsca na miejsce, głosząc ewangelię i dokonując wspaniałych cudów, aby ludzie poszli w jego ślady i uwierzyli ewangelii. Mateusz pisze, że obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu (Mt 4.23).

Nie wszyscy poszli za wezwaniem Jezusa, lecz niektórzy tak uczynili. Reszta szukała wymówek, jak to czynią ludzie również dzisiaj. Większość żyła nadal swoim życiem i zignorowała naukę Jezusa i jego wezwanie do uwierzenia ewangelii i rozpoczęcia wyścigu po życie wieczne. Taka osoba nie jest prawdziwym chrześcijaninem i Jezus w swym nauczaniu ostrzegł, że większość ludzi pójdzie raczej szeroką drogą, która wiedzie do zguby, niż wąską drogą, prowadzącą do życia. Nie wystarczało jedynie zaakceptować Jezusa, słysząc jego naukę, lecz wypełniać wolę Boga. Jezus rzekł: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7.21).

Po tych słowach Jezus opowiedział przypowieść o dwóch ludziach – mądrym i głupim. Mądry zbudował dom na skale, a głupi – na piasku (Mt 7.24-27). Nauka dotyczyła wysłuchania słów Jezusa i postępowania zgodnie z nimi – mocna lekcja dla tych, którzy chcą być chrześcijanami dzisiaj!

Jezus przekazał osobiste wskazówki dla tych, którzy poszli w jego ślady. Kazanie na górze, przypowieści i nauczanie o przyjściu Bożego królestwa pomogło słuchającym go ludziom w przygotowaniu się do tego nadchodzącego dnia, kiedy Jezus zasiądzie na tronie Dawida w Jerozolimie jako wybrany przez Boga król. W ostatniej biblijnej księdze oczekuje się z radością tego czasu, kiedy nastanie nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królować na wieki wieków! (Obj.11.15). Jest to królestwo, o które mieli modlić się uczniowie, czego ich nauczał Jezus. Obecne życie miało być szczeblem do tego królestwa, skoro pamiętają i postępują całkowicie zgodnie z tym, co im nakazał Jezus. Pewnego razu Jezus został zapytany, które przykazanie jest największe. Odpowiedź jest kluczem do chrześcijańskiego trybu życia:

Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych (Mk 12.3031).

Przykład dwunastu

Jezus powołał do pójścia za sobą wielu zwyczajnych ludzi, pośród których znalazło się dwunastu uczniów. Ci mężczyźni ujrzeli Jezusa i usłyszeli jego słowa, i poszli za nim. Pójście za nim było dla uczniów trudnym zadaniem, które oznaczało porzucenie starego sposobu życia, wykonywanych zajęć i swych rodzin i bycie stałymi towarzyszami Jezusa w czasie sprawowanej przez niego posługi. Nie wątpili, że to właśnie powinni uczynić, jak pokazuje przykład Piotra i Andrzeja. Mateusz pisze, że gdy /Jezus/ przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim (Mt 4.18-20).

Stara ręcznie podbarwiona fotografia rybaków na Jeziorze Tyberiadzkim (Jeziorze Galilejskim). Jezus poprosił swych pierwszych uczniów, by zostawili swe łodzie i zostali „rybakami ludzi”

Od tej chwili ich życie uległo radykalnej zmianie i stali się nieodłącznymi towarzyszami Jezusa, obserwując jego nauczanie i będąc świadkami czynionych przez niego cudów. Byli przekonani, że był on obiecanym Dawidowi potomkiem i że będzie królował na tronie Dawida w Jerozolimie, jak to zapowiedział anioł Gabriel jego matce Marii, zanim się urodził (Łk 1.32). Była to część ewangelicznego przekazu, głoszonego przez Jezusa i kiedy Piotr zwrócił się do niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?, Jezus przyrzekł im, że będą królować wraz z nim w przyszłym królestwie (Mt 19.27-28).

Po śmierci Jezusa i jego zmartwychwstaniu uczniowie otrzymali polecenie kontynuowania jego dzieła głoszenia i chrzczenia tych, którzy uwierzą. Jako apostołowie zostali oni posłani, by głosić dobrą nowinę o nadejściu Bożego królestwa i by pokazać ludziom sposób, jak zacząć nowe życie jako chrześcijanie.

Przykład pierwszych chrześcijan

Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich zawierają informacje, w jaki sposób dzięki głoszeniu apostołów ewangelia szybko się rozprzestrzeniała, począwszy w dzień Pięćdziesiątnicy od Jerozolimy. Po wysłuchaniu mowy Piotra na temat zmartwychwstania i tego, co ono oznacza, czytamy, że ci którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz (Dz 2.41).

Ludzie, którzy wysłuchali przekazu Piotra, zdali sobie sprawę po raz pierwszy, że ich przywódcy religijni popełnili błąd, doprowadzając do śmierci Jezusa. Czuli wyrzuty sumienia, rozumiejąc teraz, że zbawienie od śmierci było możliwe tylko dzięki niemu. Wyrazili szczerą skruchę z powodu swych grzechów i wykazali determinację pójścia w ślady Jezusa, zrozumiawszy najpierw przekaz ewangelii głoszony przez Piotra. Następnie pokazali swe nawrócenie prosząc o chrzest – symboliczne obmycie z minionych grzechów poprzez całkowite zanurzenie w wodzie.

Czytamy następnie, że trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2.42). Ich przykład stanowi wzór dla wszystkich, którzy chcą prowadzić chrześcijański tryb życia i może być on podsumowany następująco:

Wiara i chrzest – niezbędny do zbawienia: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16.16)

Trwanie w nauce apostołów, opartej na nauczaniu Jezusa – nie na wymysłach ludzi. Czy wierzysz w to, w co wierzyli pierwsi chrześcijanie?

Wspólnota przez chrzest w Chrystusa, stanie się jego braćmi i siostrami, i współdziedzicami nadziei życia wiecznego.

Łamanie chleba zwyczajowo w pierwszy dzień tygodnia (u nas w niedzielę). Prawdziwy chrześcijanin musi wspominać Jezusa w dzieleniu się chlebem i winem regularnie, jak to zostało nakazane: to czyńcie na moją pamiątkę! (Łk 22.19).

Modlitwa: teraz mogli się naprawdę modlić do swego Ojca w niebie, z Jezusem jako swym pośrednikiem; modlitwa jest nieodzowną częścią chrześcijańskiego trybu życia.

Przykład Korneliusza

Korneliusz był rzymskim centurionem i, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, był on pobożny i „bojący się Boga” wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga (Dz 10.2). Z pozoru spełnia on wszystkie warunki, by być prawdziwym chrześcijaninem.

Lecz tak nie było, gdyż Bóg posłał apostoła Piotra do Korneliusza, by go nawrócić. We wspomnianym rozdziale czytamy, że Piotr miał widzenie zwierząt nieczystych, które nakazano mu zabijać i jeść, a to wprawiło go w kłopot jako Żyda. Skonsternowany tym jednocześnie otrzymał wiadomość o przybyciu posłańców od Korneliusza, który również miał widzenie od Boga, w którym powiedziano mu, by posłał ludzi do Piotra i wysłuchał, co ma on mu do powiedzenia.

Piotr poprzez to widzenie musiał uznać, że ewangelia będzie głoszona zarówno Żydom, jak i poganom, jak powiedział później do Korneliusza: Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego (Dz 10.2). Tak więc Piotr udał się do domu, w którym Korneliusz zebrał swych krewnych i przyjaciół, by słuchać nauczania apostoła. Piotr nauczał o Jezusie i jego misji wszystkich zgromadzonych, mówiąc: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie (Dz 10.34-35). Jeszcze gdy Piotr mówił, Duch Święty zstąpił na słuchających apostoła, potwierdzając otrzymany przez niego w widzeniu przekaz, i nakazał ochrzczenie zebranych (Dz 10.47-48).

Zauważmy, że chociaż Korneliusz był pobożnym, bojącym się Boga człowiekiem, hojnym dla innych ludzi, chociaż zawsze modlił się do Boga, czegoś mu brakowało. Wiara i chrzest są niezbędnymi wymogami, jak się już o tym przekonaliśmy. Korneliusz przyjął chrzest zanurzający w Chrystusa i od tej chwili jego życie zyskało nowy wymiar.

Przykład apostoła Pawła

Spośród wszystkich apostołów Paweł jest być może najlepszym przykładem człowieka, którego życie uległo dramatycznej przemianie po zostaniu chrześcijaninem. Poznajemy Pawła po raz pierwszy jako Szawła z Tarsu, wykształconego faryzeusza, członka żydowskiego ugrupowania religijnego, pozostającego w stałym konflikcie z Jezusem, który przyczynił się do oskarżenia Jezusa i ukrzyżowania go.

Dzieje Apostolskie opisują prześladowanie chrześcijan przez Szawła, lecz na drodze do Damaszku, gdzie miał aresztować niektórych wiernych, zdarzyło się coś, co całkowicie odmieniło jego życie. Nagle oślepiła go światłość z nieba i Szaweł upadł na kolana. Usłyszał głos mówiący: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? (Dz 9.4). Był to głos Jezusa, powstałego z martwych, którego prześladował. Za konwersją Szawła poszło ochrzczenia go przez Ananiasza w Damaszku. Później zmienił on imię na Paweł.

Po nawróceniu i chrzcie Paweł natychmiast porzucił swoje poprzednie życie faryzeusza i przyłączył się do wiernych. Następnie przemierzał ziemie rzymskiego imperium, głosząc ewangelię i pomagając swym braciom chrześcijanom w ich życiu z oddaniem w służbie ich Mistrza. Zamiast być ich prześladowcą, wraz z nimi cierpiał prześladowanie, gdy kontynuował swe dzieło głoszenia wśród pogan.

Paweł napisał kilka listów do swych współbraci i potwierdzał w nich nauczanie Jezusa na temat chrześcijańskiego trybu życia oraz pokazywał swój własny przykład człowieka, który oddał wszystko w służbie swemu Mistrzowi. Jego apel do chrześcijan w Koryncie ma nie mniejsze znaczenia i dzisiaj: Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa (1 Kor 11.1). Powiedział otwarcie, że wszystko, co posiadał, uznał za nic nie warte śmieci, za wyjątkiem ewangelii, i był gotowy na stratę wszystkich rzeczy. Naprawdę, Paweł jest modelowym przykładem prowadzenia chrześcijańskiego trybu życia.

Podsumowanie

Prowadzenie chrześcijańskiego trybu życia nie jest łatwe – nigdy nie było. Jezus i pierwsi chrześcijanie pokazują, że droga do Bożego królestwa jest wąska i mało jest takich, którzy ją znajdują (Mt 7.14). Większość ludzi wybiera szeroką drogę, która prowadzi do zguby, gdyż to właśnie nastąpi po zakończeniu ich zmarnowanego ziemskiego życia – taki jest koniec drogi dla większości ludzi. Natomiast prawdziwe chrześcijaństwo jest jedyną drogą wiodącą do życia. Apostoł Piotr rzekł do Jezusa: nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4.12).

Wszyscy, którzy chcą stać się naśladowcami Chrystusa, muszą zadać sobie pytanie: Czy ja jestem chrześcijaninem w pełnym znaczeniu tego słowa? Czy jestem gotów w pełni oddać się Chrystusowi, czego wymaga on od swych prawdziwych naśladowców?

Biblijna nauka o … diable i szatanie

PISZĄC do pierwszych chrześcijan, św. Jan podsumowuje tymi słowami misję Jezusa:

Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła.
[1 J 3.8]

Św. Paweł napisał podobne słowa mówiąc, że Jezus umarł, by:

przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła.
[Hbr 2.14]

Choćby tylko te słowa pokazują, jak jest ważny fakt, że rozumiemy, o czym mówi Biblia, kiedy pisze o diable. Nie możemy nawet zacząć doceniać wspaniałego dzieła zbawienia dokonanego przez Chrystusa, dopóki nie będziemy wiedzieć, co się rozumie pod pojęciem diabła, którego Jezus przyszedł zniszczyć.

NASZ WRÓG

W Biblii ukazano nam diabła jako wroga ludzkości. Na przykład, św. Piotr ostrzegł wiernych pierwszego wieku:

Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.
[1 P 5.8]
Św. Paweł również apeluje do nich:

Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła.
[Ef 6.11]

Diabeł jest rzeczywistością – siłą, z którą należy się liczyć. Oczywiście, jest ważne, iż rozumiemy, kto lub co jest tą siłą.

Możesz natychmiast pomyśleć o jakiejś złej duchowej istocie; aniele, który zbuntował się przeciw Bogu i którego obecnie celem jest trzymanie w swej mocy mężczyzn i kobiet i zwracanie ich przeciwko Bogu. Jest to koncepcja diabła nauczana od wieków w imieniu chrześcijaństwa. Niektórzy ludzie nadal w to wierzą i twierdzą, że opierają swoje wierzenia na Biblii. Inni odrzucili te wyobrażenia, ale nie zastąpili ich właściwym rozumieniem tej kwestii.

W niniejszym artykule mamy nadzieję pokazać, że Biblia nie zna nadprzyrodzonego potwora zła, ale używa słowa „diabeł”, jak również słowa „szatan”, by opisać tę cechę ludzkiej natury, która wiedzie nas do buntu przeciw Bogu i Jego prawom. Odpowiada ona, bezpośrednio bądź pośrednio, za wszystkie choroby ludzkości, łącznie ze śmiercią. Św. Paweł przedstawia obrazowo swe osobiste doświadczanie tej wrodzonej cechy:

A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.
Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym.
W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
[Rz 7.21-23]

Sugerujemy, że owo prawo grzechu mieszkające w moich członkach jest w rzeczywistości biblijnym diabłem. W innym miejscu jest ono opisane jako dążność ciała, która jest wroga Bogu. [Rz 8.7]

KRÓTKIE STUDIUM SŁÓW

Słowo diabeł użyte w Nowym Testamencie pochodzi z greckiego wyrazu diabolos. Oznacza ono literalnie rzucić lub przekreślać. Dokładny przekład brzmiałby „oszczerca” albo „fałszywy oskarżyciel” i tak to słowo jest czasem tłumaczone w Nowym Testamencie [np. 1 Tym 3.11] We wszystkich innych przypadkach jest ono tłumaczone jako „diabeł” i możemy zdecydować, do czego ono się odnosi tylko patrząc na bezpośredni kontekst i całościową naukę Biblii. Istnieje inne greckie słowo użyte w Nowym Testamencie, tłumaczone „diabły” w angielskim przekładzie Authorised Version. Lepiej oddałoby go słowo „demony”, jak to uczyniono w bardziej współczesnych przekładach. W każdym razie ta kwestia nie jest celem naszych obecnych rozważań.

Diabeł jest często identyfikowany z szatanem. Mamy tu do czynienia z innym słowem, które nie jest wcale polskim słowem. Zostało ono zapożyczone do języka polskiego z języka hebrajskiego użytego w Starym Testamencie. Znaczy ono po prostu „przeciwnik” i istnieją przykłady takiego tłumaczenia tego wyrazu [np. 1 Krl 11.23 oraz Ps 38.20].

Należy zauważyć, że, z wyjątkiem pierwszych dwóch rozdziałów księgi Hioba, istnieją tylko trzy przypadki odniesień do szatana w całym Starym Testamencie i żadnej wzmianki o diable. To bardzo znaczące, jeśli ów diabeł czy szatan jest rzeczywiście aniołem, który na samym początku wypadł z łaski i który od tego czasu stał się odpowiedzialny za cale zło świata.

DZIEŁO JEZUSA

Mimo powyższego stwierdzenia faktem jest, iż w Biblii obydwa określenia, „diabeł” i „szatan”, są często stosowane do nazwania jednej szczególnej siły, siły, która jest wrogiem Boga i człowieka, która jest bezpośrednio odpowiedzialna za cały grzech i zło świata; to, co możemy nazwać złem moralnym. Uważa się także, że ta siła odpowiada – bezpośrednio lub pośrednio – za zło fizyczne, cierpienie i śmierć. Kim lub czym jest więc ta siła?

Przyjrzyjmy się powtórnie słowom zacytowanym na początku niniejszego artykułu. Jezus przyszedł, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła. [Hbr 2.14]

Ta wypowiedź ustala trzy bardzo istotne fakty:

* Diabeł ma władzę nad śmiercią.
* Jezus przyszedł pokonać tę władzę.
* Jezus odniósł to wielkie zwycięstwo przez swą własną śmierć.

Z innych części Biblii można bardzo łatwo dowiedzieć się, co ma władzę nad śmiercią i czym jest to, co przyszedł pokonać Jezus. Rozważmy następujące biblijne deklaracje:

przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć
[Rz 5.12]

zapłatą za grzech jest śmierć
[Rz 6.23]

skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć
[Jk 1.15]

Powyższe stwierdzenia mówią nam, że grzech ma władzę nad śmiercią i że śmierć jest konsekwencją grzechu. Chrystus przyszedł pokonać władzę grzechu. Jego śmierć na krzyżu była sposobem, dzięki któremu to osiągnął. Rozważmy następujące słowa:

…raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie.
[Hbr 9.26]

On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo.
[1 P 2.24]

Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.
[J 1.29]

Przez tę śmierć na krzyżu Jezus usunął grzech, przyczynę śmierci. W taki sposób pokonał tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła.
[Hbr 2.14]

Można usprawiedliwić pytanie – jeśli diabeł jest potężną anielską istotą, jak go sobie niektórzy wyobrażają, jak mogła śmierć sprawiedliwego człowieka go pokonać? Jeśli, z drugiej strony, diabeł jest tym silnym bodźcem do grzechu, który istnieje w każdym z nas, ową „dążnością ciała”, to nie jest tak trudno zauważyć, że w Jezusie, który sam pokonał tę dążność całkowicie i „grzechu nie popełnił” [1 P 2.22], mogła zostać otwarta dla reszty ludzkości droga nadziei, że zostanie wybawiona od grzechu i śmierci.

GENEZA GRZECHU

By bardziej rozumieć kwestię diabła, musimy wiedzieć więcej o grzechu. Czym jest grzech? Skąd się wziął? Jedna rzecz jest bardzo jasno podkreślona w Biblii. To człowiek ponosi odpowiedzialność za pojawienie się grzechu na świecie i to człowiek musi przyjąć całkowitą winę za jego ciągłą obecność.

…przez jednego człowieka grzech wszedł na świat.
[Rz 5.12]

Taka jest zatem geneza grzechu. A dlaczego grzech nie zanika?

To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci.. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć.
[Jk 1.14-15]
Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.
[Mk 7.21-23]

Nasze własne doświadczenie skłania nas do zgodzenia się z takim stwierdzeniem. Nie potrzebujemy zewnętrznego kusiciela; nasze własne serca i umysły, nasze własne pożądania są aż nadto wystarczające, by nas wieść do grzechu. Widzieliśmy wcześniej, że św. Paweł zdawał sobie sprawę z istnienia potężnego konfliktu, nie pomiędzy nim samym a jakąś złą istotą, lecz pomiędzy prawem Boga, którego chciał przestrzegać, a silną skłonnością w nim samym do nieposłuszeństwa temu prawu. Warto podkreślić, że w pierwszych dziesięciu rozdziałach swego listu do Rzymian św. Paweł zajmuje się gruntownie kwestią grzechu, jego oddziaływaniem na ludzkość, misją Chrystusa pokonania grzechu i rezultatami jego wielkiego zwycięstwa. A jednak nie ma tu ani jednego odniesienia do „diabła” czy do „szatana”. Cały nacisk położony jest na „grzech, który we mnie mieszka”, „dążność ciała” [Rz 7.20; 8.7].

To jest więc ta wielka siła działająca w umysłach wszystkich ludzi, wielki przeciwnik, oszczerca, kłamca. Jest ona częścią prawdziwej natury człowieka i nie jest on w stanie go przezwyciężyć. Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego. [Rz 3.10]

Należy mocno podkreślić, że w całej Biblii czytamy, że pełna odpowiedzialność za grzech i jego konsekwencje spoczywa całkowicie i sprawiedliwie na barkach człowieka. Dlatego w Starym Testamencie znajduje się pełno wzmianek o grzechach ludu Bożego, Żydów, i wynikających stąd ich cierpieniach. Nigdzie nie przypisuje się ich jakiejkolwiek zewnętrznej sile. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca… [Jr 7.24] Cierpienia zsyłał na nich Bóg jako karę za ich grzechy:
Czyż zdarza się w mieście nieszczęście, by Pan tego nie sprawił? [Amos 3.6]

WĄŻ W EDENIE

Istnieje jeden wyjątek od tej generalnej zasady, że wszystkie pokusy do grzechu powstają w naszych własnych sercach i umysłach. Mamy na myśli kuszenie Adama i Ewy w Edenie. Tutaj mamy rzeczywiście do czynienia z zewnętrznym kusicielem, kłamcą, wężem. Tak wyjaśniła to Ewa, w odpowiedzi na pytanie Boga: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. [Rdz 3.13] Kim lub czym był wąż? Czy był on wcieleniem złej duchowej istoty?

Nie ma na najmniejszego dowodu, że tak właśnie było. W biblijnej relacji z tego, co się stało w Edenie, wąż jest traktowany po prostu jako stworzenie, jak to zostało ujęte – zwierzę lądowe, które Pan Bóg stworzył. [Rdz 3.1] Powiedziano nam jedynie, że było ono bardziej przebiegłe niż inne stworzenia i że posiadało zdolność mówienia. Jedyna różnica pomiędzy wężem a innymi stworzeniami była taka, że miał on większą zdolność rozumowania i był w stanie się wypowiadać słowami, które były zrozumiałe dla kobiety.

Można zapytać, dlaczego Bóg wprowadził takie stworzenie do raju wiedząc, że będzie ono kusić kobietę do nieposłuszeństwa Bogu? Odpowiedź brzmi, że Adam i Ewa musieli być poddani próbie. Nie byli stworzeni, by być zwykłymi robotami; musieli się nauczyć używania swej wolnej woli na chwałę swego Stwórcy, a nie tylko dla zaspokajania własnych pragnień. Sugestia, że nieposłuszeństwo może być dla nich korzystne, wyszła od stworzenia bez poczucia moralności i odpowiedzialności. Adam i Ewa nie zdali testu. Posiali ziarno buntu przeciw Bogu. Pokusa, która pierwotnie wyszła od węża, teraz bierze się z nas samych, z naszych „dążności ciała” lub, jak pisze św. Jan, jej źródłem jest pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia. [1 J 2.16]

KSIĘGA OBJAWIENIA

Z tego powodu w ostatniej księdze Biblii „diabeł” i „szatan” są powiązani z wężem. Nie ma wątpliwości, że wiele tradycyjnych wierzeń dotyczących diabła wzięło się z zaledwie trzech wersów dwunastego rozdziału Księgi Objawienia [Obj 12.7-9]. Odczytując te wersy jako fragment prawdziwej historii, wydaje się, że tworzą one podstawy do twierdzenia, iż diabeł jest upadłym aniołem. Ale te słowa nigdy nie miały być brane w sensie dosłownym.

Pierwsze wersy Księgi Objawienia mówią, że została ona napisana przede wszystkim, aby – za pomocą silnie zmetaforyzowanego języka – pokazać sługom Bożym rzeczy, które miały mieć miejsce po śmierci św. Jana [Obj 1.1-3; 4.1]. Wystarczy tylko przeczytać cały rozdział dwunasty, by się przekonać, że nic z tego, co tu opisano, nie może być literalnym opisem wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce tysiące lat wcześniej.

Księga Objawienia opisuje bardzo metaforycznym językiem konflikt pomiędzy prawdziwymi sługami Boga a siłą grzechu, reprezentowaną przez dzikie bestie i inne symbole. W wielu przypadkach odnosi się to do rządów oraz władz duchownych, które na przestrzeni wieków prześladowały sługi Boga. Te władze stały się „fałszywymi oskarżycielami” (diabłami) i „przeciwnikami” (szatanami) prawdziwego kościoła. Na przykład, kiedy wczesny kościół został ostrzeżony: diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia [Obj 2.10], to mogło to być odniesienie do władz rzymskich. Wzmianka św. Piotra: Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. [1 P 5.8] może równie dobrze mówić o władzach żydowskich. Tak właśnie zachowywał się św. Paweł przed swym nawróceniem na chrześcijaństwo.

We wszystkich takich władzach widzimy zewnętrzne przejawy tych złych cech, które są wrodzonymi cechami naszej natury; a są to: cudzołóstwo, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. [Mk 7.22] By odnaleźć tego wielkiego kłamcę, nie musimy wychodzić poza nasze serca i umysły. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? [Jr 17.9]

DZIEŁO JEZUSA

Oto diabeł, z którym my wszyscy musimy walczyć. Jednakże brak nam siły, by całkowicie pokonać „dążności ciała”. Tak wracamy do dzieła Jezusa, doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. [Hbr 4.15] Pokonał on diabła w samym sobie całkowicie i teraz cieszy się doskonałym życiem wolnym od wszelkich pokus. Pokonał grzech i śmierć. Poprzez wiarę i chrzest Ty także możesz być związany z Chrystusem i jego wielkim dziełem zbawienia. Możesz mieć udział w jego zwycięstwie i oczekiwać dnia, gdy dotknięte grzechem ciała zostaną przemienione i na zawsze uwolnione od grzechu i śmierci.

Eric Toms (Light 19-12)

Czy możemy polegać na Biblii?

Wiele lat temu w Australii pewna rodzina wybrała się do buszu na jednodniowy piknik. Kiedy po kilku dniach nadal nie wrócili, wszczęto alarm i wysłano grupę poszukiwawczą. W końcu odnaleziono zagubioną rodzinę – krążyli w kółko, całkowicie zdezorientowani, i zmarli z braku wody w bezlitośnie prażącym słońcu. Jedna z grup poszukiwawczych podeszła do drzewa, pod którym leżały ciała, i wbili nóż w pień. Wytrysnęła świeża woda w ilości wystarczającej, by zaspokoić potrzeby zmarłych, gdybyż tylko wiedzieli, że jest ona tam gotowa do pobrania!

Analogia do tej tragedii powtarza się dzień po dniu przed naszymi oczyma. Ludzie wędrują bez celu przez życie, niektórzy młodzi i beztroscy, wielu mających różne kłopoty i problemy, inni u kresu wytrzymałości w swoim cierpieniu, wszyscy potrzebujący „żywej wody” – drogi ucieczki od śmierci, która jest dla nich stałym zagrożeniem. Jednak, pośrodku nich, jeśli tylko by mogli to dostrzec, istnieje obfity zapas tej życiodajnej substancji, „żywej wody”, czy mówiąc jasno, życia wiecznego.

Biblia jest przewodnikiem prowadzącym do życia – nie jedynie przedłużenia życia, lecz lepszego życia jako takiego – nowego życia tutaj i teraz jako przygotowania do życia wiecznego, które Jezus przyzna swym przyjaciołom, kiedy powróci na ziemię. Biblia jest szczególnym Bożym zabezpieczeniem dla nas, będących w trudnej sytuacji śmiertelnych istot, i jest wielką tragedią to, że dokoła nas ludzie umierają każdego dnia, nie wiedząc o sposobie zbawienia od śmierci, zbawienia znajdującego się w zasięgu ich ręki.

W pełni przekonany chrześcijanin zgodzi się z tą oceną Biblii, która ma możność nas nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie (2 Tym 3.15). Zdają oni sobie w pełni sprawę z tego, jakim szacunkiem sam Jezus darzył pisma Starego Testamentu, które często cytował jako prawdziwe i autorytatywne Słowo Boga. Podobnie ten sam Duch Boży sprawował pieczę nad pisaniem Nowego Testamentu, zatem mamy obecnie w naszych Bibliach wszystkie rady Boga, niezawodne objawienie Jego woli i planu.

Jednakże dla wielu ludzi kwestia ta wcale nie jest taka jasna. Tak czy inaczej będą stawiać pytanie, które stanowi tytuł niniejszego artykułu: „Czy możemy polegać na Biblii?” Czy możemy wierzyć jej twierdzeniu, że jest ona Słowem Boga żywego? Jaki zawiera dowód na to, że mówi prawdę i jest wiarygodna w tak żywotnej materii? Poniższe akapity stanowią próbę przedstawienia w skrócie niektórych z niezbitych dowodów na słuszność całkowitego zaufania do Biblii jako zapewnionego przez Boga przewodnika do życia wiecznego. (Zamierzamy zająć się każdym z tych tematów zdecydowanie dokładniej w następnych wydaniach Light, jeśli Bóg pozwoli).

DOWODY ARCHEOLOGICZNE

Nasz pierwszy argument na słuszność zaufania do Biblii opiera się na jej dokładności historycznej. Około czterech tysięcy lat obejmuje okres pomiędzy Księgą Rodzaju a Księgą Objawienia i szczególnie w ciągu ostatniego stulecia badania archeologiczne wielokrotnie sprawdzały wiarygodność biblijnych zapisów. Na ogół można śmiało stwierdzić, że relacje na temat Abrahama oraz patriarchów, wyjścia z Egiptu, czasów Sędziów, królów izraelskich i judzkich oraz niewoli babilońskiej dobrze pasują do opisów biblijnych, wraz z ich mnóstwem szczegółów, i zawierają najoczywistsze dowody dokładności relacji pochodzących z tego samego czasu. „Żadne odkrycie archeologiczne nigdy nie podważyło źródeł biblijnych. Liczne archeologiczne znaleziska potwierdzają w ogólnym zarysie albo w szczegółach zapisy historyczne zawarte w Biblii” (Nebron Glueck: Rivers in the Desert, Weidenfield & Nicolson, 1959, s. 31). Kilka nieścisłości oczekuje dalszych odkryć, by je rozstrzygnąć – czynnik wspólny wszystkim polom badań naukowych.

Szczegóły dowodów archeologicznych są nieprzeliczone i zapełniają wiele książek. Jako mały przykład mamy potwierdzenie relacji w Księgach Królewskich i Księdze Kronik w takich kwestiach, jak:

· odbudowa Chasor, Megiddo i Gezer przez Salomona, by służyły jako centra handlu końmi, i stąd na większą skalę zaopatrzenie stajni w tych miastach (1 Krl 9.15);
· potwierdzenie na steli znalezionej w Megiddo inwazji na Królestwo Roboama przez Szeszonka (Szeszonk I);
· istnienie pałacu Achaba ozdobionego kością słoniową (1 Krl 22.39);
· odkrycie tunelu Ezechiasza, zbudowanego dla zaopatrzenia Jerozolimy w wodę w czasie oblężenia miasta (2 Kr 32.30), a nawet odkrycie nadproża grobowca Szebny (Iz 22.16);
· upadek Jerozolimy za sprawą Babilończyków może być obecnie datowany dokładnie co do dnia; nawet dzienna racja żywności wyznaczonej Jojakinowi, królowi Judy deportowanemu do Babilonu, została potwierdzona w archiwach babilońskiej administracji (2 Krł 25.30);

Lista nie ma końca i liczne dowody wiarygodności Starego Testamentu są obecnie dostępne dla każdego bezstronnego pytającego. Jest to równie prawdziwe stwierdzenie w odniesieniu do Nowego Testamentu. Na przykład relacja Łukasza w Dziejach Apostolskich została jak najgruntowniej zbadana przez sir Williama Ramsey’a i wielu innych badaczy i pokazano, że stanowi ona bardzo dokładne odzwierciedlenie społecznego i politycznego tła rzymskiego świata w pierwszym wieku po Chrystusie.

Autentyczność biblijnego tekstu i wiarygodność jego przekazania biblijnego przesłania następnym pokoleniom na przestrzeni dwóch tysięcy lat została sygnalnie potwierdzona w ostatnich latach w rezultacie odkrycia zwojów znad Morza Martwego. Pośród nich znajdują się dwa lub trzy manuskrypty z Księgi Izajasza, jak też większe i mniejsze fragmenty większości pozostałych ksiąg Starego Testamentu i chociaż są one o tysiąc lat starsze od dotychczas ocalałych kopii, to nadal na dobrą sprawę pokazują identyczność tekstu z późniejszymi od nich hebrajskimi manuskryptami.

ŚWIADECTWO JEZUSA

Tego rodzaju potwierdzenia, jak przytoczone wyżej, nie są osiągalne oczywiście w odniesieniu do najwcześniejszej historii opisanej w Biblii, szczególnie dotyczącej stworzenia. Nasz następny argument jednakże odnosi się do całej historii opisanej w Starym Testamencie i może być podsumowany następująco:

· Zmartwychwstanie Jezusa jest jednym z najlepiej poświadczonych faktów w historii. Było jego świadkami najpierw dwunastu mężczyzn, którzy z całą stanowczością stwierdzili, że wielokrotnie widzieli Jezusa po jego ukrzyżowaniu i pogrzebaniu w biały dzień, w różnych miejscach i rozmawiali oraz jedli z nim (Łk 24.5, 30.42; J 21.12; Dz 10.41; 1 Kor 15.5-8). Nie wynikała dla nich żadna korzyść z tego świadectwa, raczej na odwrót, gdyż kilku z nich zapłaciło za to swoim życiem.

· Jeśli zatem Jezus zmartwychwstał, to jest poprzez ten fakt pełnym mocy Synem Bożym (Rz 1.4) i jest kimś jedynym w historii. Zatem jego oświadczenie i obietnice są niepodważalne.

· Jak przed, tak i po zmartwychwstaniu Jezus zapewniał o prawdziwości i wiarygodności zapisów Starego Testamentu, zarówno w ogólnych, jak i szczegółowych odniesieniach do niego (zob. na przykład: Łk 16.31; 17.26-30; 24.25-27; 24.44). Co ciekawe, wiele z tych szczegółowych potwierdzeń wspomaga kwestie najbardziej dyskutowane współcześnie, tzn. stworzenie świata, potop i zbudowanie arki Noego, zagładę Sodomy, relację o życiu Adama i Ewy, Abla, Abrahama, Mojżesza i wielu innych. Mamy zatem dostateczne potwierdzenie historii zawartej w Starym Testamencie przez kogoś, kto sam posiadał niespotykane w żadnym innym przypadku boskie potwierdzenie autentyczności.

DOWÓD W POSTACI WYPEŁNIONEGO PROROCTWA

Nasz trzeci argument jest oparty na wypełnieniu się wielu szczegółowych przepowiedni zawartych w Biblii. Wiele z nich dotyczy przetrwania bądź upadku imperiów, narodów czy miast; ani jedna nie była błędna. Na przykład, Jeremiasz napisał, że Babilon stanie się i będzie nadal kupą gruzów, jak dokładnie się stało i ma miejsce do dziś dnia (Jr 51.37). Egipt spadł do statusu państwa mało liczącego się wśród narodów, ale nadal istnieje (Ez 29.15). Edom natomiast miał zniknąć całkowicie z mapy, co rzeczywiście miało miejsce (Jr 49.17-18; Obadiasza 18).

Wydarzenia i okoliczności pierwszego przyjścia Jezusa zostały przewidziane w najdrobniejszych szczegółach w Starym Testamencie i znalazły swoje potwierdzenie w Nowym Testamencie. Tak znamienne potwierdzenie daje najpewniejszą gwarancję wypełnienia się obietnic dotyczących jego drugiego przyjścia i ustanowienia Bożego królestwa na ziemi (Mt 19.28; 25.31; łk 1.32-33; Dz 1.11; 3.21).

Podobnie historia Izraela została w pełni udokumentowana z wyprzedzeniem. Zapowiedzi jego podporządkowania i niewoli z powodu nieposłuszeństwa wobec Bożego prawa zostały dokładnie spełnione, tak samo jak do pewnego stopnia spełniły się powtarzane proroctwa o powrocie do ojczystej ziemi przy końcu lat (Jr 31.10; Ez 38.8; 12-16). Ten powrót Żydów w dniach ostatnich i utworzenie państwa Izraela jest jednym z najbardziej niezwykłych i niezbitych dowodów wypełniania się biblijnych proroctw. Pokazuje to jasno, że Bóg nadal kontroluje los narodów aż do końca, który został przez Niego przewidziany i zaplanowany.

KONSEKWENCJA BIBLIJNYCH RELACJI

Nasz ostatni argument jest częściowo subiektywny. Dotyczy on wpływu, jaki ma na dociekliwy umysł codzienne systematyczne i połączone z modlitwą czytanie Biblii. Liczne opisane w niej przypadki tworzą krąg prawdy wokół siebie i sprawiają, że czytelnik czuje intuicyjnie, iż są to prawdziwe relacje. Relacja Łukasza o zamieszkach w Efezie jest takim przypadkiem (Dz 19.22). Związana z tym jest, jeśli możemy ją tak nazwać, psychologia Biblii – mądrość Bożych argumentów w odniesieniu do ludzkich spraw. Na przykład każdy, kto zastanawia się nad wyborem Piotra jako apostoła posłanego, by nawracał pierwszych pogan (Dz 10), musi przyznać, że w tym wypadku wybór dokonany przez Ducha Świętego był zarówno niezbędny, jak i nieomylny.

Co więcej, czytając Biblię rok po roku znajdujemy w każdej jej części spójny i misterny wzór. Wiele z tak zwanych nieścisłości i sprzeczności znika, kiedy zdamy sobie w pełni sprawę z ogólnego planu Boga. Podsumowując, najbardziej satysfakcjonujący dowód prawdziwości i natchnionego charakteru Biblii bierze się z cierpliwego, wytrwałego jej studiowania. Jest to osobiste przekonanie i doświadczenie wielkiej liczby oddanych czytelników w każdym wieku i jeśli ktoś nadal jest skłonny wątpić, najprostszą odpowiedzią jest – sprawdź to sam!

ROZWAŻENIE ZARZUTÓW

Rozważenie wszelkiego rodzaju zarzutów prowadzi do wniosków wskazanych powyżej. Biblii zarzucono, na przykład, błędy naukowe. Wiele osób twierdzi obecnie, że współczesne badania wszechświata i teoria ewolucji nie przystają do „ludowej tradycji” pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Chętnie przyznamy, że te dwa punkty widzenia przeczą sobie, lecz z pełnym szacunkiem wskazujemy, że współczesne teorie naukowe są tak często poprawiane albo nawet zastępowane innymi, iż ich sprzeciw natychmiast traci wiele na swej sile.

Zwłaszcza teoria ewolucji wcale nie jest tak przekonująca, jak wyobraża sobie wielu z jej zwolenników. Istnieje w niej tak wiele luk i sprzeczności, że dobrze wykształcona mniejszość badaczy odrzuciła ją całkowicie. Mocno podejrzewamy, że teoria ta podoba się wielu osobom dlatego, ponieważ wydaje się eliminować wszelką potrzebę istnienia sił nadprzyrodzonych – harmonizując z filozoficznymi i ateistycznymi trendami, tak oczywistymi w dzisiejszym świecie. Opis stworzenia w Księdze Rodzaju jest bardzo prosty, uporządkowany i pełen godności w przeciwieństwie do babilońskich mitów o stworzeniu świata. Służył on wszystkim pokoleniom czytelników Biblii (wyobraźmy sobie uczniów z pierwszego wieku, próbujących uporać się ze współczesnymi teoriami naukowymi i ich terminologią, nawet jeśli byłyby trafne!) i jest to podstawa, na której jest zbudowane na następnych jej stronach, krok po kroku, objawienie Bożego planu zbawienia. Opis stworzenia stanowi integralną część tego wzoru, który oddany chrześcijanin jest zobowiązany przyjąć, ponieważ Jezus zaaprobował go jednoznacznie.

Przeciw tym zarzutom jest jedynie słuszne podkreślenie godnego uwagi przewidzenia przez Biblię współczesnych odkryć w wielu dziedzinach nauki. Prawo Mojżeszowe zawierało zasady higieny daleko wykraczające poza swój czas i dopiero niedawno, na przykład, została w pełni doceniona sensowność jego przepisów żywieniowych. Zwłaszcza, kiedy czytamy w Księdze Hioba, iż ziemia jest zawieszona w próżni (Hiob 26.7), musimy pamiętać o ogromnym kontraście pomiędzy tym prostym stwierdzeniem faktu a mitami starożytnego świata, dominującymi w okresie, gdy napisano tę księgę.

Czasami podnoszone są zastrzeżenia etyczne w odniesieniu do boskiego charakteru Biblii. Na przykład niektórzy twierdzą, że Bóg będący miłością, nigdy nie zarządziłby masowej rzezi Kanaanejczyków przez Jozuego i jego armię. Ci, którzy argumentują w ten sposób, nie zauważają, że muszą być brane pod uwagę inne aspekty charakteru Boga, zwłaszcza Jego sprawiedliwość i słuszny gniew. Kanaanejczycy pogrążyli się we wszelkiego rodzaju demoralizacji, pomimo że otrzymali dużo czasu na poprawę. Niewielu zaprzeczy, że Stwórca, który daje życie, ma również prawo je odebrać, w jakikolwiek sposób zechce. Nie ma tu rozbieżności pomiędzy Bogiem Starego a Nowego Testamentu; te same cechy etyczne obserwujemy w obu przekazach (por. np. Wj 34.6-7 z Mt 10.28 oraz Hbr 10.26-31). Jest zrozumiałym obowiązkiem człowieka poddać się w pokorze prawu i autorytetowi znacznie go przewyższającemu.

ZAKOŃCZENIE

Na zakończenie należy podkreślić, że doświadczeni czytelnicy Biblii o wiele bardziej zdają sobie sprawę z różnych trudności, niż przeciętny krytyk. Pomimo tych trudności odnajdują oni bogactwo dowodów na wiarygodność Biblii, które całkowicie przeważają nad zarzutami jej krytyków. Wraz z psalmistą uświadamiają sobie, że podstawą Twego słowa jest prawda (Ps 119.160) i że to samo Słowo przez jego wpływ na ich codzienne myślenie i zachowanie jest w stanie zmienić ich życie i tym samym umocnić zaakceptowanie ich w dzień sądu i odpłaty, kiedy Jezus powróci.

W Biblii zatem zawarty jest skarb nieocenionej wartości w naszych niepewnych czasach; to droga ucieczki od zepsucia, które panuje w świecie na skutek ulegania pożądliwości, sposobność bycia uczestnikami natury samego Boga (2 P 1.4). Tragedia polega na tym, jak stwierdziliśmy na początku, że ludzie nie chcą poznać tego sposobu zbawienia, który jest w zasięgu ich ręki. Czyż istnieje jakikolwiek dobry powód, dla którego faktycznie miałbyś podzielić ten sam los, jak owa nieszczęsna australijska rodzina?

Jim Broughton

Artykuł ten został opublikowany w pierwszym numerze Light, który ukazał się w lipcu 1969 roku.